środa, 28 września 2016

Śniadaniowe placuszki z ricotty


Włosi powiadają, że świat się dzieli na tych, którzy jedzą Ricottę na słodko i tych, którzy posypują ją solą i pieprzem. Świetnie bowiem smakuje zarówno z kawą i cukrem, jak w Neapolitańskiej tarcie, czy jako nadzienie do wszelakich makaronów, tart oraz zapiekanek. Co ciekawe, każdy region Półwyspu Apenińskiego może pochwalić się swoją własną recepturą produkcji ricotty. Możemy spotkać ricottę pieczoną, podlegająca procesowi fermentacji nawet do kilku lat, wędzoną, a nawet suszoną (najczęściej służy do posypywania makaronów i słałatek).
I choć nie pogardzę dobrym Canelloni z dobrym nadzieniem z Ricotty, jestem zwolenniczką jej słodkich wersji.
Dziś na talerzu lądują puszyste i delikatne placuszki z Ricottą z  syropem klonowym i figą.

To mój trzeci przepis z wykorzystaniem produktów Galbani. Wcześniejsze przepisy znajdziecie tu (nadziewane pieczarki portobello i tartaletki z karmelizowaną cebulą )
   
Śniadaniowe placuszki z Ricotty 

-       250g sera Ricotta Galbani
-       2 jajka (oddzielnie białka i żółtka)
-       ok. 130g mąki
-       2 łyżki cukru trzcinowego
-       150ml mleka
-       1 łyżka syropu klonowego
-       1 łyżeczka cynamonu
-       syrop klonowy do polania
-       4 figi lub inne, ulubione owoce
-       olej (najlepiej kokosowy) do smażenia

Białka ubijamy na sztywną pianę. Do oddzielnej miski przekładamy ricottę, dodajemy żółtka, i miksujemy. Stopniowo dosypujemy cukier. Powoli dolewamy mleko i cały czas miksujemy. Następnie dodajemy lyżkę syopu klonowego. Mieszamy. W drugiej misce mąkę łączymy z cynamonem i przesiewamy. Suche składniki dodajemy do mokrych. Dokładnie mieszamy. Musi powstać konsystencja gęstej śmietany. Smażymy na oleju kokosowym, aż placuszki będą zarumienione z obu stron. Polewamy syropem klonowym i dekorujemy owocami. Figi idealnie pasują do syropu lub sosu czekoladowego. Placuszki możemy także posypyać jedynie cukrem pudrem.
Najlepiej smakują po przestygnięciu.

poniedziałek, 19 września 2016

Nadziewane pieczarki Portobello z marynowanym tofu i mozzarellą


  
Jesień kojarzy mi się z zapachem świeżych grzybów, kwaśnym smakiem czerwonych jabłek i słodkimi powidłami. I choć za oknem to jeszcze lato, to odgrzebuje swoje sprawdzone przepisy na rozgrzewające kolacje. Dziś na talerz lądują pieczarki portobello. Historycznie, to właśnie one pojawiły się na rynku jako pierwsze, jednakże popularna biała odmiana wyparła je na długi czas.  Paradoksalnie to te pierwsze mają intensywniejszy smak i z racji dużych, rozłożystych kapeluszy świetnie nadają się do nadziewania warzywami. Jest to świetna alternatywa dla wegetarian, bo jak sami o nich mówią, w smaku bardzo przypominają pieczone mięso.
 Ja dziś przedstawiam Wam najprostszy przepis na szybkie pieczone Portobello z marynowanym tofu zapiekane pod mozzarellą Galbani. Jest to mój kolejny przepis z jej wykorzystaniem. Poprzedni przepis znajdziecie tutaj.

Pieczone Portobello z marynowanym tofu pod mozzarellą



- opakowanie pieczarek Portobello (ok 3-5sztuk, w zależności od wielkości kapeluszy)
- 2 cebule
- kostka naturalnego tofu + sos sojowy do marynaty
- opakowanie mozzarelli Galbani 125g
- 2 jajka ugotowane na twardo
- sól, pieprz
- masło lub olej do smażenia
- szczypiorek lub inne zioła do dekoracji

Tofu kroimy w kostkę i kilka godzin wcześniej (najlepiej zostawić na noc) zalewamy sosem sojowym. Gotujemy jajka na twardo (ok.10min). Pieczarki oczyszczamy za pomocą szczoteczki lub gąbki. Wydrążamy środek z pieczarek, tak aby nie uszkodzić kapeluszy i siekamy. Cebulę kroimy w kostkę. Podsmażamy na maśle lub oleju, a po chwili dodajemy posiekane pieczarki. Smażymy, aż cebula zrobi się miękka. Dodajemy jajka pokrojone w kostkę i odsączone tofu. Doprawiamy do smaku. Farsz nakładamy do wydrążonych kapeluszy. Mozzarellę kroimy na plastry i układamy na farsz. Pieczemy w 180 C przez ok. 15-20 min. Dekorujemy posiekanym szczypiorkiem lub innymi, ulubionymi ziołami.


środa, 14 września 2016

Tartaletki z karmelizowaną cebulą i mozzarellą


Wrzuciłam na luz. I tak na tym luzie przejechałam kilka dobrych miesięcy. Bez blogów, bez pięknych, obfotografowywanych zimnych dań, bez wertowania najlepszych książek kucharskich w celu znalezienia inspiracji na jutro, powoli tracąc nużącą, blogową obsesję. Zaczęłam chodzić do restauracji bez aparatu i w końcu cieszyć się smakiem ciepłego jedzenia, a nie martwić się o takie , a nie inne światło w restauracji. Książki kucharskie zastąpiłam dobrymi kryminałami i wierszami czytanymi mimochodem. Obiad był w końcu brzydki, na kolorowym talerzu, ale ciepły i jedzony we trójkę. A stosy najnowszych nieobejrzanych zdjęć zaczęły nawarstwiać się w katalogach "bez nazwy".
  I kiedy  tak napawałam się wolnością od blogosfery czegoś mi zabrakło. Nagle zatęskniłam za wszystkim tym, co mnie wtedy nużyło. I nagle dostałam propozycję współpracy z marką Galbani. Takich znaków się nie odrzuca. Tak więc wraz z początkiem września wracam. I przedstawiam Wam jeden z moich ulubionych przepisów na tartaletki z karmelizowaną cebulą i mozzarellą. Jeśli tylko lubicie słodki smak cebuli przełamany smakiem octu balsamicznego koniecznie wypróbujcie tego przepisu.

Tartaletki z karmelizowaną czerwoną cebulą i mozzarellą
- ciasto francuskie dobrej jakości
- 4 czerwone cebule
- 1 łyżka lub 2 octu balsamicznego
- 1/2 łyżeczki brązowego cukru
- szczypta pieprzu
- łyżeczka soli morskiej (może być więcej do smaku)
- opakowanie mozzarelli Galbani
- rozmaryn do smaku
- żółtko
- posiekana łyżka rozmarynu + gałązki do dekoracji


Cebule siekamy lub kroimy w piórka i smażymy na maśle połączonym z olejem lub samym oleju (ja lubię smak masła w smażonei cebuli). Doprawiamy pieprzem i smażymy na średnim ogniu ok. 25min. Dolewamy kilka łyżek wody, jeśli cebula za bardzo przywiera do dna. Dodajemy ocet balsamiczny, posiekany rozmaryn oraz cukier i zmniejszamy ogień. Dusimy jeszcze ok. 20min.

Z ciasta wykrawamy okręgi ( za pomocą szklanki lub foremki). Na ich środku delikatnie zaznaczamy mniejsze okręgi ( uważając, żeby nie przedziurawić ciasta). Powstałe brzegi równomiernie smarujemy rozbełtanym żółtkiem, a na środku układamy karmelizowaną cebulę. Na wierzch każdej tartaletki układamy po plastrze mozzarelli. Pieczemy ok.15-20min w 200C (piekarnik musi być dobrze nagrzany). Dekorujemy rozmarynem. Smakuje na ciepło, jak i na zimno.












sobota, 2 lipca 2016

Czereśniowa bardzo krucha tarta

Po chwilowym kryzysie blogowym wracam z podwójną energią.
Z zapachem soczystych czereśni i ostatnich truskawek wyjadanych z łubianek.
Obiecuję, że wracam na dłużej :)


Bardzo krucha tarta z czereśniami
Ciasto:
-300g mąki 
- 170g masła
-70g drobnego cukru
- łyżeczka cynamonu
- 1 jajko i 1 żółtko
- 1 łyżka śmietany
Czereśniowe nadzienie:
- 600-700g czereśni
- szczypta (ok.1/3łyżeczki) gałki muszkatołowej i cynamonu
- szczypta kardamonu
- 1 lub 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią ( w zależności od słodkości owoców)
- cukier puder do posypania
Składniki na ciasto łączymy ze sobą i wyrabiamy kulę, dzielimy na dwie równe części i wkładamy do lodówki na min.30min. 
W tym czasie drylujemy czereśnie i łączymy z przyprawami i cukrem. 
Jedną część ciasta wyjmujemy z lodówki i rozwałkowujemy na koło o średnicy mniej więcej 23cm (średnica formy).  Formę do tarty smarujemy masłem, obsypujemy bułką tartą i nakładamy na nią rozwałkowane ciasto, oblepiając również boki. Nakłuwamy widelcem w wielu miejscach i  wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy ok.20min w 190 stopniach, aż do momentu zarumienienia. Spód studzimy i wyjmujemy z lodówki drugą część, którą rozwałkowujemy i wykrawamy paski na wierzch. Na spód nakładamy owoce, a następnie paski z ciasta. Pieczemy w 190 C jeszcze ok.20min. Studzimy i posypujemy cukrem pudrem.




wtorek, 31 maja 2016

Zdrowa tarta jaglana z owocami na Dzień Dziecka


Buniek je ją od dawna. Pierwszy raz zjadł na swoje pierwsze urodziny. Ja pożeram ją wraz  bez skrupułów. Dla Signora jest ona "dobra,ale zdrowa"-cokolwiek by to nie znaczyło.  W końcu nie zawiera w sobie ani grama cukru, a jeśli chcecie wyeliminować mąkę pszenną, możecie zastąpić ją mąką kukurydzianą 
 Jeśli szukacie, więc alternatywy do  slodkich ciast dla Was i dla Waszych małych szkrabów to to jest zdecydowanie dla Was !

A dla wszystkich większych i mniejszych życzę, aby nigdy nie utracili dziecięcej radości z małych rzeczy !



ZDROWA TARTA JAGLANA z owocami (przepis lekko zmodyfikowany z tej strony)
Spód:
- szklanka ugotowanej kaszy jaglanej (uprzednio opłukanej w gorącej wodzie)
- ok. 7łyżek mąki (może być pszenna, jaglana czy kukurydziana)
- jajko
- banan

Masa:
- 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej (uprzednio opłukanej dwa razy w gorącej wodzie)
- 2 szklanki mleka (może być krowie lub roślinne)
- 1 łyżka oleju kokosowego lub ewentualnie łyżka masła
- prawdziwa laska wanilii  (opcjonalnie)
- 1 łyżka kakao (opcjonalnie)
- łyżeczka cynamonu
- ok. łyżka syropu z agawy lub syropu klonowego (możemy również dodać miód, jeśli mamy większe dzieci)
- ulubione owoce (na które dziecko nie jest uczulone- uwazajcie z truskawkami)

Kaszę blendujemy i dodajemy resztę składników. Jeśli ciasto jest za bardzo klejące dodajemy więcej mąki. Wyklejamy nim tartkę (wcześniej nasmarowaną masłem i obłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 C przez ok.30-40min, aż do uzyskania złotego koloru i lekko podpieczonych boków. Studzimy.
Robimy krem- Na gorące mleko dodajemy suchą kaszę. Po chwili dodajemy olej/masło i ziarenka ze środka laski wanilli. Mieszamy, dodajemy cynamon, kakao i syrop.  Gotujemy do czasu, kiedy kasza  wchłonie mleko. Całość blendujemy. W razie konieczności dodajemy więcej syropu do smaku. Masę wylewamy na spód. Studzimy i wkładamy do lodówki.Przed podaniem układamy owoce.





sobota, 21 maja 2016

Prosta letnia sałatka z bekonem, oliwkami i jajkiem



 Stosy przepisów i zdjęć wysypują się z komputerowego dysku. Fotografie jedzenia przeplatają się ze zdjęciami krasnoludka bawiącego się w porannej rosie, a ja nieustannie gonię uciekające godziny. Ostatnio mało mnie tu było. Pomiędzy gotowaniem wywaru i pieczeniem zdrowych ciastek dla Bunia działam z marką OLE!
 Tak powstała niezawodnie szybka i aromatyczna sałatka z kuskus, bekonem i oliwkami.
Moja ulubiona!


Sałatka z kuskus, jajkiem, bekonem i zielonymi oliwkami
- 200g kaszy kuskus
- ok.6 plasterków boczku ( w zależności od upodobań)
- 6 suszonych pomidorów Ole!
- 1/3 słoiczka zielonych oliwek Ole!
- 2 jajka
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- 2ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy + 1 łyżka oleju z suszonych pomidorów
- sól, pieprz

Jajka gotujemy na twardo( 8-9min od zagotowania).Kaszę zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na ok.10min. Na suchej patelni smażymy boczek, aż odpowiednio zbrązowieje. W między czasie kroimy suszone pomidory, pomidorki koktajlowe i dodajemy je do przygotowanej kaszy. W małej szklance łączymy oliwę z olejem i wyciśniętym czosnkiem. Doprawiamy solą i pieprzem i całość wlewamy do kuskus. Mieszamy. Boczek kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do sałatki. Dorzucamy oliwki. Przed podaniem dodajemy rukolę. Na wierzch układamy po kilka oliwek, większy kawałek bekonu i przekrojone jajka.

poniedziałek, 2 maja 2016

Najzdrowsze ciasteczka kokosowe bez mąki i cukru dla dzieci i nie tylko !






Wygrzewając się na Cypryjskim słońcu nie mam weny na budowanie skomplikowanych ciągów słów. Moja głowa przeszła wraz ze mną na tygodniowy urlop i jedyne co możemy dziś dla Was zrobić, to zapodać nasz ulubiony przepis na zdrowe ciasteczka z kokosem, bez cukru, bez mąki i (dla chcących) bez jajek. Nie dość, że są niewiarygodnie zdrowe, to przy tym są nieziemsko dobre :)
UWAGA- Ciasteczka przeszły dziecięce testy i otrzymały baardzo pozytywną opinie i rekomendacje Buńka wraz ze swoimi wiernymi przyjaciółkami i przyjaciółmi (równie żartymi co On). Od tej pory chętnie zamieniamy chrupki kukurydziane na zdrowszą wersję przekąsek.


Produkty widoczne na dolnym zdjęciu wraz z pięknym słoikiem otrzymaliśmy od Lidla, za co ogromnie dziękujemy !:)


Zdrowe ciasteczka kokosowe

- 2 dojrzałe banany
- 150g płatków owsianych
- 50g wiórków kokosowych i 50g mąki kokosowej (ja robię z wiórków, które zostają z przygotowywania mleka kokosowego ) lub 100g wiórków kokosowych
- 1 łyżka oleju kokosowego
- garść daktyli (dzięki Lidl za super miękkie i słodkie daktyle)
- łyżeczka syropu klonowego/miodu/agawy 
- 1 jajko (opcjonalnie, ale bez niego ciasteczka też wychodzą)


Banany rozgniatamy za pomocą widelca. Daktyle kroimy na drobne cząstki. Olej kokosowy rozpuszczamy w garnuszku i odstawiamy do schłodzenia. Płatki owsiane mieszamy z wiórkami, bananami, jajkiem *,rozpuszczonym olejem i daktylami. Na sam koniec dosładzamy syropem. Dokładnie mieszamy i formujemy małe ciasteczka wielkości nieco więcej niż orzech włoski. Lekko spłaszczamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180C na ok 15-20min, aż do czasu zbrązowienia.






środa, 20 kwietnia 2016

Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną na szybko


Są dni kiedy stronię od kuchni. Wchodzę do niej tylko na śniadanie i wychodzę z domu , tak aby pobiegać z Buniem w trawie, pobawić się z nim plastikowym odkurzaczem w pobliskiej kawiarni i patrzeć jak z koleżanką uroczo i skrycie podają sobie ręce, niczym zakazani zakochani. Nie zawsze mam przygotowany gotowy obiad dla nas dwojga (dla mnie i Signora). Właściwie rzadko go mam. Dla Bunia robię hurtowo kilkanaście porcji obiadowych i wrzucam do niezastąpionego zamrażalnika. Sprawa załatwiona. Ale dla nas...gubię się w tysiącach przepisów i pomysłów i nagle otacza mnie czarna dziura. Brak pomysłu zawsze ratuje paczka makaronu. Makaron jest zawsze wyrozumiały. Ma cechę, której brakuje wielu ludziom..otóż dobrze się odnajduje w każdym towarzystwie.
 Podobnie jak słoik suszonych pomidorów, najlepiej od razu posiekanych i z przeróżnymi dodatkami jak któraś z Pasten. Dzięki temu zaoszczędzimy 5 cennych minut na kuchenne zabawy albo szybki przegląd fejsbukowych wiadomości.


Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną z serem corregio (dla 2 osób)
- ½ opakowania makaronu np.Farfalle
- 2łyżki Pasteny z serem corregio OLE!
- małe opakowanie śmietany  18% lub 30%
- ok.70g sera pleśniowego (np.gorgonzola)
- gałązka rozmarynu + do dekoracji
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- szczypta chilli


Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Czosnek kroimy na cienkie plasterki lub siekamy. Palnik ustawiamy na niewielki ogień. Na patelnię wlewamy śmietanę i dodajemy czosnek.  Do tego dorzucamy ser pleśniowy i mieszamy, aż zacznie się rozpuszczać. Gotujemy na małym ogniu, aby składniki się połączyły i aby ser się całkowicie rozpuścił. Po chwili dorzucamy posiekane igiełki rozmarynu i Pastenę.  Doprawiamy solą i chilli.  Przed podaniem posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i dekorujemy gałązką rozmarynu.



sobota, 26 marca 2016

Wielkanocne jajka w skorupkach


Chroniczny brak czasu mnie dotknął. Paradoksalnie kiedy zegar tyka jeszcze szybciej , okna myje deszcz, a goście zaraz zapukają do drzwi, siadam aby w końcu i tu, na blogu zawitała Wielkanoc !
No to witają ją jajka w skorupkach. Babcine. Najprostsze i Najlepsze !
Są mega szybkie, tanie i pyszne. Cóż chcieć więcej :)?

Piękne deseczki pochodzą z Graciarni :)

Wesołych Świąt !
- 6 jajek
-  2 łyżki posiekanego koperku, pietruszki i szczypiorku
- 1 łyżka masła
- 1 łyżeczka chrzanu
- 1 łyżeczka śmietany lub majonezu  (wedle uznania)
- sól, pieprz
- bułka tarta
- masło klarowane lub olej do smażenia

Jajka gotujemy na twardo (ok.8-10min), tak aby nie powstała czarna obwódka wokół żółtka. Studzimy  i ostrym nożem przecinamy je wzdłuż na pół, uważając na brzegi.
Wydrążamy środek jajek i miksujemy w malakserze lub blenderze. Dodajemy masło , chrzan, śmietanę/majonez i zioła. Na koniec przyprawiamy wedle uznania. Powstały farsz nakładamy na skorupki i posypujemy obficie bułką tartą. Smażymy, aż do zarumienienia.
Nasze jajka dekorujemy jak chcemy. Ja tym razem ułożyłam je na rukoli i posypalam posiekanymi orzechami i posiekanymi ziołami.




piątek, 11 marca 2016

Chilli Sin Carne


Chilli con carne. Coś podobnego do naszego gulaszu. Można powiedzieć jaki kraj taki gulasz...
Ale dziś będzie chilli sin carne , czyli ostatnio popularna odmiana tego dania w wersji wegetariańskiej. Mój ulubiony obiad, kiedy nic nie ma w lodówce !
Najlepiej smakuje z ryżem lub tortillą. Spróbujcie sami !





Chilli sin Carne (inspirowana blogiem Jadłonomia)
- duża puszka czerwonej fasoli
- 1 czerwona papryka
- 1 seler naciowy
- 1 puszka krojonych pomidorów
- 1 czerwona cebula
- 1 mała marchew
- 1 mała pietruszka
- łyżeczka octu balsamicznego
- łyżka sosu sojowego
- olej rzepakowy do smażenia
- niecała łyżka oleju sezamowego do polania (opcjonalnie)
- 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego

Przyprawy:
- niecała łyżeczka kuminu
- po 1/2 łyżeczki wędzonej papryki, słodkiej papryki, cynamonu
- 1/2 lub 1 łyżeczka sproszkowanej papryki chilli ( w zależności od preferencji)
- só.l i pieprz

Do podania:
- ryż/tortille
- kolendra/pietruszka
- śmietana/jogurt z ząbkiem czosnku do tortilli

Warzywa kroimy w kostkę. Na rozgrzany olej wrzucamy posiekaną cebulę, a chwilę później resztę warzyw. Dodajemy przyprawy Podsmażamy ok.10min. Następnie dodajemy fasolę i pomidory. Po chwili dolewamy sos sojowy, ocet i posypujemy brązowym cukrem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Dusimy ok.40min, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawiamy jeszcze do smaku i dodajemy posiekane zioła. Podajemy z ryżem lub nakładamy na tortillę. Placek  z nadzieniem składamy na pół i układamy na bardzo rozgrzanej, suchej, teflonowej patelni. Kiedy jedna strona lekko zbrązowieje obracamy na drugą. Kiedy druga strona będzie gotowa, przekładamy na talerz. Podajemy ze śmietaną/gęstym jogurtem doprawionym solą, pieprzem, czosnkiem i ulubionymi ziołami.










Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...