Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 maja 2016

Najzdrowsze ciasteczka kokosowe bez mąki i cukru dla dzieci i nie tylko !






Wygrzewając się na Cypryjskim słońcu nie mam weny na budowanie skomplikowanych ciągów słów. Moja głowa przeszła wraz ze mną na tygodniowy urlop i jedyne co możemy dziś dla Was zrobić, to zapodać nasz ulubiony przepis na zdrowe ciasteczka z kokosem, bez cukru, bez mąki i (dla chcących) bez jajek. Nie dość, że są niewiarygodnie zdrowe, to przy tym są nieziemsko dobre :)
UWAGA- Ciasteczka przeszły dziecięce testy i otrzymały baardzo pozytywną opinie i rekomendacje Buńka wraz ze swoimi wiernymi przyjaciółkami i przyjaciółmi (równie żartymi co On). Od tej pory chętnie zamieniamy chrupki kukurydziane na zdrowszą wersję przekąsek.


Produkty widoczne na dolnym zdjęciu wraz z pięknym słoikiem otrzymaliśmy od Lidla, za co ogromnie dziękujemy !:)


Zdrowe ciasteczka kokosowe

- 2 dojrzałe banany
- 150g płatków owsianych
- 50g wiórków kokosowych i 50g mąki kokosowej (ja robię z wiórków, które zostają z przygotowywania mleka kokosowego ) lub 100g wiórków kokosowych
- 1 łyżka oleju kokosowego
- garść daktyli (dzięki Lidl za super miękkie i słodkie daktyle)
- łyżeczka syropu klonowego/miodu/agawy 
- 1 jajko (opcjonalnie, ale bez niego ciasteczka też wychodzą)


Banany rozgniatamy za pomocą widelca. Daktyle kroimy na drobne cząstki. Olej kokosowy rozpuszczamy w garnuszku i odstawiamy do schłodzenia. Płatki owsiane mieszamy z wiórkami, bananami, jajkiem *,rozpuszczonym olejem i daktylami. Na sam koniec dosładzamy syropem. Dokładnie mieszamy i formujemy małe ciasteczka wielkości nieco więcej niż orzech włoski. Lekko spłaszczamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180C na ok 15-20min, aż do czasu zbrązowienia.






niedziela, 15 marca 2015

Najlepsze i najbardziej chrupiące ciastka pod słońcem !

Oczekując.

Czekam na nieuchronnie zbliżające się wiosenne, życiowe zmiany. Powoli i coraz bardziej niepewnie witam każdy kolejny dzień. Euforia dynamicznie miesza się z gorzkim przerażeniem, a uśmiech przykrywa słone policzki . Leniwie czekam na dalszy ciąg wydarzeń.
  Dziś jest leniwa niedziela, a od kiedy pamiętam, niedziele wymagają leniwego, słodkiego popołudnia z kubkiem gorzkiej herbaty posłodzonej kilka chrupiącymi, słodkimi ciastkami.  To zdecydowanie najlepsze ciastka pod słońcem.
Są tak dobre, że Signor Fly miał w planie stworzyć ich fabrykę !


Chrrrupiące ciasteczka owsiano-kokosowe

Składniki (ok.60szt)
- 200g miękkiego masła
- 3/4 szklanki brązowego cukru
- 2 jajka
- 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
- 2 szklanki płatków owsianych (najlepiej górskich)
- 1 szklanka wiórków kokosowych
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki sody
- po łyżeczce cynamonu, imbiru
- 1 łyżeczka esencji waniliowej


Piekarnik rozgrzewamy do 180 C.
Miękkie masło łączymy z cukrem i miksujemy na jasną, jednolitą masę. Dodajemy jajka, wanilię i ponownie miksujemy. W oddzielnej misce łączymy suche składniki (mąkę, płatki owsiane, wiórki i przyprawy) i dodajemy je do reszty. Ciasto dokładnie mieszamy aż do połączenia się składników i  łyżką nabieramy kulki wielkości orzecha (jeśli za bardzo się kleją- posypujemy odrobiną mąki). Mocno rozpłaszczamy za pomocą dłoni (żeby były jak najcieńsze, gdyż podczas pieczenia trochę urosną) i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawiamy baaardzo duże odstępy -max 10 ciastek na tacy. Pieczemy ok.12-15min-aby były złociście przyrumienione. Wyjmujemy całą blachę, pozostawiamy kilka minut i przekładamy na kratkę do wystudzenia i stwardnienia (w tym czasie przygotowujemy następną turę ciastek na drugiej blaszce). Ciastka po wystudzeniu robią się cudownie chrupiące !



środa, 11 lutego 2015

Ciasteczka marchewkowe zamiast mini pączków na Tłusty Czwartek


Drugie podejście smażenia pączków zakończyło się fiaskiem. Trzy godziny czekania na wyrośnięcie ciasta, wietrzenie domu z nieprzyjemnego zapachu oleju, a efekt zupełnie odbiegający od tego jak na zdjęciach z "idealnego przepisu". Zapewne za rok, przed kolejnym tłustym czwartkiem, ponownie postawię sobie wysoko poprzeczkę, zakasam rękawy i postanowię usmażyć perfekcyjne, polukrowane i pięknie wyrośnięte pączki. Jednak na ten rok już mi wystarczająco tłusto i pałeczkę chętnie oddam tym, co robią to bez większych problemów !
 Tym czasem, dla wszystkich liczących kalorie, jak i tych, którzy nie przepadają za pączkami (są tacy??) proponuje ciasteczka marchewkowe. Początkowo miały być oponkami, jednak brak odpowiedniego sprzętu spowodował, że oponki zamieniły się w małe ciasteczka. Jednakże, jakiegokolwiek kształtu nie są, zawsze się udają i co ważne, są baaardzo szybkie w wykonaniu !
W ich smaku zauważam podobieństwo do mini pączków, więc traktuję ten wpis jako "tłusto-czwartkowy. :)

Przepis pochodzi z tej strony  :)


Ciasteczka marchewkowe (ok.12 sztuk)

- 150 g miękkiego masła
- niecała szklanka cukru (ok130-150 g)
- 2 jajka
- 200g grubo startej marchewki
-180g mąki
- 1łyżeczka proszku do pieczenia
- po 1/2 łyżeczki przypraw: cynamonu, gałki muszkatołowej , imbiru
- po 1/4 łyżeczki soli
- łyżeczka esencji waniliowej (opcjonalnie)

Masło ucieramy z cukrem na wysokich obrotach i dorzucamy jajka. Kiedy masa stanie się jednolita, dodajemy marchewkę oraz przesianą mąkę. Dosypujemy przyprawy wraz z proszkiem i całość dokładnie mieszamy. Ciasto  przelewamy do wybranej foremki na ciastka i pieczemy w 180C ok 15min, aż do efektu zarumienienia (uważać żeby nie wysuszyć ciasta) !

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Najlepsze imbirowe pierniczki jak z Ikei


  Kapsel od kilku dni nie odstępuje naszej choinki. Godzinami błagalnym wzrokiem wpatruje się na migoczące kolorowe światełka i co jakiś czas podejmuje próby przewrócenia świątecznego drzewka. Powód jest dość prozaiczny, są nim bowiem imbirowe pierniczki wiszące na górnych białych gałązkach naszej pachnącej choinki. Dolna część drzewka została już "oczyszczona", a straty dało się obliczyć jedynie po ilości czerwonych sznureczków na ziemi. Problemem stała się więc szybko górna strefa. Nieosiągalna dla małego, kudłatego głodomora.... Jest to natomiast strefa jak najbardziej dostępna dla domowników. A muszę przyznać, że są to najlepsze ozdoby choinkowe jakie kiedykolwiek jadłam. Chrupiące, cienkie i mocno aromatyczne....w smaku przypominają bardzo ciasteczka imbirowe z Ikei :)
Zrobią furorę na każdej choince i na każdym Świątecznym ( i nie tylko) stole.


Imbirowe pierniczki:

-430g mąki (można połączyć np. 230g mąki pszennej i 200g mąki żytniej) + do podsypania
- po 1 łyżce przyprawy do piernika oraz prawdziwego kakao
- po niecałej łyżeczce sproszkowanego imbiru, cynamonu
- po 1/2 łyżeczki czarnego, świeżo zmielonego pieprzu i gałki muszkatołowej
- szczypta soli
- 150g masła
- 100g cukru pudru
- 100g miodu
- płaska łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 jajko
- 1 żółtko

Miód, wraz z masłem i cukrem rozpuszczamy na wolnym ogniu. Zostawiamy do ostudzenia.
W tym czasie, w drugiej misce, łączymy suche składniki.
Do ostudzonej, miodowej masy dodajemy jajka i  mieszamy. Całość przelewamy do mąki z przyprawami. Zagniatamy i formujemy kulę, którą zawijamy w przezroczystą folię i wkładamy na min.2h do lodówki (ja wkładam na całą noc). Na drugi dzień, ciasto podsypujemy z  jednej i drugiej strony mąką i bardzo cienko rozwałkowujemy. Wykrawamy ciasteczka (jeśli chcemy je wykorzystać na choinkę pamiętajmy o zrobieniu dziurek np.za pomocą dużej wykałaczki)i pieczemy ok.180C przez ok.8-11min, aż uzyskają delikatnie brązowy kolor ( w zależności od tego jak cienkie będzie ciasto). Zostawiamy do ostygnięcia.  Chowamy do szczelnie zamykanego metalowego pudełka albo wieszamy na choince !


WESOŁYCH ŚWIĄT !!!





sobota, 5 lipca 2014

O najlepszych ciastkach zainspirowanych porwaniem mnie w odległą krainę



  Nie dalej niż tydzień temu Signor Fly rozkazał mi spakować najważniejsze rzeczy w walizeczkę niewiele większą niż moja podręczna torba. Z szerokim uśmiechem zakomunikował, że wyjeżdżamy. "Zero pytań" dodał z dumą w głosie i odważnym krokiem wyszedł z pokoju. Na nic zdały się moje błagania i podchwytliwe pytania dotyczące pogody i sposobu podróżowania. W pośpiechu zdążyłam,więc chwycić do ręki aparat, parę butów i kilka niezbędników. Z przerażeniem w oczach patrzyłam na zawartość mojej szafy i wielkość walizki. Dyskutowałam, że" jeśli jedziemy/lecimy/płyniemy tam gdzie są same góry to po co mi szpilki? Ale jeśli lecimy na plażę...to muszę wziąć kostium? A jeśli do jakiegoś miasta...to przecież garderoba zupełnie musi być inna. A jeśli będzie padać to może płaszcz ! Ale po co płaszcz jeśli będzie słońce ! A parasolkę brać? Właściwie to ja już nigdzie nie jadę, bo co to za sens...jak nawet nie wiem co mam tam robić!" Po kilku godzinach pakowania i głośnych dyskusji wreszcie udało nam się dostać na lotnisko (przynajmniej zgadłam, że nie płyniemy promem). Wszyscy jednak byli tak tajemniczy, że dopiero stojąc pod bramką zobaczyłam magiczny napis "London". Tak to z małą walizeczką trafiłam do ogromnego i czarującego Londynu, w którym puby są przemoknięte od nadmiaru piwa, whiskey i cydru, metro ma 12 linii i 275 stacji, stare kamienice otaczają szklane wieżowce, a ludzie chodzą boso po jaskrawo zielonej trawie w Hyde Parku. No i jest mój najukochańszy Marks & Spencer Food, w którym chętnie spędziłabym pół wyjazdu( jak to dobrze,że choć Signor nie popada w obłęd kiedy zobaczy kilka słoiczków) ! 
  Ale o tym i o wielu fajnych miejscach napiszę w następnych postach, a tymczasem zapraszam Was na najlepsze ciastka, do zrobienia których zainspirowały mnie wypieki w jednej z najfajniejszych kawiarni w centrum Londynu.


CUD MIÓD MALINA
Najlepsze w tych ciastkach to połączenie białej czekolady i malin, które królują już na targach. Powoli i skutecznie wygryzają truskawki. Nic dziwnego, gdyż wystarczy jedna malina na podniebieniu, a jej słodki smak przenosi nas w odległe ścieżki lasu. Owoce te oprócz wielu witamin jakie w sobie zawierają, posiadają także mnóstwo błonnika (najpierw syci, a potem usprawnia trawienie), a ich 100g to tylko 47 kcal. Co ciekawe są one również doskonałym środkiem przeciwgorączkowym i przeciwzapalnym ! Cieszmy się, więc ich smakiem. Póki są :)





Najlepsze ciastka z malinami, białą czekoladą i kokosem !
(Przepis zaczerpnęłam z bloga Kwestia Smaku
Składniki:
- 100g masła
- 150g mąki
- 1/2 szklanki wiórków kokosowych (zachęcam do przygotowania ich własnoręcznie jak tutaj)
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 szklanki cukru (najlepiej własnoręcznie zrobionego cukru różanego) -w przepisie było o połowę więcej, jednak dla mnie były troszkę za słodkie
- 1 jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (nabyłam w Marks&Spencer)
- niecała tabliczka białej czekolady
- maliny (ok 300g) 
- do pomocy może Ci się przydać też pierścień/obręcz kuchenną do wykrojenia ciastek jeśli ciasto się rozleje)


Czekoladę kroimy na drobne kwadraciki. Ja każdą kosteczkę podzieliłam na ok 6 części. Suche składniki (mąka, wiórki, sól -bez cukru) mieszamy w jednej misce. Osobno ubijamy masło, dosypujemy cukier i jajko. Dokładnie miksujemy. Po pewnym czasie, kiedy cukier już przestaje chrzęścić, dolewamy ekstrakt, Dosypujemy składniki suche i miksujemy. Dodajemy czekoladę i delikatnie mieszamy. Za pomocą łyżki układamy małe porcje ciasta na blaszce wyłożonej papierem , zostawiając duże przerwy (lubi się wylewać). Na blaszce powinno zmieścić się ok. 5 dużych ciastek ! Nakładamy po kilka malin na wierzch i pieczemy  w 180 C przez ok. 12-15 min, aż do czasu kiedy na brzegach będą złociste, a w środku miękkie i jaśniejsze. Blachę wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia. Dopiero potem zdejmujemy nasze wypieki (na ciepło lubią się łamać).
Uwaga:
Jeśli ciasto wyleje się pod koniec pieczenia możemy wziąć obręcz i wykroić kształt ciastek. 


Wpis Sfinansowany z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw





sobota, 21 czerwca 2014

Placuszki z kaszy manny z truskawkami

 

Kiedy byłam małą dziewczynką lubiłam aksamitny smak kaszy manny z soczystymi truskawkami. Myśląc o białym talerzu wypełnionym po brzegi powracam do beztroskich lat dzieciństwa. Po upalnym dniu pełnym zabaw w Federalne Służby czy "dobrych"złodziei nic tak nie cieszyło jak ciepła miseczka kaszy polana owocowym sosem. Dodatkowo obowiązkiem udanego podwieczorku było mocno czekoladowe kakao, do którego wrzucało się kolorowe słodkie pianki.
  Cieszyło się wtedy z każdego zachodu słońca, z puszczenia idealnej "kaczki" po rzece, czy z każdej pojedynczej gwiazdy na niebie. I choć radość w dorosłym życiu przestaje być tak oczywista...nadal niektóre smaki pozwalają nam poznać ją na nowo.
Ostatnio natrafiłam na artykuł o truskawkach w magazynie "Piękno i Pasje" i znalazłam przepis na kluski z kaszy manny z syropem truskawkowym i choć kluski nie wyszły...to ze składników na nie usmażyłam pyszne placuszki, a w słoikach zamknęłam pyszny sos, który ma za zadanie przywołać to lato tej zimy...


Składniki na syrop truskawkowy (wd.przepisu "Piękno i Pasje" 4-5/14)
(ok.1 litr)

- 750g truskawek
- 250g cukru
- sok z 1 całej cytryny

Truskawki zanurzamy na chwilę w zimnej wodzie. Odsączamy i usuwamy ogonki. Kroimy na ćwiartki. Wkładamy do garnka, zalewamy wodą (tak aby zakryła owoce) i wsypujemy cukier. Gotujemy przez 20min (na małym ogniu). Miksujemy i przecieramy przez sito. Sos znowu wkładamy do garnka, zagotowujemy i dodajemy sok. Gorący syrop przelewamy do wyparzonych słoików i dokładnie zakręcamy. Przechowujemy do 6 miesięcy.
 


Placuszki z kaszy manny

- 500g zmielonego twarogu (jeśli użyjemy twarożku homogenizowanego ciasto się bardziej rozwala,ale też jest dobre)
- 100g kaszki manny
- 2 jajka
- laska wanilii
- 2łyżki cukru waniliowego
- łyżka kakao (*opcjonalnie)
- łyżka mąki (*jeśli ciasto będzie za rzadkie)
- olej do smażenia

Składniki łączymy ze sobą. Czekamy ok. 10min i na rozgrzany olej nakładamy po łyżce ciasta. Smażymy po kilka minut na każdą stronę. Odsączamy chwilę na papierze i podajemy z sosem truskawkowym.



Sfinansowano z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw







czwartek, 5 czerwca 2014

MoreLOVE ciastka


Podobno morele hamują starzenie, więc jem ich więcej, bo czuję w powietrzu upływający czas i  z niepokojem dostrzegam pierwsze oznaki mijających dni. Lubię ich tajemniczy, niekiedy nieco cierpki,smak.
Podobno mają w sobie dużo beta karotenu, więc z myślą o słonecznych promykach oświetlających moją skórę, zapełniłam nimi pół mojego kosza z owocami.
Niekiedy rozgrzebuje ich miąższ i wyjadam pestki...które mają uchronić mnie przed wszelkimi chorobami cywilizacyjnymi. A w razie niespotykanych gości otwieram słoiczek Nutelli i zawijam je w aksamitne ciasto francuskie, tak jak tu:



MoreLOVE ciastka
- rulon ciasta francuskiego
- kilka większych moreli ( ok. 6 sztuk) -mogą być także brzoskwinie
- słoiczek Nutelli lub innego kremu czekoladowego
- cukier puder do posypania
- jajko (osobno białko i żółtko)

Rozgrzewamy piekarnik do 200C (musi być w pełni rozgrzany, aby ciasto ładnie wyrosło). Schłodzone ciasto francuskie rozwałkowujemy delikatnie (nie może być za cienkie). Morele kroimy na pół i obieramy ze skórki. Pestki (tylko z moreli ekologicznych) zostawiamy do zjedzenia. W wydrążone środki owoców nakładamy obficie po dużej łyżeczce kremu czekoladowego.
Z rozwałkowanego ciasta wycinamy prostokąty- z jednej strony musi być większa przerwa, żeby móc zawinąć ciasto. Na brzegach smarujemy białkiem i składamy na pół w kieszonki. Na wierzchu robimy nacięcie w kilku  miejscach i smarujemy żółtkiem.
Pieczemy, aż ciasto nabierze złotego koloru ok.15-20 min. Posypujemy cukrem i jemy na ciepło lub zimno.






wtorek, 18 marca 2014

KOKOS zamiast krwi i najlepsze KOKO-SANKI

UWAGA. Ten Post jest niesamowicie długi, ale warto go przeczytać i koniecznie wypróbować przepis na najlepsze kokosanki na  świecie !
Kokos zawsze kojarzył mi się z czymś na tyle egzotycznym, że nieosiągalnym w naszym chłodniejszym miejscu świata. Ten nietuzinkowo piękny orzech trafił w moje ręce kilka dni temu podczas zakupów w większym sklepie. Z racji, że jego cena była niższa, niż cena najtańszych czekoladek (1,99 zł), moje zakupy głównie składały się z ciężkich kokosów, które z trudem doniosłam do domu.
 Zakasałam dumnie rękawy i usilnie próbowałam przepołowić orzech. Moje próby zakończyły się kompletnym niepowodzeniem. Hałas jaki towarzyszył z uderzaniem tępej końcówki w środek kokosa był porównywalny do odgłosu walenia młotkiem o mur. Całe starania na nic. Zrozpaczona przeszukałam cały internet, aby odkryć inne sposoby na dostanie się do miąższu. Przez przypadek natrafiałam na wiele ciekawych informacji i wreszcie uzyskałam najlepszy, a zarazem najszybszy sposób na przekrojenie kokosa. Ale wszystko od początku:
KOKOS ZAMIAST APTEKI W języku malajskim palma kokosowa brzmi kalpa vriksha, co oznacza drzewo, zaspokajające wszystkie potrzeby życia. Zawiera w sobie między innymi B2, B6, C i E, kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk. Choć w składzie miąższu kokosowego znajdziemy aż 70% tłuszczu warto pamiętać, że są to głównie nasycone kwasy tłuszczowe, czyli te łatwo trawione i przyswajalne. W dodatku posiada on długą listę swoich właściwości zdrowotnych, dla przykładu zapobiega chorobom wątroby, zmniejsza ryzyko chorób serca, poprawia trawienie oraz pracę jelit, obniża poziom cholesterolu, wspomaga metabolizm, a także leczy i regeneruje tkanki. Co więcej, olej kokosowy nie powoduje budowania się tkanki tłuszczowej, a wręcz pobudza przemianę materii. Nic więc dziwnego, że wiele osób uważa iż jednym kokosem zastapimy całą aptekę. 
WODA KOKOSOWA ZAMIAST KRWI Jest to zdecydowanie najciekawsza informacja dotycząca kokosa! Woda znajdująca się w środku kokosa jest najlepszym naturalnym napojem izotonicznym, posiadającym taki sam poziom elektrolitów jak osocze ludzkiej krwi. Z tego powodu, te cudowne właściwości wykorzystywano głównie podczas II Wojny Światowej jako płyn do transfuzji, zastępując brakującą krew. Dziś tę wodę wykorzystują głównie sportowcy, osoby po ostrych zatruciach, a także plażowicze podczas ciężkich upałów.
JAK WYBRAĆ KOKOSA? Kokos musi mieć nienaruszone dziurki i (co najważniejsze) podczas potrząsania wyraźnie słychać "chlupiącą" wodę. Im jej więcej, tym jest świeższy.
INSTRUKCJA OBSŁUGI KOKOSA Orzech ten ma niezwykle twardą skorupę, więc jeśli znajdziecie się zjego posiadaniu :
1. Najpierw ostrym nożem wydłubcie jedną z trzech dziurek po jednej stronie kokosa (jedną szczególnie łatwo przebić). W dostaniu się do środka pomóżcie sobie korkociągiem, aż dostaniecie się po sam miąższ. 2. Podłóżcie miseczkę i stroną otwartej dziurki potrząsajcie energicznie orzech, tak aby woda w pełni zdołała wylecieć.
3. Kiedy pozbędziecie się ostatniej kropli, rozgrzejcie piekarnik do 160 C i włóżcie do niego na chwilę kokos. Po kilku minutach sam pęknie, a Wy usłyszycie dziwny odgłos wydobywający się z piekarnika. Jeśli całkowicie nie pęknie, pomóżcie sobie nożem. Brązową warstwę obierzcie za pomocą metalowej obieraczki, a miąższ posiekajcie lub zetrzyjcie na tarce*.
* w zależności od tego co chcecie z nim zrobić
JAK ZROBIĆ MLEKO KOKOSOWE? Miąższ drobno posiekajcie, a następnie zalejcie go 500ml ugotowanej wody(jeśli chcecie gęstsze mleczko dodajcie jej mniej). Miksujcie przez pół minuty. Weźcie czystą,bawełnianą ściereczkę i wyłóżcie na miskę. Przelejcie  mleczko, tak aby oddzielić kokos od płynu. Ściśnijcie mocno ścierkę i "wyżymajcie". Uzyskane mleczko kokosowe wlejcie do szczelnie zamykanego pojemnika i przechowujcie w lodówce przez maks. 2 dni.

JAK ZROBIĆ DOMOWE WIÓRKI KOKOSOWE Miąższ zetrzyjcie na tarce o małych oczkach. Wysypcie na papier do pieczenie wyłożony na blaszce  i wstawcie do piekarnika na ok.30min w 70-100C ( w zależności od piekarnika). Wiórki muszą być lekko brązowe i wysuszone. Przesypcie do szczelnie zamykanego pojemnika i wykorzystujcie w swoich potrawach.


JAK ZROBIĆ NAJLEPSZE KOKOSANKI NA ŚWIECIE ? (wg.tego przepisu+lekka modyfikacja)
Składniki:
-200g wiórków kokosowych (kupnych lub naszych domowych)
- 50g masła (lub 5 łyżek oleju kokosowego)
-2 białka+ sczypta soli
-1/3 szklanki cukru + 1 łyżka cukru waniliowego (dla mnie 3/4 to za dużo)
- 1 łyżeczka likieru kawowego lub czekoladowego (*opcjonalnie)
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3 łyżki mleka

Masło (lub olej) rozpuszczamy w rondelku wraz z cukrem na bardzo małym ogniu. Co jakiś czas mieszamy i czekamy, aż masa stanie się jednolita i płynna. Zdejmujemy z ognia i wlewamy mleko oraz likier. Energicznie mieszamy i dodajemy wiórki. Odstawiamy do ostygnięcia.  W tym czasie białka ubijamy na sztywną pianę wraz ze szczyptą soli, na końcu dodając mąkę. Pianę delikatnie łączymy z przestudzoną masą. Jeśli masa jest za rzadka możemy dodać jeszcze trochę wiórek. Za pomocą gałkownicy lub dwóch łyżek formujemy małe kuleczki układamy na papierze do pieczenia lub najlepiej na specjalnej formie z małymi wgłębieniami. Pieczemy ok.20 min w 180C. Uwaga- jeśli kokosanki się zaczną rozlewać, ale będą juz stosunkowo suche i podpieczone, możemy je ponownie uformować w kulki i włożyć z powrotem do piekarnika, aż staną się brązowe !


środa, 11 września 2013

Domowy cukier rożany i wszystko co z nim związane





    Powolny początek jesieni to stukot kropli deszczu w kuchenny  parapet, kolorowe peleryny dzieci bawiących się w kałuży i mój czerwony parasol ociekający w łazience.
 To ostatnie maliny w pudełku, śliwki szykowane do ciasta i herbata różana w towarzystwie ciastek z musem. Wszystko różane, gdyż jakiś czas temu dostałam piękny słoiczek cukru z płatków dzikiej róży domowej roboty Ewy. Z różową kokardką i zapachem kwiatowej tajemnicy, kojarzącej się z "Tajemniczym Ogrodem".
  Przed moim wakacyjnym odjazdem w szerokie strony Chorwacji, przedstawiam Wam kilka niezawodnych różano-malinowych przepisów. Idealnych na wczesnojesienną chandrę.





*Cukier różany domowej roboty 
- duża garść płatków dzikiej róży
- szklanka cukru (może być też cukier puder)

Płatki dokładnie opłukujemy, poodcinamy końcówki (dzięki którym płatki trzymają się kwiatka) i wycieramy delikatnie papierowym ręcznikiem. Kładziemy w dużej brytfannie lub blaszy i osuszamy w nasłonecznionym miejscu kilka dni, aż będą kompletnie suche.Miksujemy je w maszynce do mielenia kawy i łączymy z cukrem. Przesypujemy do szczelnie zamykanego słoiczka.






Różane rogaliki lub ciastka z musem malinowo-różanym 
Ciastka różane :
-250 g mąki (może być także 200g mąki i 50g zmielonych-na puch migdałów)
-125g zimnego masła
-1 jajko
-1 łyżka kwaśnej śmietany (możecie dodać także jogurtu)
-3łyżki cukru różanego + 1 łyżka  cukru z wanilią (przepis na cukier różany)
-słoiczek konfitury/marmolady różanej
-maliny do dekoracji
Mąkę przesiewamy przez sitko do dużej miski. Dorzucamy posiekane masło, jajko, śmietanę, cukier i całość zagniatamy. Formujemy kulę i zawijamy w folię. Wkładamy do lodówki na min. 30min.  Po tym czasie wyjmujemy ciasto i wałkujemy cienki placek. Wykrawamy trójkąty (jeśli robimy rogaliki) lub kółka.Każdy trójkąt smarujemy konfiturą i zwijamy ( nadmiar konfitury usuwamy, bo może się przypalić).Pieczemy w 180 C ok. 15-20min, aż ciasto uzyska złoty kolor.
Jeśli zrobiliśmy okrągłe ciasteczka- studzimy ciasto i wyciskamy lub nakładamy masę na środek. Na to  układamy maliny.


Mus delikatnie różano-malinowy:
-150g serka mascarpone
-1 łyżka cukru pudru
- niecała szklana malin
-łyżka cukru różanego
Mascarpone miksujemy kilka minut z cukrem pudrem. Dodajemy cukier różany. Miksujemy jeszcze minutę. Dorzucamy maliny i widelcem rozgniatamy delikatnie maliny. Wkładamy do lodówki na godzinę przed podaniem. Jeśli masa jest za mało słodka, dodajemy jeszcze odrobinę cukru ( robimy to na końcu, gdyż wszystko zależy od słodyczy owoców).




niedziela, 19 maja 2013

Lawendowe ciastka na moim lawendowym polu




Moje Lawendowe pole pachnie nadzieją. Kolor śliwki przeplata się z zapachem snów ukrytych w poduszce. Słońce praży moje ramię, a ja ugniatam fioletowe ziarnka w mące. Łączę zapach snu i nadziei i modlę się o lepsze jutro..o kolorze Lawendy.

* Za użyczenie pięknych dodatków do zdjęć ogromnie dziękuje kwiaciarni KWIATOWA PRZYSTAŃ


 Proste ciastka z LAWENDĄ:
-1 łyżka lawendy
-130g masła
-100g cukru pudru
-200g mąki zwykłej + 50g mąki krupczatki
-50g zmielonych migdałów
- 1 jajko
- 1 szczypta soli


Miękkie masło mieszamy z cukrem. Dodajemy przesianą mąkę, sproszkowane migdały, jajko oraz szczyptę soli. Dosypujemy lawendę. Wyrabiamy masę i kształtujemy z niej kulę. Zawijamy w folię i wkładamy do lodówki  na kilka godzin lub na noc. Następnie rozwałkowujemy ciasto na grubość ok 1cm i wycinamy ciasteczka. Możemy również uformować ciastko w kształcie wałka i kroić w plastry. Pieczemy ok.10-15 minut w 200C, aż do momentu kiedy będą złote.





środa, 24 kwietnia 2013

ANZACowe ciasteczka


ANZAC BISCUITS

Te ciastka to połączenie jedwabistego smaku masła, słodyczy kokosa i odrobiny nostalgii związanej z historią ich powstania. Piekąc je przenoszę się w inne czasy, a w ich smaku wyczuwam lekki powiem tęsknoty, słodki aromat miłości i intensywny zapach nadziei. Jakby w każdym ciastku siedział duch spragnionych kobiet. Wszystko dlatego, że zostały one wymyślone podczas I wojny światowej, kiedy to australijskie matki, czy żony piekły i wysyłały je swoim mężczyznom walczącym w ANZAC ( Australian and New Zealand Army Corps ).

Ciastka są bardzo wytrzymałe w podróży i praktycznie w ogóle się nie kruszą, co oznacza, że możecie je potajemnie jeść w samochodzie lub pod kołdrą, a słowa "uważaj ,żeby nie nakruszyć" tym razem nie będą Was dotyczyć.

Warto je zrobić dziś lub jutro, gdyż 25 kwietnia Autsralia i Nowa Zelandia obchodzą "Anzac Day" upamiętniający wszystkich tych którzy stracili życie w czasie operacji wojskowych.

Ja zrobiłam je przypadkowo wczoraj...nie wiedząc, że święto ANZAC i tych ciasteczek już teraz !





MOI DRODZY !
Proszę, zagłosujcie na mój przepis (Łososiowa kanapka z przepiórczym jajkiem sadzonym) do soboty wieczór (27.04) tutaj : http://kulinarni.pl/kulinarny-blog-roku-2013,2139,n/glosowanie-kanapki-de-luxe,82742.html
Jedyny warunek to rejestracja/zalogowanie, które nie trwa dłużej niż minuta, a może mi ogromnie pomóc ! Z góry wszystkim bardzo dziękuje :)

 Składniki:
85g płatków owsianych górskich (nie błyskawicznych)
85g wiórków kokosowych
100g mąki pszennej
60g cukru pudru
80g rozpuszczonego masła
1 łyżka golden syrupu  (Ja użyłam syrop klonowy. Można też zastąpić płynnym miodem)
1 płaska łyżeczka sody + 2 łyżki wrzącej wody 

Masło rozpuszczamy na bardzo małym ogniu (nie gotujemy). Dodajemy syrop i mieszamy. Kiedy całość się rozpuści i połączy, zdejmujemy z ognia. Sodę łączymy z dwoma łyżkami wrzątku, mieszamy (powstanie piana) i dodajemy do roztopionego masła. Odstawiamy.
 Płatki łączymy z mąką, kokosem, cukrem i .masą. Dokładnie mieszamy i przy pomocy łyżki formujemy "pulpeciki". Lekko dociskamy ręką i układamy na blasze, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok.8-10min w 180 C. Studzimy na kratce. Początkowo są bardzo miękkie, ale szybko twardnieją. 

Możemy przechowywać w pudełku/słoiku długi czas !





wtorek, 26 marca 2013

Wielkanocne jajka na ciastkach



    Z tęsknoty za barwną wiosną piekę ciastka, których aromat roznosi się po kuchni. Wyjmuje z pudełka świąteczne króliki i jajka pomalowane na kolor słońca i kurczaków.  Co dzień próbuję uświadomić sobie, że zaraz Wielkanoc. Myśli te, w tym puchowym krajobrazie za oknem, przychodzą z trudem. Dzieci zjeżdżają z górki na sankach,  a w tym czasie rzeżucha rośnie na kuchennym parapecie. Wszystko na opak...czyli dokładnie tak jak te ciastka z "jajkami".

*Ciastka, w których wypróbowałam najnowszy zakup, czyli truskawkowy cukier z kawałkami suszonych truskawek, wyszły cudownie. Jeśli takiego nie macie, zastąpcie go zwykłym cukrem lub brązowym :)

zapraszam także na inne Wielkanocne przepisy:
 - Baba według receptury prababci: tutaj
- Mazurek czekoladowo wiśniowy:tutaj
- Kruche ciasteczka dekorowane: tutaj
- Muffiny wielkanocne z budyniem :tutaj

Ciastka:
 -100g mąki pszennej + 80g mąki krupczatki (jeśli nie macie krupczatki, użyjcie 180g mąki pszennej)
-100g masła
-1/2 szklanki cukru (ja używam brązowego) + 4 łyżki cukru waniliowego + 3 łyżki cukru truskawkowego*
-1 jajko
- 1 łyżka kakao
-1/2 szklanki rodzynek (może być także/lub suszona żurawina)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli

Masa "jajeczna:
-serek śmietankowy (najlepszy jest Bieluch)
-cukier puder (do smaku ok.2 łyżeczki)
-kropelka aromatu waniliowego

-puszka brzoskwiń

 Rodzynki/i/lub żurawinę moczymy w gorącej wodzie na ok.5-10min. Po tym czasie przekładamy je na papierowy ręcznik, aby wyschły.
 Mąkę, wraz z proszkiem i kakao, przesiewamy do dużej miski. Dodajemy szczyptę soli.
W osobnej misce miksujemy masło z cukrem na  gładką masę. Dodajemy jajko i znów miksujemy.
Kiedy wszystkie składniki będą połączone, dodajemy je do suchych. Dorzucamy rodzynki, mieszamy całość i zagniatamy ciasto. Odrywamy po kawałku ciasta, formujemy kulki i spłaszczamy dłonią na płasko (na kształt jajka).  Wyszło mi 18 ciasteczek.
Pieczemy ok. 15-20min cały czas kontrolując (ciastka muszą się podpiec, ale trzeba uważać, żeby się nie spaliły. Długość pieczenia zależy od grubości- im grubsze, tym dłużej).

Krem:
Mieszamy dokładnie wszystkie składniki.
W brzoskwiniach wykrawaj "żółtka" za pomocą np.nakrętki od butelki lub małego kieliszka. Inna wersja to ścinanie czubków połówek brzoskwiń







Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...