piątek, 19 grudnia 2014

Szybki wilgotny piernik z jabłkiem na Święta


  Spoglądam w kalendarz i z przerażeniem w oczach obliczam jak mało czasu zostało do Wigilii. W moim przypadku pomysł przygotowywania długo dojrzewającego piernika nie ma jakiegokolwiek sensu, gdyż należę do osob, które potrafią sobie poparzyć palce i język, aby jak najszybciej móc spróbować gorący wypiek. A nawet jeśli ja z niewiadomych nikomu przyczyn jestem w stanie odpuścić sobie próbowanie, tak reszta lokatorów chętnie mnie zastępuje. Z tego powodu długo szukałam idealnego przepisu na Świąteczny piernik dla spóźnialskich, który zdołam przygotować zaledwie dzień lub dwa przed Świętami. Znalazłam go kiedyś przez całkowity przypadek i od tego momentu jest to mój ulubiony przepis, który na potrzeby Świąt staje się aromatycznym, wilgotnym piernikiem zachowującym swoją świeżość na kilka dni.
  Prezentuję Wam go w ramach akcji „Zboże smakuje i inspiruje“, o której opowiadałam już kilka razy. Zarówno w Dzień Dobry TVN (zobacz), jak i na blogu (czytaj), prezentowałam Wam pomysły na wykorzystanie bogactwa naszych polskich zbóż w codziennej diecie. Z racji zbliżających się Świat tym razem pragnę zachęcisz Was do wykorzystywania zbóż także na Wigilijnym stole. Nie zapominajmy o zastosowaniu różnych rodzajów mąk, zarówno do swoich słodkich wypieków, jak pierogów czy pieczywa, aby potrawy były jak najbardziej wartościowe dla naszego organizmu. Dzisiejszy piernik to propozycja dla wszystkich zabieganych Świętych Mikołajów, którzy na ostatnią chwilę poszukują sprawdzonych i zdrowych przepisów. To najszybszy i najbardziej wilgotny piernik pod słońcem !


Wilgotny piernik z jabłkami
-      -  1 jabłko
-      -  75g masła
-       - 70g płynnego miodu ( ok.2-3 duże łyżki)
-       - 100g cukru trzcinowego 
-       -  75 ml mleka
-       -  2jajka
-       -  200g mąki (może być samej pszennej lub 100g żytniej i 100g pszennej)
-       -  1łyżka cynamonu
-       -  2 łyżeczki proszku do pieczenia
-       -  po ½ łyżeczki gałki muszkatołowej, imbiru, goździków
-      -   łyżeczka przyprawy do piernika (ilość wedle uznania)
-      -   dwie duże garście orzechów włoskich

 Obieramy jabłko i kroimy je w kostkę o boku ok.1cm.
Masło roztapiamy z miodem i cukrem, aż się rozpuści. Odstawiamy do ostygnięcia, a następnie dodajemy mleko i jajka. Miksujemy, aż do uzyskania jednolitej masy.
 W oddzielnej misce mąkę łączymy z przyprawami i proszkiem do pieczenia. Dodajemy do niej miodową masę i całość dokładnie ze sobą mieszamy. Na koniec dosypujemy pokrojone jabłka oraz orzechy i mieszamy ze sobą. Ciasto wylewamy do natłuszczonej  formy i pieczemy do suchego patyczka ok.40min w 180C.



środa, 10 grudnia 2014

Muffiny piernikowe w roli łosi


Kilka godzin stania nad mikołajkowymi łosiami opłaciły się !
To zdecydowanie najfajniejsze i najłatwiejsze muffinki dla dzieciaków, które cieszą oko zarówno młodszych jak i starszych. 
Przepis na bazę do ciasta możecie modyfikować wedle Waszych upodobań. Dzisiejszy przepis jest typowo piernikowo-czekoladowy, więc idealny na Święta.
Do dekoracji polecam wszelkie drażetki i masy plastyczne. To jedyny przepis, do którego zamiast polewy z czekolady (która niezwykle długo zastyga) wykorzystuje gotową czekoladową polewę z saszetki. 
 Bynajmniej nie jestem z tego zadowolona, jednakże w imię zdrowych lędźwi pozwalam sobie na małe odstępstwa. 

Muffiny piernikowo-czekoladowe (na 12 szt.)
- 1 i 3/4 szklanki mąki 
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżka cynamonu
- 2 łyżeczki przyprawy do piernika (cynamon, goździki, anyżek, gałka muszkatołowa, odrobina czarnego pieprzu)
- 2 łyżeczki naturalnego cukru waniliowego
- ok 3/4 szklanki cukru pudru 
- 1 szklanka mleka
- 1/2 szklanki oleju
- 1 duże jajko 
- ok. 3/4 tabliczki gorzkiej czekolady (pokrojona w kosteczkę) lub 3/4 szklanki groszków czekoladowych
- 1 łyżeczka esencji waniliowej 

Do dekoracji:
- saszetka polewy z gorzkiej czekolady lub tabliczka gorzkiej czekolady
- m&m's lub inne czekoladowe drażetki  na nosy 
- małe okrągłe biszkopty na buzie 
- białe małe drażetki lub białe kulki ulepione z masy marcepanowej (tak było w moim przypadku) na oczy
- lukier lub masa plastyczna do przylepienia nosków do biszkoptów
- precle na uszy


Najpierw robimy muffiny: Mąkę przesiewamy z proszkiem. Łączymy z pozostałymi suchymi składnikami (przyprawami i cukrem). Do osobnej miski wbijamy jajko, dodajemy mleko, olej i ekstrakt. Dokładnie mieszamy trzepaczką lub delikatnie miksujemy. Mokre składniki dodajemy do suchych. Mieszamy, lecz nie bardzo dokładnie i na koniec dosypujemy pokrojoną czekoladę. Przekładamy do natłuszczonej i oprószonej bułką tartą formy i do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w ok. 190 stopniach przez 20min lub do suchego patyczka. Uwaga: żeby łatwiej było przykleić dekorację, lepiej aby kawałki czekolady nie wystawały  na wierzchu. 

Dekoracja: Jeśli nie mamy białych drażetek na oczy musimy ulepić je z cukierniczej masy plastycznej. Rozpuszczamy czekoladę i płynną przekładamy na ostudzonego muffina. Szybko, do płynnej masy, przyklejamy biszkopt, oczy i na koniec precle. Na sam koniec, za pomocą wykałaczki zanurzonej w czekoladzie, rysujemy oczy i minkę łosia. Tak robimy z pozostałymi babeczkami. Zostawiamy do zastygnięcia i jemy :)






piątek, 5 grudnia 2014

Pierniczki z formy na Mikołajki !


Mikołajki nieodłącznie kojarzą mi się z ubieraniem choinki. Świeżo upieczone, pachnące pierniczki, wraz z drewnianymi zabawkami, zawieszałam na jak najwyższe gałęzie Bożonarodzeniowego drzewka. Mój pies w między czasie wyjadał wszystkie zjadliwe ozdoby z niższego poziomu i tak wspieraliśmy się nawzajem. Ja miałam towarzystwo, a on z moim lekkim przymrużeniem oka mógł cieszyć się ludzkimi przysmakami. 

Pomimo upływu tylu lat nasze Mikołajki są wciąż takie same....pachnące choinką i pierniczkami !



Przepis nadaje się do wykrawania ciasteczek lub do formy (ja użyłam gwiazdek z Lidla)
- ok.250g mąki 
- 150g płynnego miodu gryczanego
- 1 jajko 
- 30-40g roztopionego masła 
- 100g cukru pudru
- 1 łyżka przyprawy do piernika
- 1 płaska łyżka cynamonu (jeśli lubimy)
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia 


Do miodu dodajemy przyprawy, cukier, jajko, roztopione masło, a na samym końcu mąkę połączoną z proszkiem do pieczenia. Całość wymieszać i albo rozwałkować albo włożyć do Świątecznej formy (przez ograniczoną ilość wgłębień musimy zrobić co na kilka razy)
Pieczemy ok.15min w 190 stopniach.

UWAGA ! Pierniczki po ostudzeniu baaardzo twardnieją. Trzymamy je zamknięte w metalowej puszce (możemy do środka włożyć kawałek jabłka, żeby szybciej zmiękły).

sobota, 29 listopada 2014

Placuszki cukiniowe


W ostatnim czasie moje życie kręci się jak w kołowrotku. Dni niepostrzeżenie się coraz bardziej kurczą, a czarne niebo po południu stwarza niemiłe złudzenie nocy. Czekam na koniec marca, kiedy słońce zaświeci na dłużej w moim życiu. Póki co przedstawiam Wam przepis na najszybsze i najlepsze cukiniowe placuszki z sosem tzatziki !


Placuszki:
- duża cukinia lub dwie małe
-ok.70g mąki
- 1 jajko
- mała cebula + 1 łyżka masła
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 1 lub 2 ząbki czosnku
- posiekane świeże zioła np.szczypiorek, koperek, bazylia 
- sól (najlepiej używajmy Himalajską) i czarny pieprz do smaku 
- olej do smażenia

Tzaziki:
- opakowanie greckiego jogurtu (ok.200-250g)
- 2 mniejsze ogórki gruntowe lub niecały ogórek wężowy
- 2-4 ząbki czosnku
- łyżka dobrej oliwy
- sól, pieprz cayenne do smaku
- posiekany świeży koperek  

Placuszki: Cebulę drobno siekamy i szklimy na łyżce masła. Dodajemy posiekany czosnek. Smażymy jeszcze chwilę i przyprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do ostygnięcia.
Cukinie myjemy, lecz nie obieramy (odcinamy jedynie końcówki). Ścieramy na grubej tarce i odstawiamy do odsączenia na ok.15min. Dokładnie odciskamy wodę (można na sitku) i łączymy z resztą składników- także z cebulą. Na końcu dodajemy przyprawy i zioła. 
Ciasto musi być zwarte i dość gęste. Smażymy na gorącym oleju.

Tzatziki: Ogórek myjemy i obieramy. Usuwamy pestki i ścieramy na średniej wielkości oczkach. Odsączamy z płynu. Dodajemy do jogurtu. Dodajemy czosnek, posiekany koperek i przyprawiamy do smaku. Na końcu polewamy odrobiną oliwy.


sobota, 22 listopada 2014

Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami



Wszystko zaczęło się od dużego słoika kiszonej kapusty, którą dostałam od mamy Signor Fly'a. Całkowicie ekologiczna, bez octu i innych zbędnych dodatków kupnej kapusty, nie mogła stać za długo w lodówce. Rozpoczęły się, więc poszukiwania niecodziennych przepisów z wykorzystaniem tego jakże magicznego składnika. Przewagą głosów odpadła kwaśnica, a wygrały placki ziemniaczane z bogatym wnętrzem. Pulchne i miękkie placki z delikatną kwaśną nutą od tego czasu stały się moją miłością i niezawodnym pomysłem na obiad.
Zdecydowanie polecam !


Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami (inspiracja z tego bloga)

Placki:
- 1kg ziemniaków
- ok.1 i 3/4 szklanki mąki + trochę po podsypania
- 1 duże jajko
- sól, pieprz

Farsz z kapusty:
-ok.250g kiszonej kapusty 
- 250g pieczarek
-ok.150g boczku 
- 1cebula 
- łyżka masła 
- łyżka sosu sojowego
- sól, pieprz

-olej do smażenia (+ ręczniki do odsączenia tłuszczu)

Ziemniaki obieramy i gotujemy  w osolonej wodzie, aż staną się miękkie (ok.20min w zależności od ziemniaków).  Studzimy i przecieramy przez praskę na pure.
Boczek oraz cebulę kroimy w małą kosteczkę. Pieczarki czyścimy i kroimy w plasterki. Boczek smażymy na patelni z grubszym dnem (ponieważ mięso powoli wypuszcza tłuszcz, ja nie dodaję do tego ani oleju ani masła). Kiedy boczek stanie się ciemniejszy i chrupiący, dodajemy masło i szklimy cebulę, a kiedy będzie złocista dodajemy pieczarki. Gdy grzyby staną się miękkie, dodajemy kapustę, sos i przyprawiamy do smaku. Dokładnie mieszamy i chwilę smażymy na średnim ogniu. Kiedy smaki połączą ze się sobą, zestawiamy z ognia.
  Do ziemniaków dodajemy resztę składników i wyrabiamy elastyczne, nieklejące się ciasto. Wyrywamy po średniej wielkości kawałku. Formujemy kulkę i rozpłaszczamy dłonią. Na środku układamy dużą łyżkę farszu i zlepiamy ze sobą końce (jak knedle). Ponownie lepimy kulkę i rozpłaszczamy w dłoni na kotlet. Smażymy na rozgrzanym oleju, aż do uzyskania złocistego koloru. Podajemy na ciepło lub zimno np. z przyprawioną śmietaną połączoną z czosnkiem.






poniedziałek, 17 listopada 2014

Najlepszy sernik pod słońcem



Serniki. Jedne puszyste nazwane "nowojorskimi", drugie polane czekoladą określane "wiedeńskimi", a inne z dodatkiem brzoskwini i czekoladowej kruszonki...są też takie z pozoru zwyczajne, które na długo pozostają w naszej pamięci, choć wcale nie mają w nazwie żadnego miasta. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj.
Dziś polecam Wam jeden z najdelikatniejszych serników jaki kiedykolwiek jadłam. Jego lekkość możecie przełamać smakiem spodu z korzennych ciasteczek, choć i bez niego jest pyszny !



Składniki na Sernik: (na duuży sernik lub 2 mniejsze)
- 750g zmielonego twarogu
- 250g mascarpone
- 5 jajek (żółtka i białka osobno)
-szczypta soli
- 1 opakowanie budyniu waniliowego/śmietankowego
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- niecała szklanka cukru + 2 łyżki cukru waniliowego
- 2/3 szklanki mleka
- 50g.roztopionego masła
- 2 łyżki likieru kawowego

Korzenny spód *(może być bez niego)
- 1 łyżeczka przyprawy korzennej
- 220g korzennych herbatników
- 70g roztopionego masła

Robimy spód*:
Rozdrabniamy ciastka z pomocą malaksera lub zwykłego młotka do mięsa. Do powstałych okruchów dodajemy masło i przyprawę.
Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia i powstałą masą korzenną. Wyrównujemy i
pieczemy ok 15min w 180C. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia.
Sernik:
Oddzielamy jajka, a miseczkę z białkami wkładamy do lodówki.
Twaróg mielimy. Dodajemy do niego mascarpone. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem, a kiedy powstanie kogel-mogel, dodajemy stopniowo sery oraz mleko połączone z roztopionym, wystudzonym masłem. Na sam koniec dorzucamy mąkę, budyń oraz likier. Całość dokładnie miksujemy. Wyjmujemy białka z lodówki, dorzucamy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę, którą delikatnie dodajemy do masy serowej. Powstałe ciasto przelewamy do tortownicy z wystudzonym spodem. Jeśli zostanie nam jeszcze duży masy-wlejmy ją do mniejszej, natłuszczonej foremki.
Pieczemy w 180C (na środkowym poziomie, gdyż potrafi się przypalić na górze) przez ok.50-55min.








piątek, 7 listopada 2014

Bardzo czekoladowe muffiny na jesienną chandrę !



Jesienną chandrę leczę dużymi kawałkami czekolady wrzuconymi w słodkie muffinki. Łapię do ręki grubą książkę i z Kapslem zanurzamy się pod ciepły koc. Najlepsze popołudnie w deszczowy, szary dzień.
Uwaga !
Te babeczki trzymają swoją świeżość nawet przez 4 dni i są baaaardzo czekoladowe ! Idealne!!!



Muffinki baardzo czekoladowe (lekko zmodyfikowany przepis Nigelli)

- 1 i 3/4 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 2 łyżki kakao
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 60g czekolady gorzkiej
- 60g czekolady mlecznej
- 1 szklanka mleka
- 1/2 szklanki oleju
- 1 duże jajko lub 2 małe
- 1 łyżka czekoladowego rumu *(opcjonalnie)
- 1 łyżeczka prawdziwego ekstraktu waniliowego
- wiśnie do dekoracji*

Czekoladę kroimy na mniejsze kawałki (jedną kosteczkę dzielimy na 4 części).
Do jednej miski przesiewamy suche składniki (mąkę, proszek) i dodajemy kakao wraz z cukrem pudrem. W drugiej misce łączymy mokre składniki (mleko,olej,jajka, rum oraz ekstrakt). Miksujemy do jednolitej masy. Do miski z mąką powoli dodajemy mokrą masę. Cały czas delikatnie mieszamy (mogą powstać grudki). Na końcu dodajemy pokrojoną czekoladę, pozostawiając 1/4 na wierzch. Gotowe ciasto wlewamy do papilotek lub specjalnej formy na babeczki do 2/3 wysokości. Na wierzch układamy po kilka kawałków czekolady i wstawiamy do nagrzanego piekarnika.
Pieczemy w 180-190C przez ok.25min.
Schłodzone babeczki dekorujemy cukrem pudrem i wiśniami*.



czwartek, 30 października 2014

o tym jak zboże smakuje i inspiruje

  Na temat zalet polskich zbóż mogę pisać wiele. Niewątpliwie właśnie takie produkty jak kasze, makarony, płatki, pieczywo i różne rodzaje mąk, powinny znajdować się w naszej podstawowej diecie zaraz po warzywach.  Niestety, współczesny chroniczny brak czasu na  przygotowywanie posiłków spowodował, że coraz częściej wybieramy wciąż te same produkty, zapominając o ich różnorodności. Aby zmienić obecny stan i ukształtować właściwe zachowania  polskich konsumentów, przez cały rok w mediach możemy obserwować akcję promocyjną pod nazwą „Zboże smakuje i inspiruje”. W ramach tej kampanii tuż po wakacjach i ja odwiedziłam  studio DD TVN. Pokazywałam Wam wtedy różne sposoby na wykorzystanie przetworów zbożowych w naszej kuchni np. płatków kukurydzianych w omlecie, makaronu z leśnymi grzybami, czy mąki w owocowym cieście  ze śliwkami. Na stole zagościła również kasza gryczana, która gości i dziś w formie rozgrzewającej, jesiennej zapiekanki.

KASZA GRYCZANA
To ten rodzaj kaszy, który kocham najbardziej. Na południu Polski niekiedy nazywa się ją Tatarką, gdyż w naszym kraju zawitała właśnie za sprawą Tatarów w XIII wieku. Co ciekawe, zupełnie nie zakwasza organizmu i posiada właściwości rozgrzewające, dzięki czemu świetnie pasuje do zapiekanek takich jak ta !

Rozgrzewająca zapiekanka z kaszą gryczaną, szpinakiem i kurczakiem:
(na 3-4 osoby)

-   2 duże lub 3 mniejsze piersi kurczaka
-   opakowanie pieczarek (ok 200g)
-   200g kaszy gryczanej
-   750g bulionu do ugotowania kaszy
-   opakowanie świeżego szpinaku w liściach (ok.250g)
-   połowa słoiczka suszonych pomidorów
-   2 zwykłe cebule
-   2-3 ząbki czosnku
-   2 łyżki sosu sojowego
-   2 łyżki masła + 2 łyżki oliwy
-   sól, pieprz
-   przecier pomidorowy (opcjonalne)
-   ulubione świeże zioła
- małe opakowanie mozzarelli

-   świeżo starty parmezan
- ulubione suszone zioła (np.bazylia, zioła prowansalskie, papryka)

 Mięso myjemy i kroimy w plastry (może być też w kostkę). Solimy, pieprzymy, dodajemy suszone zioła i polewamy 2 łyżkami oliwy. Odstawiamy.
Pieczarki również dokładnie myjemy lub czyścimy szczoteczką i kroimy na połówki lub ćwiartki (w zależności od wielkości grzybów). Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła, aż stanie się miękka i złocista (jeśli nie będzie wystarczająco miękka możemy dolać trochę wody,aby ją poddusić). Do cebuli dodajemy pokrojone pieczarki, aż będą miękkie i zarumienione. Osobno, na tłuszczu z marynaty, smażymy kurczaka, a kiedy będzie ścięty z obu stron dorzucamy do cebuli i pieczarek.
 W tym czasie, kaszę gotujemy w bulionie według sposobu na opakowaniu. Ugotowaną (wraz z resztą bulionu) dodajemy do reszty składników i wrzucamy pokrojoną w kostkę mozzarellę oraz pokrojone suszone pomidory. 
  Zdejmujemy z ognia i przekładamy do żaroodpornego garnka (wcześniej na dno garnka możemy nałożyć kilka łyżek sosu,lecz nie jest to konieczne). Teraz w mniejszym garnku rozgrzewamy masło, wrzucamy umyte liście szpinaku, starty czosnek i smażymy chwilę, aż liście zmiękną. Gotowe "ziele" dorzucamy do naszej zapiekanki, polewamy oliwą i całość posypujemy parmezanem i pieczemy ok 10-15min w 160C,aby rozpuścił się ser,lecz aby mięso nie stało się suche.





niedziela, 26 października 2014

Bananowy chlebek z Jamajki i grillowane bananowe grzanki



Na Jamajce podobno jadają dokładnie taki chlebek. Tak przynajmniej twierdzi Robert Makłowicz w swojej książce "Fuzja Smaków". Przepis ten wpadł mi w ręce kiedy szukałam pomysłów na Śniadanie Kontynentalne, jakie przygotowywałam dla dziennikarzy kilku wydawnictw. Pomysł bananowego poranka tak mi przypadł do gustu, że swego czasu potrafiłam go piec niemalże codziennie. Miłość do tego wypieku pozostała do dziś. Kocham ten wilgotny i świeży smak poranka ! Niekiedy dodatkowo urozmaicam przepis grillując kromki na suchej patelni grillowej i podając je na ciepło z plastrami dojrzałego banana  polanego łyżką gryczanego miodu, bądź domowej Nutelli !
   I tak powstaje jamajskie śniadanie w naszej, nieco chłodniejszej części świata :)

UWAGA!
Przypominam, na wszystkie książki (kulinarne np."Zamień chemię na jedzenie" i te mniej kulinarne) do 15.11 macie zniżkę -35% ! Wystarczy, że klikniecie link poniżej,wybierzecie pozycje dla siebie i wpiszecie kod !
Kod: Fuzja35%
Link: http://www.znak.com.pl/specjalna,oferta,promo_blog_kulinarnafuzja?utm_source=blog&utm_medium=kulinarnafuzja&utm_campaign=promocja35


Jamajski bananowy chlebek (z przepisu "Fuzja Smaków" Roberta Makłowicza")
Składniki:
- 125g masła
- 2-3 dojrzałe banany
- 3/4 szklanki cukru+mała torebka cukru waniliowego
- 1duże jajko lub dwa mniejsze
- laska wanilii lub kilka kropli esencii waniliowej
- 250g mąki
- po łyżeczce (lub więcej) cynamonu, sproszkowanego imbiru i gałki muszkatołowej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- łyżeczka sody
- 125ml mleka
- 1/2 szklanki rodzynek
- 2 łyżeczki mocnego likieru orzechowego lub rumu + 1 łyżka do namoczenia rodzynek (opcjonalnie)
- szczypta soli
Grillowane bananowe grzanki (na 2 porcje):
- dojrzały banan pokrojony na plasterki
- 2-4 kromki chlebka
- 2 łyżki miodu (najlepszy gryczany) lub domowej Nutelli lub masła orzechowego
- lody waniliowe/śmietankowe/karmelowe

Rodzynki zalewamy na kilka minut wrzątkiem. Możemy do niego dodać łyżkę likieru, ale nie jest to konieczne. Odsączamy i odstawiamy na bok (najlepiej na suchy papier, aby wsiąkł nadmiar płynów)
Banany za pomocą widelca lub blendera rozcieramy na papkę.
Masło bardzo dokładnie ucieramy (mikserem lub w malakserze} z cukrem na jasną(wręcz białą) i jednolitą masę. Cały czas miksując, wbijamy jajko i dorzucamy banany. Teraz dodajemy ziarenka wanilii ze środka laski/esencję, mleko, alkohol i na samym końcu przesianą mąkę połącząna z proszkiem o do pieczenia, sodą i przyprawami (sól, cynamon, imbi, galka). Dorzucamy jeszcze rodzynki i dokladnie mieszamy. Ciasto wykładamy papierem do pieczenia i pieczemy w 170-180C przez ok 45min, aż do suchego patyczka. Ciasto musi być twardsze- można sprawdzić czy patyczek jest suchy.
Grillowane grzanki bananowe:
Kromki grillujemy na suchej patelni grillowej, kiedy widoczne będą już ślady po obu stronach, zdejmujemy na talerzyk. Nakładamy plastry banana i polewamy miodem. Jeśli chcemy posmarować nutellą lub masłem orzechowym zróbmy to przed nałożeniem banana.  Podajemy na ciepło z gałką lodów :)


czwartek, 23 października 2014

"Zamień chemię na jedzenie" z domową Nutellą



A jeśli by tak zamienić chemię na jedzenie? Jeśli ograniczymy wszystkie świństwa kupowane co tydzień w supermarkecie i zamienimy je na  domowe wyroby bez zbędnych dodatków, konserwantów, spulchniaczy i innych "dobrodziejstw" współczesnego świata?
   Jeśli choć przez chwilę zastanawialiście się nad tym co jecie na co dzień i kłopotliwe czytanie małych literek na etykietach przed włożeniem produktu do koszyka to dla Was coś całkowicie normalnego, powinniście sięgnąć po najnowszą pozycję Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie-nowe przepisy". Autorka zaniepokojona ciągłymi chorobami i infekcjami swoich dzieci, postanowiła wprowadzić zmiany do codziennego jadłospisu rodziny. Po przewertowaniu licznych etykiet oraz publikacji na temat szkodliwych składników w produktach, wyeliminowała przetworzoną żywność oraz tak niezdrowe dodatki jak m.in. konserwanty, aromaty, wzmacniacze smaku, glutaminian sodu, benzoesan sodu (występujący również w lekach na kaszel) czy liczne substancje słodzące, występujące niemalże w każdym produkcie podawanym także małym dzieciom.
Liczne badania dowodzą, bowiem iż te i inne chemiczne środki mogą być poważną przyczyną alergii, niestrawności, złego samopoczucia, czy nawet zespołu ADHD.



 Autorka zamiast wyeliminować wszystkie "zakazane" produkty, postanowiła robić je sama w zaciszu swojej domowej kuchni. W ten sposób opracowała pyszne przepisy m.in. na zdrowe jogurty, sery, desery, chleby, czy wszelkie słodkości jak domowe batony, sezamki, czy ciastka. W książce nie zabrakło także świątecznych przepisów, a wśród nich receptur na pachnące pierniczki, domowe Rafaello czy suszone owoce do powieszenia na choinkę. Na Wielkanoc autorka zaproponowała natomiast m.in. domowy chrzan, własną kandyzowaną skórkę pomarańczy czy domową paschę bez zbędnych dodatków skrobi modyfikowanej, czy dodatków z "E" na początku.
A dla wtajemniczonych i tych, którzy lubią jeść na krakowskim Kazimierzu, znalazła się nawet "zapiekanka prawie jak u Endziora" !


 Ja dziś prezentuję Wam zdecydowanie najlepszą domową Nutellę właśnie z tej oto książki.
 Smakuje obłędnie z naleśnikami, chałką czy śniadaniowymi grzankami ! Zdecydowanie można się od niej uzależnić :)



Domowa NUTELLA (przepis z

- 100g orzechów laskowych
- 70g gorzkiej czekolady
- 100ml krowiego (lub zbożowego) mleka (nie homogenizowane ani nie UHT !)
- 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią (przepis na prawdziwy domowy cukier znajdziecie także w książce)
 - mała łyżeczka likieru orzechowego (nie było jego w przepisie, jest opcjonalny)

Orzechy prażymy na suchej patelni, uważając aby się nie spaliły. Przekładamy do suchej ściereczki i szybko pocieramy, aż odpadnie skórka (nie przejmujemy się, jeśli z niektórych nie będzie chciała zejść całkowicie). Osobno bardzo dokładanie mielimy cukier i przygotowane orzechy (idealny do tego jest płynek do kawy). Orzechy zalewamy 60ml ciepłego mleka (nie gorącego) i odstawiamy na bok, aż wchłoną cały płyn.
 Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy ją w reszcie (40ml) mleka w garnuszku na małym ogniu. Do roztopionej (ciepłej) czekolady dodajemy cukier, likier i dokładnie mieszamy, aż się rozpuszczą.
 Wszystkie składniki (miękkie orzechy wraz z płynną czekoladą) dokładnie ze sobą miksujemy, aż do uzyskania jednolitej, gładkiej masy i przekładamy ją do słoika, który można szczelnie zamknąć. Krem przechowujemy nawet do tygodnia (jeśli jest szczelnie zamknięty).

UWAGA !
Ten i inne przepisy znajdziecie w książce:
wyd. Znak 2014
Jeśli jesteście zainteresowani tym i innymi przepisami, zachęcam Was do kupienia książki ze specjalnym kodem rabatowym pod tym linkiem:

Link dla użytkowników: http://www.znak.com.pl/specjalna,oferta,promo_blog_kulinarnafuzja?utm_source=blog&utm_medium=kulinarnafuzja&utm_campaign=promocja35
Kod: Fuzja35%

Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...