poniedziałek, 2 maja 2016

Najzdrowsze ciasteczka kokosowe bez mąki i cukru dla dzieci i nie tylko !






Wygrzewając się na Cypryjskim słońcu nie mam weny na budowanie skomplikowanych ciągów słów. Moja głowa przeszła wraz ze mną na tygodniowy urlop i jedyne co możemy dziś dla Was zrobić, to zapodać nasz ulubiony przepis na zdrowe ciasteczka z kokosem, bez cukru, bez mąki i (dla chcących) bez jajek. Nie dość, że są niewiarygodnie zdrowe, to przy tym są nieziemsko dobre :)
UWAGA- Ciasteczka przeszły dziecięce testy i otrzymały baardzo pozytywną opinie i rekomendacje Buńka wraz ze swoimi wiernymi przyjaciółkami i przyjaciółmi (równie żartymi co On). Od tej pory chętnie zamieniamy chrupki kukurydziane na zdrowszą wersję przekąsek.


Produkty widoczne na dolnym zdjęciu wraz z pięknym słoikiem otrzymaliśmy od Lidla, za co ogromnie dziękujemy !:)


Zdrowe ciasteczka kokosowe

- 2 dojrzałe banany
- 150g płatków owsianych
- 50g wiórków kokosowych i 50g mąki kokosowej (ja robię z wiórków, które zostają z przygotowywania mleka kokosowego ) lub 100g wiórków kokosowych
- 1 łyżka oleju kokosowego
- garść daktyli (dzięki Lidl za super miękkie i słodkie daktyle)
- łyżeczka syropu klonowego/miodu/agawy 
- 1 jajko (opcjonalnie, ale bez niego ciasteczka też wychodzą)


Banany rozgniatamy za pomocą widelca. Daktyle kroimy na drobne cząstki. Olej kokosowy rozpuszczamy w garnuszku i odstawiamy do schłodzenia. Płatki owsiane mieszamy z wiórkami, bananami, jajkiem *,rozpuszczonym olejem i daktylami. Na sam koniec dosładzamy syropem. Dokładnie mieszamy i formujemy małe ciasteczka wielkości nieco więcej niż orzech włoski. Lekko spłaszczamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180C na ok 15-20min, aż do czasu zbrązowienia.






środa, 20 kwietnia 2016

Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną na szybko


Są dni kiedy stronię od kuchni. Wchodzę do niej tylko na śniadanie i wychodzę z domu , tak aby pobiegać z Buniem w trawie, pobawić się z nim plastikowym odkurzaczem w pobliskiej kawiarni i patrzeć jak z koleżanką uroczo i skrycie podają sobie ręce, niczym zakazani zakochani. Nie zawsze mam przygotowany gotowy obiad dla nas dwojga (dla mnie i Signora). Właściwie rzadko go mam. Dla Bunia robię hurtowo kilkanaście porcji obiadowych i wrzucam do niezastąpionego zamrażalnika. Sprawa załatwiona. Ale dla nas...gubię się w tysiącach przepisów i pomysłów i nagle otacza mnie czarna dziura. Brak pomysłu zawsze ratuje paczka makaronu. Makaron jest zawsze wyrozumiały. Ma cechę, której brakuje wielu ludziom..otóż dobrze się odnajduje w każdym towarzystwie.
 Podobnie jak słoik suszonych pomidorów, najlepiej od razu posiekanych i z przeróżnymi dodatkami jak któraś z Pasten. Dzięki temu zaoszczędzimy 5 cennych minut na kuchenne zabawy albo szybki przegląd fejsbukowych wiadomości.


Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną z serem corregio (dla 2 osób)
- ½ opakowania makaronu np.Farfalle
- 2łyżki Pasteny z serem corregio OLE!
- małe opakowanie śmietany  18% lub 30%
- ok.70g sera pleśniowego (np.gorgonzola)
- gałązka rozmarynu + do dekoracji
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- szczypta chilli


Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Czosnek kroimy na cienkie plasterki lub siekamy. Palnik ustawiamy na niewielki ogień. Na patelnię wlewamy śmietanę i dodajemy czosnek.  Do tego dorzucamy ser pleśniowy i mieszamy, aż zacznie się rozpuszczać. Gotujemy na małym ogniu, aby składniki się połączyły i aby ser się całkowicie rozpuścił. Po chwili dorzucamy posiekane igiełki rozmarynu i Pastenę.  Doprawiamy solą i chilli.  Przed podaniem posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i dekorujemy gałązką rozmarynu.



sobota, 26 marca 2016

Wielkanocne jajka w skorupkach


Chroniczny brak czasu mnie dotknął. Paradoksalnie kiedy zegar tyka jeszcze szybciej , okna myje deszcz, a goście zaraz zapukają do drzwi, siadam aby w końcu i tu, na blogu zawitała Wielkanoc !
No to witają ją jajka w skorupkach. Babcine. Najprostsze i Najlepsze !
Są mega szybkie, tanie i pyszne. Cóż chcieć więcej :)?

Piękne deseczki pochodzą z Graciarni :)

Wesołych Świąt !
- 6 jajek
-  2 łyżki posiekanego koperku, pietruszki i szczypiorku
- 1 łyżka masła
- 1 łyżeczka chrzanu
- 1 łyżeczka śmietany lub majonezu  (wedle uznania)
- sól, pieprz
- bułka tarta
- masło klarowane lub olej do smażenia

Jajka gotujemy na twardo (ok.8-10min), tak aby nie powstała czarna obwódka wokół żółtka. Studzimy  i ostrym nożem przecinamy je wzdłuż na pół, uważając na brzegi.
Wydrążamy środek jajek i miksujemy w malakserze lub blenderze. Dodajemy masło , chrzan, śmietanę/majonez i zioła. Na koniec przyprawiamy wedle uznania. Powstały farsz nakładamy na skorupki i posypujemy obficie bułką tartą. Smażymy, aż do zarumienienia.
Nasze jajka dekorujemy jak chcemy. Ja tym razem ułożyłam je na rukoli i posypalam posiekanymi orzechami i posiekanymi ziołami.




piątek, 11 marca 2016

Chilli Sin Carne


Chilli con carne. Coś podobnego do naszego gulaszu. Można powiedzieć jaki kraj taki gulasz...
Ale dziś będzie chilli sin carne , czyli ostatnio popularna odmiana tego dania w wersji wegetariańskiej. Mój ulubiony obiad, kiedy nic nie ma w lodówce !
Najlepiej smakuje z ryżem lub tortillą. Spróbujcie sami !





Chilli sin Carne (inspirowana blogiem Jadłonomia)
- duża puszka czerwonej fasoli
- 1 czerwona papryka
- 1 seler naciowy
- 1 puszka krojonych pomidorów
- 1 czerwona cebula
- 1 mała marchew
- 1 mała pietruszka
- łyżeczka octu balsamicznego
- łyżka sosu sojowego
- olej rzepakowy do smażenia
- niecała łyżka oleju sezamowego do polania (opcjonalnie)
- 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego

Przyprawy:
- niecała łyżeczka kuminu
- po 1/2 łyżeczki wędzonej papryki, słodkiej papryki, cynamonu
- 1/2 lub 1 łyżeczka sproszkowanej papryki chilli ( w zależności od preferencji)
- só.l i pieprz

Do podania:
- ryż/tortille
- kolendra/pietruszka
- śmietana/jogurt z ząbkiem czosnku do tortilli

Warzywa kroimy w kostkę. Na rozgrzany olej wrzucamy posiekaną cebulę, a chwilę później resztę warzyw. Dodajemy przyprawy Podsmażamy ok.10min. Następnie dodajemy fasolę i pomidory. Po chwili dolewamy sos sojowy, ocet i posypujemy brązowym cukrem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Dusimy ok.40min, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawiamy jeszcze do smaku i dodajemy posiekane zioła. Podajemy z ryżem lub nakładamy na tortillę. Placek  z nadzieniem składamy na pół i układamy na bardzo rozgrzanej, suchej, teflonowej patelni. Kiedy jedna strona lekko zbrązowieje obracamy na drugą. Kiedy druga strona będzie gotowa, przekładamy na talerz. Podajemy ze śmietaną/gęstym jogurtem doprawionym solą, pieprzem, czosnkiem i ulubionymi ziołami.










niedziela, 28 lutego 2016

Wytrawne palmiery z suszonymi pomidorami i oliwkami



Pamiętam jak dziś. Byłam jeszcze małą, złotowłosą dziewczynką z misiem w ręku. Co weekend był targ i sterty starych zabawek i pożółkłych książek sprzedawane przez sąsiadów. Czasem stawałyśmy i my, kiedy nadmiar zabawek utrudniał przemieszczanie się po naszych czterech kątach. Robiło się pusto, żeby na nowo zapełnić wolne miejsca. A potem, kiedy już zachodziło słońce szłyśmy na drugą część targu po świeże palmiery lepiące nam palce. Twarde z zewnątrz i chrupiące w środku. Niezastąpione, niepowtarzalne...zniknęły wraz z upływem dzieciństwa. Z dnia na dzień. Nagle skończył się targ i skończyły się też palmiery.

Ole!

Nigdy nie napotkałam już smaku dziecięcych palmierów. Może to kwestia smaków, ale po wielu nieudanych próbach wolę zapamiętać te prawdziwe palmiery z targu. Mam inny sposób na swoje palmiery. Co prawda, nie są one na słodko ,ale mają w sobie dużo pysznego wytrawnego nadzienia i idealnie nadają się na imprezy, na szybkich gości czy na oscarowy wieczór. Mam szczęście, gdyż jakiś czas temu rozpoczęłam współpracę z marką Ole!, dzięki której przekonałam się że nadzienie z suszonych pomidorów i oliwek idealnie nadaje się do małych palmierów! Świetnie nada się tu także np.pastena z czosnkiem lub serem, kiedy nie macie już czasu nawet na krojenie suszonych pomidorów. Koniecznie wypróbujcie sami, a po więcej informacji na temat pysznych dodatków zajrzyjcie tu !

SMACZNEGO I MIŁEGO OSCAROWANIA !


Palmiery z suszonymi pomidorami i oliwkami

- płat ciasta francuskiego w rulonie- 1 słoik suszonych pomidorów Ole!
- połowa słoika zielonych oliwek Ole!
- ok.150g sera żółtego w plastrach
- garść liści bazylii
- gałązka rozmarynu

Piekarnik nastawiamy na 200 C (to ważne, aby był dobrze nagrzany)
Pomidory wraz z oliwkami kroimy na mniejsze kawałki. Siekamy liście bazylii i pojedyncze igiełki rozmarynu.
Rozwijamy rulon ciasta, na który układamy najpierw ser, a następnie pomidory z oliwkami. Posypujemy ziołami i zwijamy dłuższe boki do środka. Rulon kroimy na dwucentymetrowe kawałki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy, aż palmiery nabiorą złotego koloru ok 15min. Podajemy na ciepło lub zimno. Możemy do nich podać dipy lub twarożek z ziołami.

czwartek, 18 lutego 2016

Lemon Curd w dwóch postaciach



Lemon Curd.  Cytrynowy wymysł. Właściwie do wszytskiego. Jako dodatek do ciasta, smarowidło do świeżego chleba, naleśników czy cytrynowy akcent w deserze. Do kochania lub nienawidzenia. Jego cytrusowy, nieco cierpki posmak przełamany z  maślaną słodyczą znalazł wielu zwolenników. I choć ja się wciąż do niego przekonuję, całe dwa słoiki już zostały wyjedzone:)
 Dziś prezentuję Wam dwa szybkie przepisy z Lemon Curdem w roli głównej. Składniki są takie same, więc zachęcam spróbować obie wersje.

Lemon Curd
- 2 jajka + 1 żółtko
- 2 cytryny
- 80g masła
- ok.3/4 szklanki drobnego cukru

Cytryny dokładnie wyparzamy i osuszamy.  Skórę ścieramy na tarce i wyciskamy sok z owoców.
W małym garnku  roztrzepujemy jajka i cukier. Dodajemy masło podzielone na mniejsze kawałki i sok z cytryn. Gotujemy na bardzo małym ogniu i cały czas mieszamy, aż do zgęstnienia kremu.
Przelewamy do wyparzonego słoika i trzymamy max do 2 tygodni.

Babeczki z Lemon Curd

- słoik Lemon Curd z powyższego przepisu
- kruche spody babeczek (przepis tutaj)
- śmietana 30 % + 1 czubata łyżka cukru pudru
- małe bezy (przepis tutaj)

Śmietanę ubijamy. Pod koniec dodajemy cukier puder.
Na spody nakładamy po łyżce Lemon Curdu. Na krem nakładamy po łyżce śmietany, a na wierzch po jednej lub kilku małych bezach.


Eton Mess z Lemon Curd
- słoik Lemon Curd z powyższego przepisu
- śmietana 30 % + 2 łyżki cukru pudru
- małe bezy (przepis tutaj)

Śmietanę ubijamy. Pod koniec dodajemy cukier puder.
W pucharkach lub innych naczyniach układamy warstwowo krem, śmietanę i bezy.




czwartek, 11 lutego 2016

Słodkie marchewkowe muffinki i beziki na walentynki



Zrobiłam muffinki i bezy. Dodałam czerwony barwnik, bo zaraz dzień miłości. Wokół lizaki w serduszka,pluszowe misie i latające balony przygrywające miłosne kawałki.
Wokół coraz więcej serc, tylko w sercach coraz mniej miłości...

My podczas tego czerwonego dnia będziemy obżerać się pysznymi, wilgotnymi marchewkowymi muffinkami, zagryzając je słodkimi bezami i popijając mocną gorącą czekoladą. A Buniek będzie wyjadać krem z muffinów.



 Muffinki marchewkowe z kokosem
Suche:
- 170g mąki
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2/3 szklanki drobnego cukru
- przyprawy: szczypta soli, szczypta gałki muszkatałowej, pół łyżeczki suszonego imbiru i duża łyżeczka cynamonu
- 3 łyżki wiórków kokosowych
Mokre:
- 2 jajka
- 1 szklanka startej marchewki
- 2 łyżki śmietany
- 1/2 szklanki oleju
- skórka z wyparzonej cytryny

Krem:
-200g serka śmietankowego
- 200ml kremówki
- 2łyżki cukru pudru
- czerwony barwnik (opcjonalnie)

Piekarnik nastawiamy na 180C. W jednej misce łączymy suche składniki, a w drugiej mokre. Do mokrych składników dodajemy suche. Mieszamy niedokładnie, tak aby widać było jeszcze mąkę i przekładamy do formy wypełnionej papilotkami.
Pieczemy ok.25min do suchego patyczka.
Studzimy.  W tym czasie robimy krem- wszystko ze sobą ubijamy i nakładamy za pomocą szprycy na zimne babeczki.


Beziki:
- 2 białka
- 90g drobnego cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
-1 łyżeczka octu

Piekarnik nastawiamy na 110C (najlepiej z funkcją termoobiegu). Białka (ja używam zimne, z lodówki) ubijamy na sztywną pianę. Stopniowo dodajemy po łyżce cukru (ważne jest, aby robić to bardzo stopniowo). Kiedy piana będzie sztywna na tyle, że po odwróceniu miski nie drgnie, dorzucamy mąkę i ocet. Dokładnie mieszamy i pianę nakładamy do szprycy lub worka. Na tacy wylożonej papierem do pieczenia lub matą nakładamy ( w odstępach) beziki. Wstawiamy do piekarnika i suszymy ok.40min (jeśli wolicie ciągnące bezy możecie wyjąć po ok.30min.)





środa, 20 stycznia 2016

Tradycyjne leniwe dla leniwców i dzieciaków powyżej 10 miesiąca



O leniwych już było tutaj. Jedliśmy je wtedy z syropem z czarnych porzeczek z dodatkiem amaretto.
Jakiś czas minął, a ja znów do nich powracam. Tym razem miał to być deser dla Bunia. Skończyło się na stworzeniu domowej fabryki małych kluseczek dla nas wszystkich.
I tak fabrykę otwieram co kilka tygodni...z marną szansą na ich zamrożenie  (za szybko znikają)!
Takie danie możecie podać również swoim maluchom od ok.10miesiąca (wcześniej sprawdźcie tylko czy dziecko nie ma uczulenia na ser) :)


Leniwe (dla ok.4 głodomorów)
- 600g  tłustego twarogu (dla dzieci zawsze wybierajcie tłusty)
- 150g mąki + do podsypania
- 2 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
- szczypta soli  (dla maluchów bardzo mało)

Do polania:
- masło
- bułka tarta
- cynamon
- brązowy cukier (nie dla maluchów)*

Twaróg rozgniatamy widelcem lub zwykłym ugniataczem do ziemniaków. Dodajemy żółtka, mąkę i ubitą pianę z białek (ze szczyptą soli). Mieszamy i ugniatamy. Stolnicę posypujemy mąką, wykładamy ciasto i dzielimy na kilka części. Z każdej z nich robimy wałek i kroimy w poprzek małe kluseczki. Gotujemy je we wrzątku aż do wypłynięcia. W między czasie w małym garnuszku rozpuszczamy masło i wsypujemy bułkę tartą wraz z cynamonem i ewentualnie* posypujemy brązowym cukrem.







poniedziałek, 11 stycznia 2016

Bananowa cynamonowa jaglanka dla całej rodziny (i dla malucha od 7miesiąca życia)



Sprzątam, prasuje, szoruje, a kiedy noc przychodzi przyodziewam kolorowy fartuch i zabieram się za obiad. Biegam, podnoszę, kładę, znowu podnoszę, wstaję, biegam, śpiewam, tańczę, śmieję się, płaczę, nieustannie się martwię (dosłownie o wszystko), krzyczę -próbuje nie krzyczeć.

A więc zostałam mamą na pełnym etacie ! Nie, żebym wcześniej nią nie była, ale Buniek dojrzał do zjedzenia kotleta, popicia malinową herbatką i zagryzienia domowym pure z warzyw. Ten Nowy Człowiek, który dopiero co ledwo się obracał z boku na bok, siedzi teraz pod moimi stopami i łapczywie  łapie w locie spadające okruchy, swoimi czterema śnieżnobiałymi kłami obgryza soczyste jabłko, a na śniadanie łapczywie pożera naszą rodzinną cynamonową owsiankę. Od teraz są dwa obiady -dla nas i dla małego głodomora. Każdego dnia o tej samej porze- jak w hotelu ! Do tego kreatywne śniadanie i deser rzecz jasna! Jeszcze Signor wracający z podniebnych voyage. 
Wertuję listę produktów dozwolonych i tworzę, zmieniam, gotuje.
Jeszcze tylko obowiązkowy spacer, kilka awantur o nic, albo o coś bardzo ważnego, kilka twardych upadków, kilka nocnych pobudek  i będzie jutro. A jutro znów powita mnie wielki uśmiech błękitnych oczu, smak smoczka wpychanego mi do ust wczesnym rankiem i ciepły dotyk małych rączek przytulonych do mojej nogi...bezcenne, niczym w reklamie karty kredytowej. 

 JAGLANKA DLA MALUCHA
Tak, więc dziś cała rodzina ma jaglankę. Buniek, Signor i ja ! 
Jaglanka to świetny pomysł na pierwsze/drugie śniadanie już od 7 miesiąca życia dziecka. Bunio ma już prawie 10, więc mogę powoli dodawać do niej nowe składniki, jak duża łyżka jogurtu/twarożku czy domowe powidła.

Jaglanka z bananami, cynamonem i powidłami dla dwóch osób+mały (duży)  głodomor

- szklanka kaszy jaglanej (ok.180-200g)
- 2 i 1/4 szklanki wody (zdatnej do picia)
- 2 banany (można dodać również uprzednio uprażone jabłka )
- łyżeczka cynamonu
- kilka łyżek naturalnego jogurtu/twarożku* (ja w 9miesiącu zaczęłam dawać zwykły naturalny jogurt, ale możecie dodać także taki specjalny dla niemowlaków)
- kilka łyżeczek domowych powideł (ja mam śliwkowe powidła od babci Signora. Z racji dodanego w nich cukru nie dodaję więcej niż mała łyżeczka) *
- łyżka oleju rzepakowego

Kaszę wsypujemy na sito i przelewamy wrzątkiem (wtedy pozbywamy się goryczy). W mniejszym garnku zagotowujemy wodę i wrzucamy kaszę. Dodajemy łyżkę oleju, mieszamy i przykrywamy pokrywką. Gotujemy na wolnym ogniu ok.18min. Wyłączamy gaz i zostawiamy na kilka minut jeszcze pod przykryciem. Mieszamy i sprawdzamy czy jest odpowiednia konsystencja. Oddzielnie w miseczce/szklance rozgniatamy widelcem banany- wcześniej odkrajamy kilka cienkich plasterków do dekoracji i  rozgniecioną papkę dodajemy do kaszy. Posypyjemy cynamonem i mieszamy. Rozkładamy do miseczek, a na wierzch układamy kilka plasterków banana, jogurt/twarożek i  po łyżeczce *powideł.
Większym dzieciakom i dorosłym można posypać kakao.
Dla malucha studzimy, aby nie było za gorące. Dorosłym podajemy jeszcze ciepłe. 
.

środa, 6 stycznia 2016

Risotto pomidorowe z pesto


Risotto to jedno z tych dań, które się kocha lub nienawidzi. 
Ja przez długi czas omijałam je szerokim łukiem.  Nie przekonywał mnie ani smak "rozgotowanego ryżu", ani tym bardziej czas jego przygotowywania. I tak żyłabym sobie w tej świadomości, gdyby nie paczka, którą otrzymałam jakiś czas temu od Lidla. Wśród wielu produktów był tam jeden, który od razu rzuciłam na bok, do kąta- w nadziei, że nigdy nie będę musiała na niego trafić. Prawda okrutna, ale prawdziwa. Jednakże nadszedł dzień, w którym półki w lodówce i szafkach świeciły pustkami i niechciany ryż do risotto dał o sobie znać. 
 Sceptycznie podchodziłam do stania w kuchni 20min, ale zachłannie poszukując przepisów, znalazłam idealny cytat rozwiązujący problem uporczywego stania nad garnkiem.
"Ari Weinzweig, amerykański smakosz i znawca risotta, napisał kiedyś, że w czasie przerw w mieszaniu można przyrządzić sałatkę. Idzie to tak. Płuczesz sałatę, mieszasz risotto. Osączasz i osuszasz listki, mieszasz risotto. Kroisz pomidora i ogórka, mieszasz risotto. Łączysz przygotowane składniki w misce, mieszasz risotto. Skrapiasz sałatkę oliwą i octem, dodajesz kilka oliwek, mieszasz risotto." 
Tak więc postałam nad garnkiem, zrobiłam w między czasie sałatkę, na koniec dodałam jeszcze trochę pesto z pomidorów i migdałów. W końcu otrzymałam przepyszne risotto, w którym wszyscy się zakochaliśmy ! Od tego czasu ryż arborio stoi na wierzchu, tak by łatwo było po niego sięgnąć :)

Risotto pomidorowe z pesto

- 200g ryżu typu arborio lub Carnaroli (użyłam arborio "Italiamo" z Lidla)
- 750ml bulionu warzywnego lub drobiowego
- 1 cebula
- 100 ml białego wina
- duży ząbek czosnku
- 400g pokrojonych pomidorów bez skórki (mogą być z puszki)
- 30g masła
- 30g parmezanu
- posiekana bazylia lub natka pietruszki 
- *łyżka pesto z pomidorów i migdałów (użyłam pesto "Deluxe" z Lidla)


Rozpuszczamy dwie łyżki masła (resztę wkładamy do lodówki) i szklimy cebulę z czosnkiem (ok.10min), uważając aby nie przypalić. Dodajemy ryż i smażymy, aż zrobi się przezroczysty i połączy się z masłem i cebulą. Wlewamy wino i czekamy, aż ryż wchłonie je. Następnie dodajemy chochelkę gorącego bulionu i gotujemy, aż odparuje. Czynność powtarzamy- dodając cały czas po chochelce, kiedy już poprzednia porcja odparuje. W połowie dodajemy pomidory i czekamy aż sos się zredukuje przed wlaniem kolejnej chochelki. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i ulubionymi ziołami. Możemy dodać pesto*. Na wierzch dodajemy starte masło i parmezan. Mieszamy i odstawiamy na minutę. Przekładamy na talerze i posypujemy ziołami.








Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...