Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DANIE GŁÓWNE podano. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DANIE GŁÓWNE podano. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2017

RELACJA Z WARSZTATÓW KAMIS oraz przepis na Curry z kurczakiem Baharat i chlebki z batata


Wpis zobacz na mojej nowej stronie tutaj

sobota, 31 grudnia 2016

Najlepszy Sos żurawinowy do mięs (korzenny)


Żegnam z uśmiechem na twarzy ten rok.
  Po raz kolejny zaczynamy na nowo, jakbyśmy dostali następne życie. Każdy Nowy Rok traktujemy jako nadzieja na lepsze, skrupulatnie składamy życzenia i z pieczołowitością wymyślamy postanowienia na następne miesiące, ale tym razem ja odpuszczam. Nic nie planuję, nic nie postanawiam, nie mam życzeń...jedynie takie, żeby zdrowie nam dopisywało i żebyśmy doceniali wszystko to co nas otacza i to co już dostaliśmy. Ah...i postanawiam kolejny raz zrobić ten obłędny sos !

Przepis na niego jest przepisem przechodnim. Dostałam go od mojej mamy, która dostała go od koleżanki, która  nauczyła się go przygotowywać go mieszkając w Stanach i Świętując Thanksgiving). Dziękuję za niego :)

UWAGA:  Jest on niebezpiecznie obłędny !



Sos żurawinowy do mięs i do drobiu

Składniki:
* ok.1/2 kg żurawiny leśnej, może być też ta duża, hodowlana, lub trochę tej i trochę tej
* 1/2 szklanki pokrojonych w kostkę suszonych moreli
* 3/4 do 1 szklanki rodzynek, ja daję dość jasne, drobne, najlepiej bez pestek
* 1 łyżeczkę mielonego cynamonu
* 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
* 1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
* szczypta mielonych goździków, ja biorę kilka do kilkunastu kulek z goździków i rozcieram je w palcach
* ok.3/4-1  szklanki cukru (w zależności od naszych upodobań i od tego jak kwaśna jest żurawina)
* 1/2 szklanki wody
* 250ml świeżo wyciskanego soku jabłkowego (możemy zrobić sami lub kupić taki w buetelczce)
* sok z połowki cytryny

sok jabłkowy można cały lub częściowo zastąpić cydrem

Wszystkie składniki wsypujemy od razu do gara. Zagotowujemy i zmniejszamy ogień i przykrywamy pokrywką. Dusimy ok 10 min (mieszając od czasu do czasu)- część żurawin z hukiem popęka, ale tak ma być. Można podawać na ciepło lub schłodzony, najlepiej na drugi dzień (wtedy sos jest gęściejszy, a morele i rodzynki dobrze nasączone sokiem). Podajemy z mięsem, pasztetem, w kanapkach lub wyjadamy łyżką ze słoika ;)






sobota, 21 maja 2016

Prosta letnia sałatka z bekonem, oliwkami i jajkiem

Fajnie, że tu zaglądasz :) Przepis na sałatkę przeniosłam na moją nową stronę (kliknij)!



środa, 20 kwietnia 2016

Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną na szybko


Są dni kiedy stronię od kuchni. Wchodzę do niej tylko na śniadanie i wychodzę z domu , tak aby pobiegać z Buniem w trawie, pobawić się z nim plastikowym odkurzaczem w pobliskiej kawiarni i patrzeć jak z koleżanką uroczo i skrycie podają sobie ręce, niczym zakazani zakochani. Nie zawsze mam przygotowany gotowy obiad dla nas dwojga (dla mnie i Signora). Właściwie rzadko go mam. Dla Bunia robię hurtowo kilkanaście porcji obiadowych i wrzucam do niezastąpionego zamrażalnika. Sprawa załatwiona. Ale dla nas...gubię się w tysiącach przepisów i pomysłów i nagle otacza mnie czarna dziura. Brak pomysłu zawsze ratuje paczka makaronu. Makaron jest zawsze wyrozumiały. Ma cechę, której brakuje wielu ludziom..otóż dobrze się odnajduje w każdym towarzystwie.
 Podobnie jak słoik suszonych pomidorów, najlepiej od razu posiekanych i z przeróżnymi dodatkami jak któraś z Pasten. Dzięki temu zaoszczędzimy 5 cennych minut na kuchenne zabawy albo szybki przegląd fejsbukowych wiadomości.


Makaron w sosie gorgonzola z rozmarynem i Pasteną z serem corregio (dla 2 osób)
- ½ opakowania makaronu np.Farfalle
- 2łyżki Pasteny z serem corregio OLE!
- małe opakowanie śmietany  18% lub 30%
- ok.70g sera pleśniowego (np.gorgonzola)
- gałązka rozmarynu + do dekoracji
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- szczypta chilli


Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Czosnek kroimy na cienkie plasterki lub siekamy. Palnik ustawiamy na niewielki ogień. Na patelnię wlewamy śmietanę i dodajemy czosnek.  Do tego dorzucamy ser pleśniowy i mieszamy, aż zacznie się rozpuszczać. Gotujemy na małym ogniu, aby składniki się połączyły i aby ser się całkowicie rozpuścił. Po chwili dorzucamy posiekane igiełki rozmarynu i Pastenę.  Doprawiamy solą i chilli.  Przed podaniem posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i dekorujemy gałązką rozmarynu.



piątek, 11 marca 2016

Chilli Sin Carne


Chilli con carne. Coś podobnego do naszego gulaszu. Można powiedzieć jaki kraj taki gulasz...
Ale dziś będzie chilli sin carne , czyli ostatnio popularna odmiana tego dania w wersji wegetariańskiej. Mój ulubiony obiad, kiedy nic nie ma w lodówce !
Najlepiej smakuje z ryżem lub tortillą. Spróbujcie sami !





Chilli sin Carne (inspirowana blogiem Jadłonomia)
- duża puszka czerwonej fasoli
- 1 czerwona papryka
- 1 seler naciowy
- 1 puszka krojonych pomidorów
- 1 czerwona cebula
- 1 mała marchew
- 1 mała pietruszka
- łyżeczka octu balsamicznego
- łyżka sosu sojowego
- olej rzepakowy do smażenia
- niecała łyżka oleju sezamowego do polania (opcjonalnie)
- 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego

Przyprawy:
- niecała łyżeczka kuminu
- po 1/2 łyżeczki wędzonej papryki, słodkiej papryki, cynamonu
- 1/2 lub 1 łyżeczka sproszkowanej papryki chilli ( w zależności od preferencji)
- só.l i pieprz

Do podania:
- ryż/tortille
- kolendra/pietruszka
- śmietana/jogurt z ząbkiem czosnku do tortilli

Warzywa kroimy w kostkę. Na rozgrzany olej wrzucamy posiekaną cebulę, a chwilę później resztę warzyw. Dodajemy przyprawy Podsmażamy ok.10min. Następnie dodajemy fasolę i pomidory. Po chwili dolewamy sos sojowy, ocet i posypujemy brązowym cukrem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Dusimy ok.40min, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawiamy jeszcze do smaku i dodajemy posiekane zioła. Podajemy z ryżem lub nakładamy na tortillę. Placek  z nadzieniem składamy na pół i układamy na bardzo rozgrzanej, suchej, teflonowej patelni. Kiedy jedna strona lekko zbrązowieje obracamy na drugą. Kiedy druga strona będzie gotowa, przekładamy na talerz. Podajemy ze śmietaną/gęstym jogurtem doprawionym solą, pieprzem, czosnkiem i ulubionymi ziołami.










środa, 20 stycznia 2016

Tradycyjne leniwe dla leniwców i dzieciaków powyżej 10 miesiąca



O leniwych już było tutaj. Jedliśmy je wtedy z syropem z czarnych porzeczek z dodatkiem amaretto.
Jakiś czas minął, a ja znów do nich powracam. Tym razem miał to być deser dla Bunia. Skończyło się na stworzeniu domowej fabryki małych kluseczek dla nas wszystkich.
I tak fabrykę otwieram co kilka tygodni...z marną szansą na ich zamrożenie  (za szybko znikają)!
Takie danie możecie podać również swoim maluchom od ok.10miesiąca (wcześniej sprawdźcie tylko czy dziecko nie ma uczulenia na ser) :)


Leniwe (dla ok.4 głodomorów)
- 600g  tłustego twarogu (dla dzieci zawsze wybierajcie tłusty)
- 150g mąki + do podsypania
- 2 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
- szczypta soli  (dla maluchów bardzo mało)

Do polania:
- masło
- bułka tarta
- cynamon
- brązowy cukier (nie dla maluchów)*

Twaróg rozgniatamy widelcem lub zwykłym ugniataczem do ziemniaków. Dodajemy żółtka, mąkę i ubitą pianę z białek (ze szczyptą soli). Mieszamy i ugniatamy. Stolnicę posypujemy mąką, wykładamy ciasto i dzielimy na kilka części. Z każdej z nich robimy wałek i kroimy w poprzek małe kluseczki. Gotujemy je we wrzątku aż do wypłynięcia. W między czasie w małym garnuszku rozpuszczamy masło i wsypujemy bułkę tartą wraz z cynamonem i ewentualnie* posypujemy brązowym cukrem.







środa, 6 stycznia 2016

Risotto pomidorowe z pesto


Risotto to jedno z tych dań, które się kocha lub nienawidzi. 
Ja przez długi czas omijałam je szerokim łukiem.  Nie przekonywał mnie ani smak "rozgotowanego ryżu", ani tym bardziej czas jego przygotowywania. I tak żyłabym sobie w tej świadomości, gdyby nie paczka, którą otrzymałam jakiś czas temu od Lidla. Wśród wielu produktów był tam jeden, który od razu rzuciłam na bok, do kąta- w nadziei, że nigdy nie będę musiała na niego trafić. Prawda okrutna, ale prawdziwa. Jednakże nadszedł dzień, w którym półki w lodówce i szafkach świeciły pustkami i niechciany ryż do risotto dał o sobie znać. 
 Sceptycznie podchodziłam do stania w kuchni 20min, ale zachłannie poszukując przepisów, znalazłam idealny cytat rozwiązujący problem uporczywego stania nad garnkiem.
"Ari Weinzweig, amerykański smakosz i znawca risotta, napisał kiedyś, że w czasie przerw w mieszaniu można przyrządzić sałatkę. Idzie to tak. Płuczesz sałatę, mieszasz risotto. Osączasz i osuszasz listki, mieszasz risotto. Kroisz pomidora i ogórka, mieszasz risotto. Łączysz przygotowane składniki w misce, mieszasz risotto. Skrapiasz sałatkę oliwą i octem, dodajesz kilka oliwek, mieszasz risotto." 
Tak więc postałam nad garnkiem, zrobiłam w między czasie sałatkę, na koniec dodałam jeszcze trochę pesto z pomidorów i migdałów. W końcu otrzymałam przepyszne risotto, w którym wszyscy się zakochaliśmy ! Od tego czasu ryż arborio stoi na wierzchu, tak by łatwo było po niego sięgnąć :)

Risotto pomidorowe z pesto

- 200g ryżu typu arborio lub Carnaroli (użyłam arborio "Italiamo" z Lidla)
- 750ml bulionu warzywnego lub drobiowego
- 1 cebula
- 100 ml białego wina
- duży ząbek czosnku
- 400g pokrojonych pomidorów bez skórki (mogą być z puszki)
- 30g masła
- 30g parmezanu
- posiekana bazylia lub natka pietruszki 
- *łyżka pesto z pomidorów i migdałów (użyłam pesto "Deluxe" z Lidla)


Rozpuszczamy dwie łyżki masła (resztę wkładamy do lodówki) i szklimy cebulę z czosnkiem (ok.10min), uważając aby nie przypalić. Dodajemy ryż i smażymy, aż zrobi się przezroczysty i połączy się z masłem i cebulą. Wlewamy wino i czekamy, aż ryż wchłonie je. Następnie dodajemy chochelkę gorącego bulionu i gotujemy, aż odparuje. Czynność powtarzamy- dodając cały czas po chochelce, kiedy już poprzednia porcja odparuje. W połowie dodajemy pomidory i czekamy aż sos się zredukuje przed wlaniem kolejnej chochelki. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i ulubionymi ziołami. Możemy dodać pesto*. Na wierzch dodajemy starte masło i parmezan. Mieszamy i odstawiamy na minutę. Przekładamy na talerze i posypujemy ziołami.








sobota, 7 listopada 2015

Falafele



Powiadają, że cieciorka, nazywana również grochem włoskim, jest afrodyzjakiem. Zrobiłam jej więc cały gar.
 Signor Fly cieciorkę znał głównie w postaci hummusu. Prawdopodobnie do tej pory myślał, że hummus to takie coś z czego jest robiona pasta. Dlatego jakież było jego zdziwienie kiedy na pytanie "co na obiad" dostał odpowiedź ciecierzyca. Na samą nazwę zadrżał z przerażenia. Niepewnie siadał do stołu, a na chrupiące kotlety patrzył z delikatną ostrożnością. Jednak szybko mu przeszło. Kotlety okazały się równie interesujące co te znane kotlety mielone. Signor skończył obiad szczęśliwy, a ja dumna. Efektu afrodyzjaku jednak nie zauważyłam ...


Falafele ( ok.30szt)

- 300g suchej ciecierzycy
- 2 małe cebule
- 3 duże ząbki czosnku
- 2 garście posiekanej pietruszki (jeśli lubimy można dodać także garść posiekanej świeżej kolendry)
- 1 łyżeczka kuminu
- 1 łyżeczka suszonej słodkiej papryki
- po 1/2 łyżeczki suszonej ostrej papryki, cynamonu, mielonego kardamonu, sody(przyspiesza proces smażenia)
- łyżeczka soli
- szczypta pieprzu
- 2 łyżki mąki ryżowej lub z ciecierzycy(opcjonalnie)
- 1 jajko (ja dodałam od uzyskania lepszej konsystencji, gdyż zblendowana cieciorka to nie to samo co zmielona)
- olej do smażenia



Ciecierzycę moczymy przez noc w trzech szklankach  zimnej wody.
Po nocy odcedzamy i opłukujemy ją. Mielimy ją w maszynce, a jeśli nie mamy maszynki najpierw blendujemy, a później wrzucamy wraz z pokrojonymi cebulami do malaksera. Dodajemy posiekany czosnek i zioła, przyprawy, mąkę i jajko. Dokładnie mieszamy. Przyprawiamy do smaku i formujemy kuleczki. Masa musi łatwo się formować- jeśli jest za rzadka możemy dodać 1-2 łyżki wody.  Smażymy na gorącym oleju.

sobota, 24 października 2015

Marchewkowe pole czyli marchewki w miodzie z ziołami

Czas pierwszych gorących malinowych herbat za nami. Zza oknem coraz chłodniej i ciemniej. Jakby tajemniczym pędzlem ktoś zieleń liści malował na żółtko i czerwono.  Ze spiżarni wykopuje ostatnie zachowane ogrodowe warzywa. Chwytam za malutkie marchewki z ogrodu mamy Signor Fly'a i choć przez moment czuję słodki smak wiosny.  Nic wielkiego, a jednak "w marchewkowym stanie jest najlepiej mi"...



Marchewki w miodzie z szałwią i rozmarynem

- ok.300g marchewek ( u mnie małe)
- 2 łyżki masła
- 1 łyżka miodu
-gałązka rozmarynu
- ok 6 listków szałwii (świeżej lub lekko osuszonej)
- sól, pieprz

Marchewki myjemy i obieramy. Gotujemy do miękkości (ok8 min) w lekko osolonej wodzie. Odcedzamy. Zioła kroimy na mniejsze kawałki.
Na patelni rozpuszczamy masło, dorzucamy ugotowane marchewki. Smażymy kilka minut po czym dodajemy miód i zioła. Zmniejszamy ogień i karmelizujemy je kilka minut. Na koniec solimy i pieprzymy do smaku Mieszamy i podajemy jako dodatek do mięs. :)

piątek, 25 września 2015

Ogórkowy chłodnik z kalarepką na ostatnie dni lata


Już dawno jestem po przeprowadzce, ale wciąż uczę się tu gotować. Jakbym robiła to zupełnie na nowo. Przypalam garnki nałogowo i tłucze talerze całkiem przypadkowo. 
I  choć z Buniem tworzymy świetny duet kuchenny to brak mi ciepłego futerka Kapsla pod nogami, z którym pożegnałam się dwa miesiące temu. Wciąż zdarza mi się wołać go kiedy skapnie mi na ziemię plamka sosu czy kawałek chleba wymsknie się spod ostrzy noża. 
Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś, gdzieś razem pogotujemy...

a tymczasem na ostatnie dni ciepła zachęcam was do wypróbowania ogórkowego chłodnika z kalarepką :)

Ogórkowy chłodnik z kalarepką

Składniki:
- 3 świeże ogórki
- 2 ząbki czosnku
- 1 op. gęstego jogurtu greckiego
- maślanka ok.300ml 
- koperek 
- kalarepka 
- sól, pieprz do smaku
- jajka * (opcjonalnie)


Ogórki obieramy ze skórki i przekrawamy wzdłuż na pół. Wydrążamy środek każdego z nich  i kroimy na mniejsze kawałki, tak aby można było je zblendować. Blendujemy na mus  i dodajemy jogurt wraz z maślanką. Do środka wyciskamy czosnek i wsypujemy posiekany koperek. 
Kalarepkę kroimy w drobne paseczki lub ścieramy na tarce o grubych oczkach. Całość mieszamy i doprawiamy. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem gotujemy (ok.10min) jajka na twardo i podajemy z chłodnikiem.*



poniedziałek, 18 maja 2015

ryba i wspomnienie lata...



Matka wariatka na etapie bezlitosnej diety bezmlecznej. Poszukuje utraconej radości z jedzenia, przetrzepuje wszystkie produkty z lodówki i jest ciągle głodna. Ale duma ją rozpiera i w pewien sposób lubi ten obecny stan wyrzeczeń. Właściwie mogłaby nawet przestać jeść dla swojego małego aniołka. Taki to mój dzisiejszy obraz.
 Po wyeliminowaniu niemalże wszystkich produktów z diety pozostają mi marzenia i wspomnienia letnich smaków. Na przykład  jasno granatowy kolor morza, chłód morskiej bryzy i smak takiej oto ryby. Wypełnionej po same brzegi czosnkiem i ziołami.  Nadmorska rozkosz to się nazywa.

-2 wypatroszone ryby (np. pstrągi lub dorady) -można je również wypatroszyć w domu, ja jednak wolę oddać tę przyjemność innym
- ok 50g miękkiego masła
-1/2 natki świeżej pietruszki
- 4 ząbki czosnku
- 2 łyżki świeżeg koperku
- 1 łyżka ziół prowansalskich
- sól i pieprz świeżo mielone

Dodatki:
-cytryna
-gałązki rozmarynu



Masło łączymy z ziołami oraz solą i pieprzem. Dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki. Rybę dokładnie myjemy (wcześniej wypatraszamy) i nacinamy w trzech miejscach . Do środka wkładamy duże kawałki masła, ewentualnie dodajemy jeszcze dodatkowe gałązki pietruszki oraz obficie solimy i pieprzymy. Zawijamy w folię i pieczemy w 180 stopniach przez ok.40 min ( w zależności od wielkości ryby i działania piekarnika). Sprawdzamy czy ryba jest dopieczona- mięso musi być białe. Przed podaniem obficie skrapiamy cytryną.






piątek, 1 maja 2015

Szybki sposób na obiad, czyli Frytki z batatów z sosem


Pokochałam bycie matką, nocne wstawanie w ciemnościach i moje sińce pod oczami. Kocham każdy dzień z osobna i odnajduję radość w każdym uśmiechu Bunia. Jedynie patrzę z tęsknotą na tabliczkę czekolady, kosz pomarańczy na parapecie i kubek porannej kawy. Na nowo wymyślam menu obiadowe,  eliminując większość składników, które do tej pory były na moim stole codziennie. Uczę się gotować na nowo biegając z brudnymi pieluszkami na ramieniu. Przyznaję, że moja kreatywność kończy się na szpitalnych propozycjach gotowanego mięsa z warzywami i to jeszcze niektórymi.  Ale  z każdym dniem powstają nowe pomysły..gorzej z czasem, ale nad tym popracujemy !
Póki co najprostszy sposób na słodkie bataty z rozmarynem. Jeden z tych obiadów, który się ceni za to, że w rzeczywistości sam się robi :)



Zdrowe frytki z batatów z sosem
Frytki:
- 2 bataty
- 3 łyżki oliwy
- łyżka świeżego rozmarynu
- sól, pieprz cayenne

Sos:
- mały kubek jogurtu
- po łyżce posiekanego świeżego koperku i bazylii
- po łyżeczce suszonej papryki czerwonej (słodkiej lub wędzonej)
- sól, świeżo mielony pieprz czarny
- łyżka oliwy
- 2 ząbki czosnku (opcja dla niekarmiących)
- łyżeczka majonezu opcjonalnie dla wymagających i niekarmiących

Bataty obieramy  i kroimy na paseczki. Polewamy oliwą i posypujemy ziołami. Odstawiamy.
Przygotowujemy sos-składniki dokładnie ze sobą mieszamy i odstawiamy do lodówki.
Ziemniaki wrzucamy na blachę do pieczenia- uważamy, żeby były rozłożone i nie zachodziły na siebie. Pieczemy w 200C przez ok.20 min, a następnie nastawić funkcję grilla i piec jeszcze ok.5min.
Podajemy ze schłodzonym sosem.






piątek, 6 marca 2015

Kurczak z orzeszkami !


Dziś bez zbędnych tekstów filozoficznych, ani też poetyckich opisów smaków. Nie będzie opisów rodzącej się wiosny za oknem, ani zachwytu nad świergotem ptaków w lesie. Będzie za to przepis na aromatycznego kurczaka z duuużą ilością solonych orzeszków ziemnych i odrobiną chilli. I choć powiadają, że wszystkie te kurczaki faszerują hormonami i innymi świństwami, to dla tego dania warto zrobić niekiedy wyjątek.. !

Kurczak z orzeszkami ziemnymi 
- 4 większe lub 5 mniejszych piersi kurczaka
- 3/4 szklanki bulionu mięsnego
- 3 ząbki czosnku
- 5 łyżek masła orzechowego (typu crunchy)
- 2 cebule
- olej arachidowy
- ok. 80-100g orzeszków ziemnych solonych
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1/2 papryczki chilli ( w zależności od ostrości)
- sól i pieprz cayenne
-coś zielonego do dekoracji np.pietruszka

Dodatkowo:
-ryż lub kuskus


Kurczaka myjemy i kroimy w kostkę. Marynujemy w maśle, 2 ząbkach czosnku, soli i pieprzu. Najlepiej na kilka godzin lub całą noc.
Obsmażamy posiekaną cebulę na złoty kolor. Zdejmujemy z patelni do miseczki i na tej samej patelni     dolewamy trochę oleju i dorzucamy wpierw ząbek posiekanego czosnku, posiekaną papryczkę (bez ziarenek),połowę orzeszków, a następnie zamarynowanego kurczaka, tak aby z każdej strony się ściął i stał się nieco rumiany.  Teraz ponownie dorzucamy naszą złocistą cebulę. Obsmażamy jeszcze chwilę i dolewamy bulion. Przykrywamy i dusimy ok 15-20min. Na koniec doprawiamy jeszcze do smaku sosem sojowym :)
 Przed podaniem łączymy z resztą orzeszków i czymś zielonym (np.pietruszką lub bazylią).
Uwaga:
Kurczak ten jest pyszny szczególnie na drugi dzień !



poniedziałek, 23 lutego 2015

Włoskie Gnocchi z Szałwią




Powiadają, że w niektórych krajach (np.niektórych rejonach Włoch, Argentynie, Paragwaju jak i Urugwaju) 29-go dnia każdego miesiąca jada się gnocchi. Podobno tradycja ta pochodzi jeszcze za czasów świętego Pantaleona, który podczas pielgrzymki do  Północnych Włoch dokonał wielu cudownych uzdrowień mieszkańców pobliskich wiosek. Ci w ramach podziękowań zaprosili go do wspólnego biesiadowania, podczas którego podano popularną potrawę biedaków, składającą się z mąki, ziemniaków i jaj. Wdzięczny uzdrowiciel w ramach podziękowania za posiłek, obiecał rok udanych zbiorów i połowów. Obietnica się spełniła, a na cześć tego dnia do dziś jada się kluski.
  Inne legendy dotyczące tej tradycji są zdecydowanie mniej chwytliwe i sprowadzają się do końca miesiąca, czyli przetrwania dni przed kolejną wypłatą. Z racji, iż mąka i ziemniaki należały do najtańszych składników, gnocchi były traktowane jako danie na przetrwanie.
Co ciekawe, w Argentynie nazwa "gnocchi" to powszechne określenie pracowników państwowych, którzy pomimo iż nie pracują, każdego 29-go pojawiają się po swoją wypłatę.
  Podobno każda legenda ma w sobie trochę prawdy, więc zastanawiam się tylko jak to jest w lutym...

Powracając do dzisiejszego przepisu, to zdecydowanie najlepsze gnocchi jakie kiedykolwiek jadłam !  Delikatne i rozpływające się w ustach...tak jak być powinno.
Przy okazji zapraszam Was do sklepu moich przyjaciół, w którym znajdziecie same włoskie pyszności w świetnych cenach: przejdź do sklepu :)



Gnocchi z szałwią 

Gnocchi:
- 1kg nieobranych ziemniaków
- 1 szklanka mąki (plus do podsypania)
- 1 jajko
- 1 łyżka soli
- 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu)
Sos szałwiowy:
- ok.100g masła
- doniczka listków szałwii
- 2 ząbki czosnku
- sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
-parmezan do posypania (prawdziwy włoski parmezan)

Nieobrane ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości (ok 30min). Jeszcze gorące obieramy ze skóry i przeciskamy przez praskę. Dodajemy mąkę, przyprawy i w sam środek wbijamy roztrzepane jajko. Wyrabiamy kulę, odrywamy po kawałku i na blacie obficie podsypanym mąką rolujemy wałki. Kroimy w poprzek i widelcem robimy prążki (jeśli ciasto za bardzo się klei podsypujemy mąką). Gotujemy partiami w osolonej wodzie chwilę (aż do wypłynięcia).

Sos: Masło rozpuszczamy na głębokiej patelni, dodajemy posiekane ząbki czosnku i listki szałwii. Chwilę smażymy i do sosu dorzucamy gnocchi. Przed podaniem doprawiamy i posypujemy parmezanem.



sobota, 29 listopada 2014

Placuszki cukiniowe


W ostatnim czasie moje życie kręci się jak w kołowrotku. Dni niepostrzeżenie się coraz bardziej kurczą, a czarne niebo po południu stwarza niemiłe złudzenie nocy. Czekam na koniec marca, kiedy słońce zaświeci na dłużej w moim życiu. Póki co przedstawiam Wam przepis na najszybsze i najlepsze cukiniowe placuszki z sosem tzatziki !


Placuszki:
- duża cukinia lub dwie małe
-ok.70g mąki
- 1 jajko
- mała cebula + 1 łyżka masła
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 1 lub 2 ząbki czosnku
- posiekane świeże zioła np.szczypiorek, koperek, bazylia 
- sól (najlepiej używajmy Himalajską) i czarny pieprz do smaku 
- olej do smażenia

Tzaziki:
- opakowanie greckiego jogurtu (ok.200-250g)
- 2 mniejsze ogórki gruntowe lub niecały ogórek wężowy
- 2-4 ząbki czosnku
- łyżka dobrej oliwy
- sól, pieprz cayenne do smaku
- posiekany świeży koperek  

Placuszki: Cebulę drobno siekamy i szklimy na łyżce masła. Dodajemy posiekany czosnek. Smażymy jeszcze chwilę i przyprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do ostygnięcia.
Cukinie myjemy, lecz nie obieramy (odcinamy jedynie końcówki). Ścieramy na grubej tarce i odstawiamy do odsączenia na ok.15min. Dokładnie odciskamy wodę (można na sitku) i łączymy z resztą składników- także z cebulą. Na końcu dodajemy przyprawy i zioła. 
Ciasto musi być zwarte i dość gęste. Smażymy na gorącym oleju.

Tzatziki: Ogórek myjemy i obieramy. Usuwamy pestki i ścieramy na średniej wielkości oczkach. Odsączamy z płynu. Dodajemy do jogurtu. Dodajemy czosnek, posiekany koperek i przyprawiamy do smaku. Na końcu polewamy odrobiną oliwy.


sobota, 22 listopada 2014

Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami



Wszystko zaczęło się od dużego słoika kiszonej kapusty, którą dostałam od mamy Signor Fly'a. Całkowicie ekologiczna, bez octu i innych zbędnych dodatków kupnej kapusty, nie mogła stać za długo w lodówce. Rozpoczęły się, więc poszukiwania niecodziennych przepisów z wykorzystaniem tego jakże magicznego składnika. Przewagą głosów odpadła kwaśnica, a wygrały placki ziemniaczane z bogatym wnętrzem. Pulchne i miękkie placki z delikatną kwaśną nutą od tego czasu stały się moją miłością i niezawodnym pomysłem na obiad.
Zdecydowanie polecam !


Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami (inspiracja z tego bloga)

Placki:
- 1kg ziemniaków
- ok.1 i 3/4 szklanki mąki + trochę po podsypania
- 1 duże jajko
- sól, pieprz

Farsz z kapusty:
-ok.250g kiszonej kapusty 
- 250g pieczarek
-ok.150g boczku 
- 1cebula 
- łyżka masła 
- łyżka sosu sojowego
- sól, pieprz

-olej do smażenia (+ ręczniki do odsączenia tłuszczu)

Ziemniaki obieramy i gotujemy  w osolonej wodzie, aż staną się miękkie (ok.20min w zależności od ziemniaków).  Studzimy i przecieramy przez praskę na pure.
Boczek oraz cebulę kroimy w małą kosteczkę. Pieczarki czyścimy i kroimy w plasterki. Boczek smażymy na patelni z grubszym dnem (ponieważ mięso powoli wypuszcza tłuszcz, ja nie dodaję do tego ani oleju ani masła). Kiedy boczek stanie się ciemniejszy i chrupiący, dodajemy masło i szklimy cebulę, a kiedy będzie złocista dodajemy pieczarki. Gdy grzyby staną się miękkie, dodajemy kapustę, sos i przyprawiamy do smaku. Dokładnie mieszamy i chwilę smażymy na średnim ogniu. Kiedy smaki połączą ze się sobą, zestawiamy z ognia.
  Do ziemniaków dodajemy resztę składników i wyrabiamy elastyczne, nieklejące się ciasto. Wyrywamy po średniej wielkości kawałku. Formujemy kulkę i rozpłaszczamy dłonią. Na środku układamy dużą łyżkę farszu i zlepiamy ze sobą końce (jak knedle). Ponownie lepimy kulkę i rozpłaszczamy w dłoni na kotlet. Smażymy na rozgrzanym oleju, aż do uzyskania złocistego koloru. Podajemy na ciepło lub zimno np. z przyprawioną śmietaną połączoną z czosnkiem.






czwartek, 30 października 2014

o tym jak zboże smakuje i inspiruje

  Na temat zalet polskich zbóż mogę pisać wiele. Niewątpliwie właśnie takie produkty jak kasze, makarony, płatki, pieczywo i różne rodzaje mąk, powinny znajdować się w naszej podstawowej diecie zaraz po warzywach.  Niestety, współczesny chroniczny brak czasu na  przygotowywanie posiłków spowodował, że coraz częściej wybieramy wciąż te same produkty, zapominając o ich różnorodności. Aby zmienić obecny stan i ukształtować właściwe zachowania  polskich konsumentów, przez cały rok w mediach możemy obserwować akcję promocyjną pod nazwą „Zboże smakuje i inspiruje”. W ramach tej kampanii tuż po wakacjach i ja odwiedziłam  studio DD TVN. Pokazywałam Wam wtedy różne sposoby na wykorzystanie przetworów zbożowych w naszej kuchni np. płatków kukurydzianych w omlecie, makaronu z leśnymi grzybami, czy mąki w owocowym cieście  ze śliwkami. Na stole zagościła również kasza gryczana, która gości i dziś w formie rozgrzewającej, jesiennej zapiekanki.

KASZA GRYCZANA
To ten rodzaj kaszy, który kocham najbardziej. Na południu Polski niekiedy nazywa się ją Tatarką, gdyż w naszym kraju zawitała właśnie za sprawą Tatarów w XIII wieku. Co ciekawe, zupełnie nie zakwasza organizmu i posiada właściwości rozgrzewające, dzięki czemu świetnie pasuje do zapiekanek takich jak ta !

Rozgrzewająca zapiekanka z kaszą gryczaną, szpinakiem i kurczakiem:
(na 3-4 osoby)

-   2 duże lub 3 mniejsze piersi kurczaka
-   opakowanie pieczarek (ok 200g)
-   200g kaszy gryczanej
-   750g bulionu do ugotowania kaszy
-   opakowanie świeżego szpinaku w liściach (ok.250g)
-   połowa słoiczka suszonych pomidorów
-   2 zwykłe cebule
-   2-3 ząbki czosnku
-   2 łyżki sosu sojowego
-   2 łyżki masła + 2 łyżki oliwy
-   sól, pieprz
-   przecier pomidorowy (opcjonalne)
-   ulubione świeże zioła
- małe opakowanie mozzarelli

-   świeżo starty parmezan
- ulubione suszone zioła (np.bazylia, zioła prowansalskie, papryka)

 Mięso myjemy i kroimy w plastry (może być też w kostkę). Solimy, pieprzymy, dodajemy suszone zioła i polewamy 2 łyżkami oliwy. Odstawiamy.
Pieczarki również dokładnie myjemy lub czyścimy szczoteczką i kroimy na połówki lub ćwiartki (w zależności od wielkości grzybów). Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła, aż stanie się miękka i złocista (jeśli nie będzie wystarczająco miękka możemy dolać trochę wody,aby ją poddusić). Do cebuli dodajemy pokrojone pieczarki, aż będą miękkie i zarumienione. Osobno, na tłuszczu z marynaty, smażymy kurczaka, a kiedy będzie ścięty z obu stron dorzucamy do cebuli i pieczarek.
 W tym czasie, kaszę gotujemy w bulionie według sposobu na opakowaniu. Ugotowaną (wraz z resztą bulionu) dodajemy do reszty składników i wrzucamy pokrojoną w kostkę mozzarellę oraz pokrojone suszone pomidory. 
  Zdejmujemy z ognia i przekładamy do żaroodpornego garnka (wcześniej na dno garnka możemy nałożyć kilka łyżek sosu,lecz nie jest to konieczne). Teraz w mniejszym garnku rozgrzewamy masło, wrzucamy umyte liście szpinaku, starty czosnek i smażymy chwilę, aż liście zmiękną. Gotowe "ziele" dorzucamy do naszej zapiekanki, polewamy oliwą i całość posypujemy parmezanem i pieczemy ok 10-15min w 160C,aby rozpuścił się ser,lecz aby mięso nie stało się suche.





Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...