piątek, 6 marca 2015

Kurczak z orzeszkami !


Dziś bez zbędnych tekstów filozoficznych, ani też poetyckich opisów smaków. Nie będzie opisów rodzącej się wiosny za oknem, ani zachwytu nad świergotem ptaków w lesie. Będzie za to przepis na aromatycznego kurczaka z duuużą ilością solonych orzeszków ziemnych i odrobiną chilli. I choć powiadają, że wszystkie te kurczaki faszerują hormonami i innymi świństwami, to dla tego dania warto zrobić niekiedy wyjątek.. !

Kurczak z orzeszkami ziemnymi 
- 4 większe lub 5 mniejszych piersi kurczaka
- 3/4 szklanki bulionu mięsnego
- 3 ząbki czosnku
- 5 łyżek masła orzechowego (typu crunchy)
- 2 cebule
- olej arachidowy
- ok. 80-100g orzeszków ziemnych solonych
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1/2 papryczki chilli ( w zależności od ostrości)
- sól i pieprz cayenne
-coś zielonego do dekoracji np.pietruszka

Dodatkowo:
-ryż lub kuskus


Kurczaka myjemy i kroimy w kostkę. Marynujemy w maśle, 2 ząbkach czosnku, soli i pieprzu. Najlepiej na kilka godzin lub całą noc.
Obsmażamy posiekaną cebulę na złoty kolor. Zdejmujemy z patelni do miseczki i na tej samej patelni     dolewamy trochę oleju i dorzucamy wpierw ząbek posiekanego czosnku, posiekaną papryczkę (bez ziarenek),połowę orzeszków, a następnie zamarynowanego kurczaka, tak aby z każdej strony się ściął i stał się nieco rumiany.  Teraz ponownie dorzucamy naszą złocistą cebulę. Obsmażamy jeszcze chwilę i dolewamy bulion. Przykrywamy i dusimy ok 15-20min. Na koniec doprawiamy jeszcze do smaku sosem sojowym :)
 Przed podaniem łączymy z resztą orzeszków i czymś zielonym (np.pietruszką lub bazylią).
Uwaga:
Kurczak ten jest pyszny szczególnie na drugi dzień !



poniedziałek, 23 lutego 2015

Włoskie Gnocchi z Szałwią




Powiadają, że w niektórych krajach (np.niektórych rejonach Włoch, Argentynie, Paragwaju jak i Urugwaju) 29-go dnia każdego miesiąca jada się gnocchi. Podobno tradycja ta pochodzi jeszcze za czasów świętego Pantaleona, który podczas pielgrzymki do  Północnych Włoch dokonał wielu cudownych uzdrowień mieszkańców pobliskich wiosek. Ci w ramach podziękowań zaprosili go do wspólnego biesiadowania, podczas którego podano popularną potrawę biedaków, składającą się z mąki, ziemniaków i jaj. Wdzięczny uzdrowiciel w ramach podziękowania za posiłek, obiecał rok udanych zbiorów i połowów. Obietnica się spełniła, a na cześć tego dnia do dziś jada się kluski.
  Inne legendy dotyczące tej tradycji są zdecydowanie mniej chwytliwe i sprowadzają się do końca miesiąca, czyli przetrwania dni przed kolejną wypłatą. Z racji, iż mąka i ziemniaki należały do najtańszych składników, gnocchi były traktowane jako danie na przetrwanie.
Co ciekawe, w Argentynie nazwa "gnocchi" to powszechne określenie pracowników państwowych, którzy pomimo iż nie pracują, każdego 29-go pojawiają się po swoją wypłatę.
  Podobno każda legenda ma w sobie trochę prawdy, więc zastanawiam się tylko jak to jest w lutym...

Powracając do dzisiejszego przepisu, to zdecydowanie najlepsze gnocchi jakie kiedykolwiek jadłam !  Delikatne i rozpływające się w ustach...tak jak być powinno.
Przy okazji zapraszam Was do sklepu moich przyjaciół, w którym znajdziecie same włoskie pyszności w świetnych cenach: przejdź do sklepu :)



Gnocchi z szałwią 

Gnocchi:
- 1kg nieobranych ziemniaków
- 1 szklanka mąki (plus do podsypania)
- 1 jajko
- 1 łyżka soli
- 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu)
Sos szałwiowy:
- ok.100g masła
- doniczka listków szałwii
- 2 ząbki czosnku
- sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
-parmezan do posypania (prawdziwy włoski parmezan)

Nieobrane ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości (ok 30min). Jeszcze gorące obieramy ze skóry i przeciskamy przez praskę. Dodajemy mąkę, przyprawy i w sam środek wbijamy roztrzepane jajko. Wyrabiamy kulę, odrywamy po kawałku i na blacie obficie podsypanym mąką rolujemy wałki. Kroimy w poprzek i widelcem robimy prążki (jeśli ciasto za bardzo się klei podsypujemy mąką). Gotujemy partiami w osolonej wodzie chwilę (aż do wypłynięcia).

Sos: Masło rozpuszczamy na głębokiej patelni, dodajemy posiekane ząbki czosnku i listki szałwii. Chwilę smażymy i do sosu dorzucamy gnocchi. Przed podaniem doprawiamy i posypujemy parmezanem.



wtorek, 17 lutego 2015

Pancake day czyli angielski "tłusty wtorek" i jaglano czekoladowe krążki naleśnikowe

   

Plotki głoszą, że Anglia z miłości do swoich „pancake-ów” od roku 1445 organizuje wyścig kobiet z patelniami w rękach. Uczestniczki muszą podrzucić swoje naleśniki określoną liczbę razy. Nie myślcie, że jest to jedynie feministyczny konkurs. Mężczyźni, którzy chcą w nim wziąć udział , są jedynie zobowiązani do przebrania się za gospodynię domową (obowiązkowy jest fartuch i chusteczka na głowie). Powiadają, że tą dziwną, a jakże zabawną grę, zapoczątkowała pewna dama, która smażąc naleśniki usłyszała kościelne dzwony wzywające mieszkańców na mszę. Kobieta, przypominając sobie o nabożeństwie, prosto z domowej kuchni pobiegła do kościoła z patelnią w ręku i fartuchem na biodrach.
 Opisuję dziś te dziwne rozgrywki nie bez przyczyny, gdyż jak się okazuje naleśniki i karnawał ściśle się ze sobą łączą. Otóż nie dalej niż w ostatni tłusty czwartek odkryłam istnienie tłustego wtorku obchodzonego na odległych wyspach Brytyjskich. Podobnie jak u nas, data tego "Święta" jest ruchoma i odbywa się zawsze w ostatni wtorek karnawału. Co prawda, tego dnia Anglicy nie wpadają w pączkową rozpustę ociekającą pomarańczowym lukrem, ale za to objadają się różnymi rodzajami naleśników. Czemu akurat nimi? W dawnych czasach należały one do dań "ekskluzywnych", a to ze względu na zawartość takich składników jak jaja, masło czy cukier, które były zabronione w czasie postu.
Skoro w Anglii dziś objada się niezliczoną ilością naleśników i ja stwierdziłam, że zrobię u nas taki nieco odmieniony "pancake day". A podstawowa receptura naleśnikowa Julii Child jest jak zawsze niezastąpiona! Podobny przepis na karnawałowe słodkie ruloniki prezentowałam Wam w zeszłym roku podczas mojego pierwszego występu w DD TVN 



Czekoladowe naleśniki jaglane na Pancake Day !
Naleśniki: (przepis na ok 10-13 naleśników)
- 2/3 szklanki mleka
- 2/3 szklanki gazowanej wody
- 1 szklanka mąki (w zdrowszej wersji po 1/2szklanki mąki jaglanej i 1/2 szklanki mąki pszennej)
-3 jajka
- 3 łyżki masła
- 2 łyżki kakao
- 3 łyżki cukru waniliowego (w zależności od gustu i słodkości nadzienia)
- niewielka ilość oleju do smażenia
Dodatkowo: (na 5-10 rulonów)
- ok.5-10 bananów
- ok. 200g gorzkiej lub mlecznej czekolady 
- posiekane orzechy lub granat  do dekoracji i do smaku 

Czekoladę rozpuszczamy w wodnej kąpieli. Składniki na naleśniki dokładnie ze sobą mieszamy trzepaczką lub miksujemy. Odstawiamy do lodówki na ok 30min. Po tym czasie smażymy cienkie naleśniki na niewielkiej ilości oleju.
Banany obieramy ze skórki. Naleśniki smarujemy cienką warstwą  rozpuszczonej czekolady, układamy po jednym bananie na naleśnik, zwijamy w rulon i kroimy na ok.2cm plastry. Na wierzch układamy posiekane orzechy lub owoce i polewamy dodatkowo czekoladą lub posypujemy cukrem pudrem.
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/karnawalowe-przekaski-na-jeden-kes,113571.html




środa, 11 lutego 2015

Ciasteczka marchewkowe zamiast mini pączków na Tłusty Czwartek


Drugie podejście smażenia pączków zakończyło się fiaskiem. Trzy godziny czekania na wyrośnięcie ciasta, wietrzenie domu z nieprzyjemnego zapachu oleju, a efekt zupełnie odbiegający od tego jak na zdjęciach z "idealnego przepisu". Zapewne za rok, przed kolejnym tłustym czwartkiem, ponownie postawię sobie wysoko poprzeczkę, zakasam rękawy i postanowię usmażyć perfekcyjne, polukrowane i pięknie wyrośnięte pączki. Jednak na ten rok już mi wystarczająco tłusto i pałeczkę chętnie oddam tym, co robią to bez większych problemów !
 Tym czasem, dla wszystkich liczących kalorie, jak i tych, którzy nie przepadają za pączkami (są tacy??) proponuje ciasteczka marchewkowe. Początkowo miały być oponkami, jednak brak odpowiedniego sprzętu spowodował, że oponki zamieniły się w małe ciasteczka. Jednakże, jakiegokolwiek kształtu nie są, zawsze się udają i co ważne, są baaardzo szybkie w wykonaniu !
W ich smaku zauważam podobieństwo do mini pączków, więc traktuję ten wpis jako "tłusto-czwartkowy. :)

Przepis pochodzi z tej strony  :)


Ciasteczka marchewkowe (ok.12 sztuk)

- 150 g miękkiego masła
- niecała szklanka cukru (ok130-150 g)
- 2 jajka
- 200g grubo startej marchewki
-180g mąki
- 1łyżeczka proszku do pieczenia
- po 1/2 łyżeczki przypraw: cynamonu, gałki muszkatołowej , imbiru
- po 1/4 łyżeczki soli
- łyżeczka esencji waniliowej (opcjonalnie)

Masło ucieramy z cukrem na wysokich obrotach i dorzucamy jajka. Kiedy masa stanie się jednolita, dodajemy marchewkę oraz przesianą mąkę. Dosypujemy przyprawy wraz z proszkiem i całość dokładnie mieszamy. Ciasto  przelewamy do wybranej foremki na ciastka i pieczemy w 180C ok 15min, aż do efektu zarumienienia (uważać żeby nie wysuszyć ciasta) !

sobota, 31 stycznia 2015

Panna Cotta i jej historia


  Panna Cotta. Po polsku znaczy tyle co gotowana śmietanka, a wyglądem raczej przypomina mleczną galaretkę. I choć dodatki do tego deseru mogą się różnić  ze względu na nasze upodobania i fantazje, to podstawowe składniki pozostają praktycznie niezmienione. Tłusta śmietanka, mleko, żelatyna (lub inny środek żelujący) i cukier to obowiązkowe elementy każdej Panna Cotty.
  Jak to bywa z historiami najpopularniejszych włoskich przysmaków nigdy nie są one do końca jasne i w dużej mierze zależą od regionu. Odnoszę wrażenie, że każdy Włoch wpierw wybiera sobie swoją ulubioną wersję i następnie dodatkowo ją koloryzuje, dodając przy tym pikanterii. Ja zdecydowanie wybieram historię z Piemontu, w którym to pewien kucharz przez nieuwagę zostawił garnuszek ze śmietaną i cukrem na ogniu, a ta ku jego zdziwieniu zgęstniała i nabrała delikatnego smaku. Niewiele co myśląc, przelał masę na talerzyk, dodał kwaskowaty mus ze świeżych malin i dumny zaniósł swojej żonie na spróbowanie. Później udoskonalił ją odrobiną wanilii i żelatyny. Inna historia odnosi się do mieszkanki Piemontu węgierskiego pochodzenia, której to przysmak zawierał także karmel i podawany był w kwadratowej lub prostokątnej formie. Trudno odkryć prawdziwą historię tego deseru, szczególnie że podobne przepisy pojawiały się także w książce kucharskiej „365 obiadów” Lucyny Ćwierczakiewiczowej czy „Kucharce litewskiej” Wincenty Zawadzkiej. Znajdziemy w nich na przykład przepis na krem śmietankowy z formy albo krem surowy ze słodkiej śmietanki.* 
 Skąd na prawdę Panna Cotta by nie pochodziła, to niewątpliwie jest to jeden z najpopularniejszych słodkich przysmaków Włoch, a swoją popularność zawdzięcza głównie prostocie jak i niezwykłe delikatnemu smakowi, który można udoskonalać wieloma wyrafinowanymi sosami i dodatkami.
Jeśli zachciało się Wam poczuć klimat słonecznych Włoch, zachęcam do odwiedzenia sklepu moich przyjaciół, gdzie znajdziecie tanie produkty przywiezione prosto z tego pięknego kraju. Znajdziecie je pod tym adresem: http://vivanda.com.pl !

P.s
Za piękne deseczki, jak i za przepis i inspirację dziękuje baaaaaaaaaaardzo mamie Signor Fly'a :) 
Panna Cotta (przepis na ok.8 małych porcji-jak na zdjęciu lub 4-6 większych naczynek)
- 250ml płynnej śmietanki 30 %
- 250ml tłustego mleka (min.3,2%)
- 50-60g cukru (w zależności od naszych upodobań i dodatków jakie chcemy użyć)
- 3 łyżeczki żelatyny + 2łyżki zimnej wody
- 1 laska wanilii

Sos:
- tabliczka gorzkiej czekolady
- pestki granatu lub zmiksowane świeże/mrożone maliny 

  Śmietanę podgrzewamy w rondelku wraz z mlekiem. Dodajemy cukier i wydrążone ziarenka wanilii. Podgrzewamy, aż cukier się rozpuści. W tym czasie żelatynę rozpuszczamy w zimnej wodzie i odstawiamy na 5min. Mleczny płyn doprowadzamy do wrzenia, odstawiamy z ognia i energicznie mieszamy, aż żelatyna się rozpuści. Masę przelewamy do naczynek/formy i odstawiamy do wystudzenia. Wkładamy na kilka godzin (min.5h) lub całą noc do lodówki. Stężone panny cotty wyjmujemy uprzednio wkładając formę/naczynka na chwilę do gorącej wody, aby łatwiej je wyjąć.
Przed podaniem rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i miksujemy owoce lub wysypujemy pestki z przekrojonego granatu. Nakładamy na gotowe desery.


* fragment z artykułu "Światowa kariera panna cotty" Tessy Capponi-Borawskiej




niedziela, 18 stycznia 2015

Kremówka lub Napoleonka. Skąd to całe zamieszanie ?


Od kiedy pamiętam, temat "Napoleonki" tudzież "Kremówki" wzbudzał zawsze wiele sporów i wątpliwości. W zależności od humoru, miejsca jej jedzenia , czy tradycji ludzi ją podających, możemy spotkać się z różnymi wariantami jej nazwy. Jedni uważają, że bita śmietana jest obowiązkowym elementem kremówki, a drudzy że jest to nieodłączny dodatek napoleonki. W Galicji (tereny Małopolski) funkcjonuje jedynie nazwa "kremówki", a zamawiając "napoleonkę" prawdopodobnie dostaniemy "napoleona", czyli ciastko z różowym kremem bezowym.
Dla utrudnienia, po słynnej wypowiedzi Jana Pawła II "A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Że myśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze.." powstał dodatkowo jeszcze termin kremówek "papieskich" lub "wadowickich". Pewne jest, że zawierały one krem budyniowy, lecz już większe wątpliwości wzbudza istnienie dodatku alkoholu w ciastku, gdyż opinie na ten temat są bardzo podzielone.  W stolicy nazwy te ze sobą się  przeplatają i nie ma jednej reguły, a według niektórych miejskich legend, określenie "napoleonka" pochodzi od nazwy przedwojennej cukierni mieszczącej się na ulicy Świętokrzyskiej -na przeciwko placu Napoleona (obecny Plac Powstańców Warszawy). Miejsce to słynęło z firmowego ciastka o tej samej nazwie co cukiernia i było jej sztandarowym wypiekiem.
  Istnieją jeszcze tacy, co twierdzą, że nazwa ta nie ma nic wspólnego z Napoleonem, a jest jedynie związana z Neapolem, z którego pochodzi i w którym  przez wiele lat była popisowym deserem. Fakt ten potwierdzają włoskie kadry z filmu "Jedz, módl się, kochaj", w których to Julia Roberts łapczywie objada się kremową słodkością.
 Jakakolwiek jest prawda i jakkolwiek byśmy nie nazwali tej rozpływającej się w ustach słodyczy  jedno jest pewne -ten deser szybko wskrzesi w Was błogi uśmiech na twarzy i radość w sercu !




Składniki na "Kremowo-napoleonkową słodycz":
-2 płaty ciasta francuskiego
Krem budyniowy:
- 4 jajka
- 60g masła
- 1/2 lub 3/4 szklanki cukru (proponuje dodać najpierw 1/2 i spróbować, czy jeszcze dosypać)
- 1 mała torebka cukru waniliowego
- 3 szklanki mleka
- 3 kopiaste łyżki mąki pszennej
- 4 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej

-cukier puder do posypania

Sposób przygotowania:
Spody: Ciasto rozmrażamy do temp.pokojowej i rozkładamy  (na papierze do pieczenia)  na dwóch płaskich blaszkach. Nakłuwamy widelcem dość często po całej powierzchni i pieczemy każdy płat osobno ok.20min w 200C do ciemnozłotego koloru. Podczas pieczenia, kiedy ciasto będzie rosło cały czas nakłuwamy je widelcem, by pozostało płaskie. Wyjmujemy na kratkę i studzimy.

Krem: 2 szklanki mleka zagotowujemy w większym garnku wraz z cukrami i  masłem pokrojonym na kawałki na małym ogniu, aby się nie przypaliło. Osobno, do pozostałej szklanki mleka dodajemy jajka i miksujemy. Następnie dodajemy mąki i ponownie dokładnie miksujemy, aby nie powstały grudki.
 Zwiększamy ogień pod garnkiem z mlekiem, a kiedy będzie wrzało dodajemy jajeczną masę. Energicznie mieszamy, zmniejszamy nieco ogień i gotujemy, aż powstanie bardzo gęsty krem budyniowy. Pozostawiamy do ostygnięcia i zimny krem nakładamy na schłodzony, upieczony blat ciasta. Przykrywamy drugim blatem i posypujemy cukrem pudrem. Przechowujemy w lodówce.






piątek, 9 stycznia 2015

Gorąca czekolada z dodatkami



Najcudowniejszym momentem każdego zimowego, zaśnieżonego wieczoru jest filiżanka gorącej i nieprzyzwoicie słodkiej gorącej czekolady przy dobrym filmie. A kiedy płatki śniegu o nas zapomną zostaje jedynie słodki smak płynnej rozpusty... 




Aromatyczna gorąca czekolada:  (na dwie porcje)
- 100g gorzkiej czekolady 
- 100g śmietany 36 %
- 200-300 ml mleka (2 % lub 3,2%)
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 2 laski cynamonu 
- 1 laska wanilii

Dodatkowo: *
- łyżka likieru czekoladowego 
-łyżeczka esencji waniliowej
- pianki Marshmallows (moje kupiłam w Marks&Spencer)

Mleko zagotowujemy z cynamonem i ziarenkami wydłubanymi ze środka wanilii. Gotujemy na średnim ogniu ok.10min i doprowadzamy do wrzenia. Wyjmujemy korę  i zdejmujemy ewentualny kożuch. Wlewamy esencję i śmietankę. Chwilę jeszcze gotujemy i dodajemy połamaną w kostkę czekoladę, cukier i ewentualny alkohol. Gotujemy na małym ogniu i mieszamy, aż powstanie jednolity płyn. Jeśli chcemy, aby czekolada była gęstsza trzymamy jeszcze chwilę. Podajemy gorącą, a przed podaniem wsypujemy pianki. Jeśli poczekamy chwilę płyn będzie coraz gęstszy.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Noworoczny sernik




Od kilku tygodni w mojej kuchni paruje. Przygotowania do Wigilii zamieniły się w przygotowania do hucznego witania Nowego Roku. 
Wirując pomiędzy piekarnikiem, a kuchenką życzę Wam, więc wspaniałej i niezapomnianej imprezy Sylwestrowej i owocnego nadchodzącego roku ! Do zobaczenia w 2015 !

Sernik pomarańczowy z białą czekoladą i polewą krówkową (na dużą formę lub dwie małe)
Spód:
- 200g maślanych kruchych ciasteczek
- 80g roztopionego masła
Masa:
- 1kg trzykrotnie zmielonego sera 
- 200g (dwie tabliczki) białej czekolady 
- budyń śmietankowy lub waniliowy 
- 3 jajka
- 100ml śmietany 30%
- 2 łyżeczki świeżo startej skórki ze sparzonej pomarańczy
- 80g drobnego cukru
- 1/2 opakowanie cukru waniliowego 
- łyżeczka esencji waniliowej 
Wierzch:
- masa krówkowa lub roztopione krówki w garnuszku z kilkoma łyżkami masła



Ciastka rozkruszamy za pomocą młotka lub malaksera na miazgę. Dodajemy roztopione masło i powstałą masę wykładamy na natłuszczoną i obficie oprószoną bułką tartą tortownicę.
Pieczemy ok.10-15min, aż będzie zarumieniony. W tym czasie, w kąpieli wodnej, rozpuszczamy czekoladę (najlepiej wcześniej podzielić ją na mydełka, aby równomiernie się rozpuściła) i zdejmujemy z ognia.
Spód wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do ostygnięcia. W tym czasie przygotowujemy ser. 
 W dużej misce łączymy ser, cukier, ekstrakt i startą skórkę z pomarańczy. Miksujemy, po czym dodajemy po kolei jajka, śmietanę i powoli dolewamy rozpuszczoną czekoladę. Dosypujemy budyń i jeszcze chwilę miksujemy na małych obrotach. Ciasto wlewamy na kruchy spód i pieczemy ok. 1h i 10min w 170. Uważamy, żeby sernik się nie przypalił (jeśli za bardzo się rumieni, przykrywamy go folią). Po czasie, wyłączamy piekarnik, lecz nie wyjmujemy sernika. Czekamy ok. 40min, aż całkowicie wystygnie.
Schłodzony wierzch smarujemy masą krówkową (możemy wziąć ok 140g krówek i rozpuścić je na małym ogniu w garnuszku z 6 łyżkami mleka, aż uzyskami gęsty krem). Całość możemy udekorować płatkami migdałów lub wybranymi orzeszkami.



poniedziałek, 22 grudnia 2014

Najlepsze imbirowe pierniczki jak z Ikei


  Kapsel od kilku dni nie odstępuje naszej choinki. Godzinami błagalnym wzrokiem wpatruje się na migoczące kolorowe światełka i co jakiś czas podejmuje próby przewrócenia świątecznego drzewka. Powód jest dość prozaiczny, są nim bowiem imbirowe pierniczki wiszące na górnych białych gałązkach naszej pachnącej choinki. Dolna część drzewka została już "oczyszczona", a straty dało się obliczyć jedynie po ilości czerwonych sznureczków na ziemi. Problemem stała się więc szybko górna strefa. Nieosiągalna dla małego, kudłatego głodomora.... Jest to natomiast strefa jak najbardziej dostępna dla domowników. A muszę przyznać, że są to najlepsze ozdoby choinkowe jakie kiedykolwiek jadłam. Chrupiące, cienkie i mocno aromatyczne....w smaku przypominają bardzo ciasteczka imbirowe z Ikei :)
Zrobią furorę na każdej choince i na każdym Świątecznym ( i nie tylko) stole.


Imbirowe pierniczki:

-430g mąki (można połączyć np. 230g mąki pszennej i 200g mąki żytniej) + do podsypania
- po 1 łyżce przyprawy do piernika oraz prawdziwego kakao
- po niecałej łyżeczce sproszkowanego imbiru, cynamonu
- po 1/2 łyżeczki czarnego, świeżo zmielonego pieprzu i gałki muszkatołowej
- szczypta soli
- 150g masła
- 100g cukru pudru
- 100g miodu
- płaska łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 jajko
- 1 żółtko

Miód, wraz z masłem i cukrem rozpuszczamy na wolnym ogniu. Zostawiamy do ostudzenia.
W tym czasie, w drugiej misce, łączymy suche składniki.
Do ostudzonej, miodowej masy dodajemy jajka i  mieszamy. Całość przelewamy do mąki z przyprawami. Zagniatamy i formujemy kulę, którą zawijamy w przezroczystą folię i wkładamy na min.2h do lodówki (ja wkładam na całą noc). Na drugi dzień, ciasto podsypujemy z  jednej i drugiej strony mąką i bardzo cienko rozwałkowujemy. Wykrawamy ciasteczka (jeśli chcemy je wykorzystać na choinkę pamiętajmy o zrobieniu dziurek np.za pomocą dużej wykałaczki)i pieczemy ok.180C przez ok.8-11min, aż uzyskają delikatnie brązowy kolor ( w zależności od tego jak cienkie będzie ciasto). Zostawiamy do ostygnięcia.  Chowamy do szczelnie zamykanego metalowego pudełka albo wieszamy na choince !


WESOŁYCH ŚWIĄT !!!





piątek, 19 grudnia 2014

Szybki wilgotny piernik z jabłkiem na Święta


  Spoglądam w kalendarz i z przerażeniem w oczach obliczam jak mało czasu zostało do Wigilii. W moim przypadku pomysł przygotowywania długo dojrzewającego piernika nie ma jakiegokolwiek sensu, gdyż należę do osob, które potrafią sobie poparzyć palce i język, aby jak najszybciej spróbować gorącego wypieku. A nawet jeśli ja z niewiadomych nikomu przyczyn jestem w stanie odpuścić sobie próbowanie, tak reszta lokatorów chętnie mnie zastępuje. Z tego powodu długo szukałam idealnego przepisu na Świąteczny piernik dla spóźnialskich, który zdołam przygotować zaledwie dzień lub dwa przed Świętami. Znalazłam go kiedyś przez całkowity przypadek i od tego momentu jest to mój ulubiony przepis, który na potrzeby Świąt staje się aromatycznym, wilgotnym piernikiem zachowującym swoją świeżość na kilka dni.
  Prezentuję Wam go w ramach akcji „Zboże smakuje i inspiruje“, o której opowiadałam już kilka razy. Zarówno w Dzień Dobry TVN (zobacz), jak i na blogu (czytaj), prezentowałam Wam pomysły na wykorzystanie bogactwa naszych polskich zbóż w codziennej diecie. Z racji zbliżających się Świat tym razem pragnę zachęcisz Was do wykorzystywania zbóż także na Wigilijnym stole. Nie zapominajmy o zastosowaniu różnych rodzajów mąk, zarówno do swoich słodkich wypieków, jak pierogów czy pieczywa, aby potrawy były jak najbardziej wartościowe dla naszego organizmu. Dzisiejszy piernik to propozycja dla wszystkich zabieganych Świętych Mikołajów, którzy na ostatnią chwilę poszukują sprawdzonych i zdrowych przepisów. To najszybszy i najbardziej wilgotny piernik pod słońcem !


Wilgotny piernik z jabłkami
-      -  1 jabłko
-      -  75g masła
-       - 70g płynnego miodu ( ok.2-3 duże łyżki)
-       - 100g cukru trzcinowego 
-       -  75 ml mleka
-       -  2jajka
-       -  200g mąki (może być samej pszennej lub 100g żytniej i 100g pszennej)
-       -  1łyżka cynamonu
-       -  2 łyżeczki proszku do pieczenia
-       -  po ½ łyżeczki gałki muszkatołowej, imbiru, goździków
-      -   łyżeczka przyprawy do piernika (ilość wedle uznania)
-      -   dwie duże garście orzechów włoskich

 Obieramy jabłko i kroimy je w kostkę o boku ok.1cm.
Masło roztapiamy z miodem i cukrem, aż się rozpuści. Odstawiamy do ostygnięcia, a następnie dodajemy mleko i jajka. Miksujemy, aż do uzyskania jednolitej masy.
 W oddzielnej misce mąkę łączymy z przyprawami i proszkiem do pieczenia. Dodajemy do niej miodową masę i całość dokładnie ze sobą mieszamy. Na koniec dosypujemy pokrojone jabłka oraz orzechy i mieszamy ze sobą. Ciasto wylewamy do natłuszczonej  formy i pieczemy do suchego patyczka ok.40min w 180C.



Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...