Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy i kremy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy i kremy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 września 2015

Ogórkowy chłodnik z kalarepką na ostatnie dni lata


Już dawno jestem po przeprowadzce, ale wciąż uczę się tu gotować. Jakbym robiła to zupełnie na nowo. Przypalam garnki nałogowo i tłucze talerze całkiem przypadkowo. 
I  choć z Buniem tworzymy świetny duet kuchenny to brak mi ciepłego futerka Kapsla pod nogami, z którym pożegnałam się dwa miesiące temu. Wciąż zdarza mi się wołać go kiedy skapnie mi na ziemię plamka sosu czy kawałek chleba wymsknie się spod ostrzy noża. 
Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś, gdzieś razem pogotujemy...

a tymczasem na ostatnie dni ciepła zachęcam was do wypróbowania ogórkowego chłodnika z kalarepką :)

Ogórkowy chłodnik z kalarepką

Składniki:
- 3 świeże ogórki
- 2 ząbki czosnku
- 1 op. gęstego jogurtu greckiego
- maślanka ok.300ml 
- koperek 
- kalarepka 
- sól, pieprz do smaku
- jajka * (opcjonalnie)


Ogórki obieramy ze skórki i przekrawamy wzdłuż na pół. Wydrążamy środek każdego z nich  i kroimy na mniejsze kawałki, tak aby można było je zblendować. Blendujemy na mus  i dodajemy jogurt wraz z maślanką. Do środka wyciskamy czosnek i wsypujemy posiekany koperek. 
Kalarepkę kroimy w drobne paseczki lub ścieramy na tarce o grubych oczkach. Całość mieszamy i doprawiamy. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem gotujemy (ok.10min) jajka na twardo i podajemy z chłodnikiem.*



piątek, 2 maja 2014

Wiosna to...KREM Z BIAŁYCH SZPARAGÓW I KOKOSA


Wiosna to śliwkowy fiolet bzów i tryskająca zieleń z drzew.
To nietrwała symfonia porannego słowika przy akompaniamencie skowronka.
To bardzo tłoczny i dźwięczny targ, wraz z pęczkiem szparagów i wściekle soczyście krwistych pomidorów.
To kolory tęczy odbijające się w kolorze tulipanów.
To my...wybudzający się z lekko przedłużonego chłodnego letargu.
I Mój koszyk powoli wypełniający się kolorami wiosny !

Od dziś wiosną jest również ten krem. Niezwykle jedwabisty w smaku, z delikatnym i trudno rozpoznawalnym aromatem kokosa. Idealny z wędzonym łososiem lub podprażoną szynką parmeńską !



KREM z białych szparagów z mleczkiem kokosowym (przepis zaczerpnięty z bloga Kwestia Smaku z drobnymi modyfikacjami)
(dla ok. 2-3 os -zupa jest bardzo sycąca! )

- 1 duży pęczek białych szparagów
- 1 mała cebula + łyżeczka masła do zarumienienia
- 1 łyżka oliwy
- 3/4 szklanki mleczka kokosowego
- 125ml mleka krowiego (może być także roślinne)
- 2-3 młode ziemniaczki
- 1 łyżeczka świeżo startej skórki z cytryny
- 1/2 łyżeczki startego świeżego imbiru
sól, pieprz
* Dodatkowo:
- rzeżucha lub inne zioła do dekoracji
- wędzony łosoś pokrojony w kosteczkę
lub
- kawałki szynki parmeńskiej lub innej lekko podprażone na suchej patelni
- oliwa truflowa do "pokropienia"

OBIERANIE SZPARAGÓW:
Szparagi dokładnie opłukujemy i odłamujemy twarde końcówki (trzymając w ręku delikatnie uginamy końce. Wtedy stwardniałe części same się złamią). Obieramy je w kierunku od dołu szparaga do góry (główek nie obieramy). Gotowe kroimy na ok.3cm części ( główki niech zostaną w całości do dekoracji).

Cebulę obieramy i kroimy w drobną kosteczkę. Rumienimy na złoty kolor w garnku z grubym dnem. Dodajemy imbir i skórkę z cytryny.
Ziemniaki myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Dorzucamy je do garnka i dolewamy łyżkę oliwy.
Chwilę smażymy i dodajemy kawałki szparagów. Wlewamy mleczko kokosowe oraz mleko. Solimy, pieprzymy i gotujemy pod przykryciem ok.20min, aż warzywa staną się miękkie. Na koniec wyjmujemy kilka główek szparagów do dekoracji, które przed podaniem smażymy chwilę na suchej patelni, aby się zarumieniły.
Krem przelewamy przez sitko, aby usunąć włókna szparagów. Najlepiej pomóżmy sobie dużą łyżką i dokładnie dociśnijmy warzywa,aby nie stracić kremu.  Przelaną zupę chwilę podgrzewamy i wlewamy do mniejszych miseczek. Dekorujemy zieleniną,podsmażonymi główkami oraz łososiem lub podprażoną szynką*. Świetnie nada się także kilka kropel oliwy truflowej.




wtorek, 14 stycznia 2014

Opowieści dziwnej treści z kremem brokułowym w tle


Kiedy wyjechał na wakacje, schował pieniądze do parasolki, twierdząc że to najbezpieczniejszy sejf. W upalne dni nie wyjmował jej wcale, zapominając jednocześnie o schowanym w niej skarbie. Zrozpaczony wrócił do domu, wykrzykując, że w dzisiejszych czasach kapitalizmu wszystko kradną i jego oszczędności również zostały w chytry sposób zabrane. Podkreślając, że w czasach komuny nie miałoby to miejsca, spisał oszczędności na straty.  
  Razu pewnego z nieba spadł potężny deszcz. Zapewne to o takim złotym deszczu Beata Kozidrak śpiewała, gdyż otwierając parasolkę, nastąpiła "ulewa" banknotów. Bezcenna za to prawdopodobnie była mina dziadka, któremu pieniądze spadły z nieba . 

 Podobnych historii mój dziadek miał wiele. Zapewne o wielu z nich nam w ogóle nie powiedział, gdyż generałowi nie przystoi. Poznasz go po śliwkowym swetrze i okularach przeciwsłonecznych w pochmurny dzień. Parasolki często gubi, jak i swoje okulary, więc wciąż czegoś szuka i goni za czymś co mu ucieka. Wszędzie jest w biegu i o coś walczy.

Na rodzinnych obiadach siada zawsze w pobliżu ciast i 
 wystrzega się zielonych elementów na talerzu. Kiedy na talerz lądują brokuły, fasolka, nie wspominając o sałacie, z rozczarowaniem kręci głową. Jednakże kiedy za każdym razem próbuje zielone potrawy zawsze mówi ze zdziwieniem: "normalnie nie lubię tego,ale dziś mi smakuje". Taki jest ten nasz towarzysz generał. 


źródło: http://mellydagreat.wordpress.com

Dziś podaję Wam przepis na mój ulubiony krem ulubionego koloru dziadka:) 
Zielony krem  z suszonymi pomidorami
- 500g brokuła (cała główka)
- ok.300g kalafiora (mniej więcej pół główki)
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- ok.500-700 ml bulionu warzywnego (w zależności od tego jaką gęstość chcemy uzyskać)
- 1 por (tylko biała część)
- 2 ziemniaki
- suszone pomidory (kilka sztuk do dekoracji)
- łyżka masła
- kilka łyżek śmietany lub jogurtu naturalnego
- sól, pieprz do smaku
  Brokuł oraz kalafiora gotujemy na parze (lub gotujemy w w garnku Termisil w lekko osolonej wodzie, aby brokuł nie stracił koloru) kilka minut, aby pozostały al dente. Odcedzamy i odkładamy na później. Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na maśle. W tym czasie kroimy pora na paseczki i dorzucamy do cebuli. Obieramy ziemniaki, kroimy w kostkę i dodajemy do reszty. Chwilę podsmażamy i wlewamy bulion. Dusimy, aż ziemniaki będą miękkie. Dodajemy brokuła z kalafiorem (odkładamy kilka różdżek brokuła do dekoracji). Wszystko dokładnie miksujemy. Solimy, pieprzymy do smaku. Jeśli krem jest za gęsty- dolewamy jeszcze trochę bulionu. Nakładamy do miseczek wraz z cząsteczkami brokuł. Suszone pomidory kroimy w paseczki i dekorujemy wraz z łyżką jogurtu/ śmietany. Podajemy z gorącymi grzankami.





czwartek, 2 maja 2013

Imbirowy krem marchewkowy w kolorze pomarańczy

Wiosna o kolorze bazylii, a czasem zieleni butelki.
Pomarańcze w kolorze curry i marchewka w kolorze pomarańczy.
I jeszcze cynamon o zapachu miłości...





Czyli mój imbirowy krem marchewkowy z zapachem cynamonu ...

- 1,5l-2l bulionu (w zależności czy chcemy gęstą )
- niecały 1kg  umytych i obranych marchewek
- 2 cebule
- kawałek obranego imbiru (wielkości ok.5cm)
- szczypta curry, kminku(*opcjonalnie)
- 3 liście laurowe
- laska cynamonu (jeśli jest długa to połowa)
- 1 pomarańcz
- masło lub oliwa do posmażenia
- uprażone pestki słonecznika i dyni
- sól  i pieprz cayenne do smaku (może być także czarny)
-śmietana (ja używam 18%)

Obrane marchewki kroimy na talarki. Cebulę szklimy na 2 łyżkach masła lub oliwy. Dodajemy curry, kminek* i marchewki. Mieszamy. Imbir ścieramy na tarce o małych oczkach i dodajemy do warzyw. To samo robimy ze skórką sparzonej pomarańczy. Wyciskamy z niej sok i wlewamy do całości. Mieszamy. Chwilę smażymy i dodajemy bulion. Wrzucamy listki, korę i dusimy pod przykryciem ok.20 min- do czasu, kiedy marchewka będzie miękka. Po tym czasie wyjmujemy cynamon i listki (bardzo ważne przed miksowaniem !). Solimy, dodajemy szczyptę pieprzu cayenne do smaku. Miksujemy całość. Podajemy ze śmietaną, pestkami lub grzankami.



środa, 27 czerwca 2012

Nieobecna na moment...

Uciekłam na chwilę, na moment.
Zaraz potem wróciłam...a dało mi to tak dużo.
Byłam w Krakowie, towarzyszyłam mamie w podróży służbowej, spotkałam się z bliskim i .. Poznałam dwa cudowne miejsca, które szczerze wam polecam! Obydwie restauracje znajdują się w pobliżu starego rynku i są warte odwiedzenia.

  Pierwsze miejsce-restauracja Pimiento Argentino Grill (ul.Stolarska 13). Urzekła mnie całkowicie swoim wystrojem, wnętrzami i najpiękniejszym ogrodem. Z powodu zbyt wczesnej godziny niestety nie zdołałam nic zjeść,  a jedynie napić się kawy. Podobno w tym miejscu ma zaskakująco dobrą cenę (jak na Kraków) i muszę przyznać,że zostawiła ona same miłe wspomnienia. Mocny aromat i świeży zapach..idealnie,jak na poczatek dnia! Następnym razem jednak na kawie się nie skończy i skuszę się na stek, gdyż przypomnę ,że Argentyna właśnie stekami się sławi.( Pan Ł. twierdzi natomiast, że podają tam najlepszą pizzę. Lepszą nawet niż w samej stolicy pizzy-Rzymie!)

Po kawie czas na następne miejsce. Drugim miejscem  jest włoska restauracja Del Papa (ul.św.Tomasza 6), znajdująca się w przewodniku Michelin. Tu także znajduje się piękny ogródek. W tle leci klimatyczna muzyka, a w menu same zachęcające dania. Ja spróbowałam roladek z pstrąga z grillowanymi warzywami, a to wszystko pod warstwą pesto z pietruszki. Pyszne kompozycje i porcja niemała...warte spróbowania i rozkoszowania!
  Jak widzicie, podczas ucieczki do Krakowa, uciekłam także do Argentyny i Włoch. A to wszystko w przeciągu niecałych 48 godzin...



*Zdjęcia są niestety zaczerpnięte z internetu, gdyż przez moje roztrzepanie, zapomniałam aparatu:/



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Orientalna zupa curry z kurczakiem i bananem

Curry..to moja kolejna miłość. Niesamowite co ta przyprawa robi z daniem !
Tak na prawdę curry to mieszanka sproszkowanych przypraw, które możemy znaleźć przede wszystkim w kuchni Indyjskiej. Smaki dań w tamtym rejonie świata są niezwykle aromatyczne i oryginalne, łamią wszelkie moje stereotypy i zasady. Jeszcze niedawno byłam totalną przeciwniczką łączenia mięs i owoców. 
(no może za wyjątkiem indyka z żurawiną). Nie mogłam przełknąć schabu ze śliwką czy morelami i nie rozumiałam zachwytu innych tym połączeniem. Kuchnia indyjska spowodowała, że się otworzyłam na mieszanie różnych smaków i na eksperymentowanie z różnymi składnikami, które z założenia nie pasują do siebie.
Zupę, którą właśnie wam  przedstawiam poznałam i przygotowywałam (wraz z cudowną towarzyszką Bogną) na II warsztatach kulinarnych. Jak się domyślacie, więc nie jest to mój przepis, czego bardzo żałuje!
Nie mniej jednak ta zupa to niesamowita rewolucja dla moich kubków smakowych, a jej smak pozostanie zapamiętam na długo. Z wielką chęcią ją powtórzę wkrótce w swojej kuchni !

Zupa orientalna:
-Rosół drobiowy
-Pierś kurczaka 300g
-Limonka 1 sz
-Trawa cytrynowa 1 szt
-Mleko kokosowe 200ml
-Czosnek 5g

-Por 80g
-Cebula 100g
-Marchew 100g
-Banan 1 szt
-Przyprawy (imbir,chilli,curry,sól)

Dodatek-sajogonki z papieru ryżowego:
-papier ryżowy opakowanie
-Mix sałat
-płatki imbiru (różowego ze słoiczka)

Kurczaka kroimy w drobną kostkę i marynujemy w dużej ilości curry. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy na jakiś czas (im dłużej, tym lepiej).
Warzywa tniemy w zapałkę i smażymy na oleju z dodatkiem chilli i imbiru. Zalewamy bulionem i dodajemy wcześniej rozgniecioną trawę cystrynową, skórkę z wyparzonej limonki i gotujemy ok 20min. W tym czasie smażymy mięso ok.7min. Na sam koniec dodajemy plastry banana (delikatnie je przekręcając, żeby się nie rozwaliły. Na koniec gotowania zupy, wyjmujemy trawę,dodajemy mleczko kokosowe (musimy je wcześniej mocno wstrząsnąć).Gotujemy jeszcze ok.3min.
Jeśli zupa jest za mało kwaśna dodajemy sok z limonki.
Podając- najpierw kurczaka z kawałkami banana układamy na talerzu i powoli zalewamy zupą.

Sajgonki-papier moczymy w zimnej wodzie (aż będzie miękkie,ale nie będzie się rozwalało). Układamy na to sałatę, imbir i zawijamy w ruloniki.


Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...