Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne słodkości. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

Panna Cotta i jej historia


  Panna Cotta. Po polsku znaczy tyle co gotowana śmietanka, a wyglądem raczej przypomina mleczną galaretkę. I choć dodatki do tego deseru mogą się różnić  ze względu na nasze upodobania i fantazje, to podstawowe składniki pozostają praktycznie niezmienione. Tłusta śmietanka, mleko, żelatyna (lub inny środek żelujący) i cukier to obowiązkowe elementy każdej Panna Cotty.
  Jak to bywa z historiami najpopularniejszych włoskich przysmaków nigdy nie są one do końca jasne i w dużej mierze zależą od regionu. Odnoszę wrażenie, że każdy Włoch wpierw wybiera sobie swoją ulubioną wersję i następnie dodatkowo ją koloryzuje, dodając przy tym pikanterii. Ja zdecydowanie wybieram historię z Piemontu, w którym to pewien kucharz przez nieuwagę zostawił garnuszek ze śmietaną i cukrem na ogniu, a ta ku jego zdziwieniu zgęstniała i nabrała delikatnego smaku. Niewiele co myśląc, przelał masę na talerzyk, dodał kwaskowaty mus ze świeżych malin i dumny zaniósł swojej żonie na spróbowanie. Później udoskonalił ją odrobiną wanilii i żelatyny. Inna historia odnosi się do mieszkanki Piemontu węgierskiego pochodzenia, której to przysmak zawierał także karmel i podawany był w kwadratowej lub prostokątnej formie. Trudno odkryć prawdziwą historię tego deseru, szczególnie że podobne przepisy pojawiały się także w książce kucharskiej „365 obiadów” Lucyny Ćwierczakiewiczowej czy „Kucharce litewskiej” Wincenty Zawadzkiej. Znajdziemy w nich na przykład przepis na krem śmietankowy z formy albo krem surowy ze słodkiej śmietanki.* 
 Skąd na prawdę Panna Cotta by nie pochodziła, to niewątpliwie jest to jeden z najpopularniejszych słodkich przysmaków Włoch, a swoją popularność zawdzięcza głównie prostocie jak i niezwykłe delikatnemu smakowi, który można udoskonalać wieloma wyrafinowanymi sosami i dodatkami.
Jeśli zachciało się Wam poczuć klimat słonecznych Włoch, zachęcam do odwiedzenia sklepu moich przyjaciół, gdzie znajdziecie tanie produkty przywiezione prosto z tego pięknego kraju. Znajdziecie je pod tym adresem: http://vivanda.com.pl !

P.s
Za piękne deseczki, jak i za przepis i inspirację dziękuje baaaaaaaaaaardzo mamie Signor Fly'a :) 
Panna Cotta (przepis na ok.8 małych porcji-jak na zdjęciu lub 4-6 większych naczynek)
- 250ml płynnej śmietanki 30 %
- 250ml tłustego mleka (min.3,2%)
- 50-60g cukru (w zależności od naszych upodobań i dodatków jakie chcemy użyć)
- 3 łyżeczki żelatyny + 2łyżki zimnej wody
- 1 laska wanilii

Sos:
- tabliczka gorzkiej czekolady
- pestki granatu lub zmiksowane świeże/mrożone maliny 

  Śmietanę podgrzewamy w rondelku wraz z mlekiem. Dodajemy cukier i wydrążone ziarenka wanilii. Podgrzewamy, aż cukier się rozpuści. W tym czasie żelatynę rozpuszczamy w zimnej wodzie i odstawiamy na 5min. Mleczny płyn doprowadzamy do wrzenia, odstawiamy z ognia i energicznie mieszamy, aż żelatyna się rozpuści. Masę przelewamy do naczynek/formy i odstawiamy do wystudzenia. Wkładamy na kilka godzin (min.5h) lub całą noc do lodówki. Stężone panny cotty wyjmujemy uprzednio wkładając formę/naczynka na chwilę do gorącej wody, aby łatwiej je wyjąć.
Przed podaniem rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i miksujemy owoce lub wysypujemy pestki z przekrojonego granatu. Nakładamy na gotowe desery.


* fragment z artykułu "Światowa kariera panna cotty" Tessy Capponi-Borawskiej




czwartek, 23 października 2014

"Zamień chemię na jedzenie" z domową Nutellą



A jeśli by tak zamienić chemię na jedzenie? Jeśli ograniczymy wszystkie świństwa kupowane co tydzień w supermarkecie i zamienimy je na  domowe wyroby bez zbędnych dodatków, konserwantów, spulchniaczy i innych "dobrodziejstw" współczesnego świata?
   Jeśli choć przez chwilę zastanawialiście się nad tym co jecie na co dzień i kłopotliwe czytanie małych literek na etykietach przed włożeniem produktu do koszyka to dla Was coś całkowicie normalnego, powinniście sięgnąć po najnowszą pozycję Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie-nowe przepisy". Autorka zaniepokojona ciągłymi chorobami i infekcjami swoich dzieci, postanowiła wprowadzić zmiany do codziennego jadłospisu rodziny. Po przewertowaniu licznych etykiet oraz publikacji na temat szkodliwych składników w produktach, wyeliminowała przetworzoną żywność oraz tak niezdrowe dodatki jak m.in. konserwanty, aromaty, wzmacniacze smaku, glutaminian sodu, benzoesan sodu (występujący również w lekach na kaszel) czy liczne substancje słodzące, występujące niemalże w każdym produkcie podawanym także małym dzieciom.
Liczne badania dowodzą, bowiem iż te i inne chemiczne środki mogą być poważną przyczyną alergii, niestrawności, złego samopoczucia, czy nawet zespołu ADHD.



 Autorka zamiast wyeliminować wszystkie "zakazane" produkty, postanowiła robić je sama w zaciszu swojej domowej kuchni. W ten sposób opracowała pyszne przepisy m.in. na zdrowe jogurty, sery, desery, chleby, czy wszelkie słodkości jak domowe batony, sezamki, czy ciastka. W książce nie zabrakło także świątecznych przepisów, a wśród nich receptur na pachnące pierniczki, domowe Rafaello czy suszone owoce do powieszenia na choinkę. Na Wielkanoc autorka zaproponowała natomiast m.in. domowy chrzan, własną kandyzowaną skórkę pomarańczy czy domową paschę bez zbędnych dodatków skrobi modyfikowanej, czy dodatków z "E" na początku.
A dla wtajemniczonych i tych, którzy lubią jeść na krakowskim Kazimierzu, znalazła się nawet "zapiekanka prawie jak u Endziora" !


 Ja dziś prezentuję Wam zdecydowanie najlepszą domową Nutellę właśnie z tej oto książki.
 Smakuje obłędnie z naleśnikami, chałką czy śniadaniowymi grzankami ! Zdecydowanie można się od niej uzależnić :)



Domowa NUTELLA (przepis z

- 100g orzechów laskowych
- 70g gorzkiej czekolady
- 100ml krowiego (lub zbożowego) mleka (nie homogenizowane ani nie UHT !)
- 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią (przepis na prawdziwy domowy cukier znajdziecie także w książce)
 - mała łyżeczka likieru orzechowego (nie było jego w przepisie, jest opcjonalny)

Orzechy prażymy na suchej patelni, uważając aby się nie spaliły. Przekładamy do suchej ściereczki i szybko pocieramy, aż odpadnie skórka (nie przejmujemy się, jeśli z niektórych nie będzie chciała zejść całkowicie). Osobno bardzo dokładanie mielimy cukier i przygotowane orzechy (idealny do tego jest płynek do kawy). Orzechy zalewamy 60ml ciepłego mleka (nie gorącego) i odstawiamy na bok, aż wchłoną cały płyn.
 Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy ją w reszcie (40ml) mleka w garnuszku na małym ogniu. Do roztopionej (ciepłej) czekolady dodajemy cukier, likier i dokładnie mieszamy, aż się rozpuszczą.
 Wszystkie składniki (miękkie orzechy wraz z płynną czekoladą) dokładnie ze sobą miksujemy, aż do uzyskania jednolitej, gładkiej masy i przekładamy ją do słoika, który można szczelnie zamknąć. Krem przechowujemy nawet do tygodnia (jeśli jest szczelnie zamknięty).

UWAGA !
Ten i inne przepisy znajdziecie w książce:
wyd. Znak 2014
Jeśli jesteście zainteresowani tym i innymi przepisami, zachęcam Was do kupienia książki ze specjalnym kodem rabatowym pod tym linkiem:

Link dla użytkowników: http://www.znak.com.pl/specjalna,oferta,promo_blog_kulinarnafuzja?utm_source=blog&utm_medium=kulinarnafuzja&utm_campaign=promocja35
Kod: Fuzja35%

sobota, 11 października 2014

Domowy POPCORN o smaku krówkowym


Sobotni wieczór od dziecka kojarzył mi się z dobrym filmem. Mama wrzucała suche ziarna kukurydzy do garnka, a kiedy zapomniała go przykryć, po chwili wybuchały jak szalone aż po sufit. Co prawda, w niebezpiecznym wieku, jakim był wiek gimnazjalny tudzież licealny, sobotnia noc wiązała się z przyodzianiem czerwonych szpilek i tańcem do białego rana. Kilka lat upłynęło, a z Signor Fly'em pokochaliśmy nasze ciepłe koce, pod którymi okrywamy się w weekendowe filmowe wieczory i porzuciliśmy wyprawy do klubów na rzecz ciepłego popcornu w różnych wariantach. 
I choć przepisów na karmel jest wiele, to i tak najbardziej lubię ten.
Dziś wariant dla leniwych, czyli popcorn o smaku krówkowym! 


Popcorn:
- 200g ziaren kukurydzy 
- 2 łyżki oleju 
- 1 łyżka masła (opcjonalnie)

Sos krówkowy:
-140g krówek 
- 6 łyżek mleka

 Do garnka wrzucamy masło. Czekamy, aż się roztopi i wlewamy olej. Wrzucamy kukurydzę. Dokładnie mieszamy i pozostawiamy na średnim ogniu. Jeśli nie chcemy być zaatakowani przez latające ziarna, natychmiast musimy przykryć garnek pokrywką. Co jakiś czas lekko potrząsamy go, aby kukurydza nie przywarła do dna. Popcorn nagle zacznie strzelać, a gdy całkowicie przestanie od razu przekładamy do miski.

Sos: 
Krówki dzielimy na mniejsze części i dodajemy je do garnczka z mlekiem. Gotujemy na wolnym ogniu, aż powstanie gęsty, jedwabisty sos. Co jakiś czas mieszamy !
Do powstałej masy dorzucamy wystudzony popcorn, który mieszamy i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Czekamy do wystygnięcia i przekładamy do miski. 

Jeśli chcemy wytrawny popcorn- go garnka z gotowym, ciepłym popcornem dorzucamy sól i całość mieszamy.


niedziela, 27 lipca 2014

Czarne porzeczki w kremie zamknięte w słoiku


Przez ostatnie dwa miesiące przekonywałam Was, że warto wykorzystywać w swoich przepisach sezonowe owoce miękkie. Były truskawki w cieście, na placuszkach i w mleku. Nie zabrakło także malin w ciastkach, borówek w tiramisu, czy mocno czekoladowego ciasta z czerwonymi porzeczkami. Ostatnio na obiad podawałam leniwe, a dziś na deser proponuję coś całkowicie innego. Jedwabisty krem z czarnych porzeczek na bazie żółtek, z delikatnym aromatem Amaretto. Idealny dla miłośników Lemon Curd. Do ciastek, tart, czy .... do wyjadania łyżką ze słoika !

Jedzmy i przetwarzajmy, więc wszystkie sezonowe owoce, aby mieć zapełnione spiżarnie na jesień i zimę.
Sezon tak szybko odchodzi...

Ciasteczka imbirowe (z przepisu Mała Cukierenka)
Ciastka:
- 1 całe jajko + 1 żółtko
- 2 i 1/2 szklanki mąki
- 1 łyżeczka sody
- 1/2 łyżeczki soli 
- 12 łyżki masła
- 2 łyżeczki sproszkowanego imbiru oraz cynamonu
- 1/2 łyżeczki zmielonych goździków
- niecała 1 szklanka brązowego cukru
- 1/4 szklanki melasy (jeśli nie macie zastąpcie ją ciemnym miodem)
- 2 łyżeczki świeżo startego korzenia imbiru

Masło rozpuszczamy i zdejmujemy z palnika. Dodajemy do niego przyprawy i odstawiamy na chwilę, aby się nieco schłodziło. 
W oddzielnej misce łączymy przesianą mąkę i dosypujemy do niej sodę z solą. 
Do płynnego masła dolewamy melasę, cukier i starty imbir. Dodajemy jajko, żółtko i miksujemy. Kiedy cukier już nie będzie chrzęścił, wsypujemy mąkę i dokładnie mieszamy. Masę przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na godzinę.
Nastawiamy piekarnik na 180 C. Z ciasta formujemy kulki, które na końcu spłaszczamy i układamy na papierze do pieczenia. pieczemy ok 15min, aż będą zarumienione. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na kratce do przestygnięcia.


BlackCurrant Curd (przepis z Moje wWypieki lecz zamieniony rodzaj alkoholu)

-250g czarnej porzeczki
- 2 żółtka
- 2 jajka
- 50-70g cukru ( w zależności od kwaskowatości owoców)
- 80g masła 
- 2 łyżki Amaretto ( w oryginalnym przepisie jest podany likier Casis)

Porzeczki dokładnie szypułkujemy i myjemy. Wrzucamy do garnka, dodajemy cukier i doprowadzamy do wrzenia. Chwilę gotujemy  i zmniejszamy ogień, aby wszystkie owoce się rozpadły i puściły sok. Przecedzamy przez sito i dokładnie odciskamy sok ze skórek i pestek.  Studzimy, aby sos był chłodny i wlewamy go z powrotem do garnuszka. Dodajemy jajka oraz żółtka. Roztrzepujemy. Dorzucamy kawałki masła i alkohol. Podgrzewamy, aż do czasu, kiedy uzyskamy gęstą i gładką masę.
Przekładamy do zaparzonego słoika i trzymamy do tygodnia. Podajemy z ciastkami imbirowymi lub innymi słodkościami !





Wpis Sfinansowany z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw


niedziela, 29 czerwca 2014

Ciasto dla czekoladoholików z porzeczkami

Czerwone porzeczki to odległy smak moich wakacji na działce dziadków. Pamiętam, że rosły pod płotem sąsiada i często nad ranem skradałam się, żeby zerwać czerwoną garść tych kwaśnych owoców. Ich delikatnie cierpko-słodki posmak wywoływał niekontrolowany grymas na mojej twarzy, który pozostał mi do dziś. Nadal lubię ich kwaskowatość, lecz teraz wolę przełamywać ją z intensywną słodyczą gorzkiej czekolady, która idealnie równoważy odczucia smakowe. Jest jeszcze jedna zaleta takiego połączenia. Podobno owoce czerwonej porzeczki mają znaczenie dietetyczne, dzięki dużej zawartości witaminy C, prowitaminy A, soli mineralnych, cukrów i kwasów organicznych. Natomiast czekolada to głównie magnez, wapń,  żelazo, a także wiele innych ważnych witamin. Warto, więc łączyć tak wartościowe składniki w jedno i stworzyć na przykład pyszny czekoladowy sernik na zimno. Dzisiejsza propozycja jest przede wszystkim dla czekoladoholików, gdyż ciasto jest niezwykle intensywne w smaku i przez ilość czekolady jest stosunkowo ciężkie.
 Nie wymaga pieczenia, więc świetnie nadaje się na letnie upały. Koniecznie podajemy je z sezonowymi porzeczkami.  Sernik przygotowałam bez spodu, aby zaoszczędzić trochę kalorii, ale świetnie smakuje także ze spodem z kruszonych np.orzechowych herbatników.

Uwaga.Najlepiej przygotować w mniejszej formie (o średnicy maks 22cm), gdyż moja była zdecydowanie za duża.

Czekoladowy sernik na zimno z czerwonymi porzeczkami:
Spód (opcjonalnie)
- opakowanie (ok.180g) ciastek ( ja używam orzechowych, ale pasują też digestive)
- 50g roztopionego masła
- 3 łyżki zmielonych orzechów laskowych 
- 2 łyżeczki rozpuszczalnej kawy
Masa:
-500g twarożku lub serków homogenizowanych (ja użyłam serki homogenizowane czekoladowe, ale wyjdzie także ze zwykłym zmielonym serem na sernik)
- 250g czekolady (ja użyłam gorzkiej, by deser był wytrawniejszy)
- małe świeżo zaparzone mocne espresso (ok 4-5 łyżek)
- 200g śmietany 30%
- 2,5 łyżeczki żelatyny (do jej rozpuszczenia będziemy potrzebowali dosłownie kilka łyżek wrzątku)
- ok. 5 czubatych łyżek cukru pudru (ilość w zależności od tego jak słodki jest ser oraz czekolada)
- kilka kropelek prawdziwego ekstraktu z wanilii
- kubełek czerwonych porzeczek

Spód:
W garnuszku, na malym ogniu,  rozpuszczamy masło.  Kiedy już całkowicie będzie płynne zdejmujemy z palnika i wrzucamy kawę. Dokładnie mieszamy. W blenderze kruszymy ciastka na bardzo drobno i łączymy z roztopionym kawowym masłem. Dokładnie mieszamy i powstałą masą wykładamy dno tortownicy (wyłożonej papierem). Równomiernie wygładzamy łyżką, tak aby zakryć boki. Wstawiamy do lodówki i przygotowujemy masę.
Masa:
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej na płynny, aksamitny sos. Kiedy rozpuści się całkowicie zdejmujemy z ognia, aby chwilę się przestudziło. Ser dokładnie miksujemy i dodajemy 3/4 cukru (resztę używamy do śmietany, aby lepiej się ubiła), ekstrakt z wanilli, rozpuszczoną czekoladę oraz espresso. Miksujemy na gładką masę.
W osobnej misce ubijamy na sztywno śmietanę z odrobiną cukru pudru. W szklance rozpuszczamy żelatynę i energicznie mieszamy. Dodajemy do niej łyżeczkę masy serowej, aby się nie zważyła i dorzucamy do całej masy. Miksujemy. Na koniec delikatnie dodajemy ubitą kremówkę i łyżką ostrożnie mieszamy. Masę przelewam na spód i wkładamy na kilka godzin do lodówki (na ok 3-4 godzin). Przed podaniem obficie posypujemy porzeczkami (najlepiej je wcześniej oczyścić i rozdzielić).

Wpis Sfinansowany z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw





środa, 11 czerwca 2014

Mleko poziomkowo ananasowe

Uwaga !
POZIOMKI ANANASOWE poszukiwane !

Poziomki ananasowe są krwiście czerwone, słodsze  niż cukierki, a kształtem przypominają serce. Smakiem przenoszą nas do beztroskich czasów dzieciństwa, a w towarzystwie bitej śmietany tworzą jeden z najlepszych i najprostszych deserów. Mało kto wie, że są one owocem miłości (skrzyżowania) poziomki wirginijskiej i południowoamerykańskiej poziomki chilijskiej. Najczęściej ukrywają się pod pseudonimem "truskawki" i śmiało można nazwać je jedną z największych bomb- zarówno witaminową tudzież mineralną. Stanowią one zaskakujące bogactwo witaminy C (większe niż w cytrynach, czy grejfrutach), soli organicznych odpowiadających za przemianę materii, wapnia i fosforu wzmacniających kości, czy właściwości odpowiadających za odtruwanie, odkwaszanie i oczyszczenie organizmu, a cukry w nich występujące są łatwo przyswajalne dla cukrzyków.

Portret pamięciowy "truskawki"
źródło: https://www.youtube.com/watch?v=--saP_GH4y4

  Co zrobić kiedy wpadnie się w sidła przestępczych bomb? Nie poddawajcie ich wszystkich pod kran, ale umyjcie tylko te co chcecie zjeść. Jeśli musicie pozostawić je bez opieki na noc-włóżcie je do lodówki. Tam nie uciekną i co więcej przeżyją noc !
Jeśli dojdziecie do wniosku, że już nie nadają się do spożycia, zróbcie z nich odświeżającą maseczkę na twarz lub przygotujcie z nich mleko na piknik.

Ktokolwiek widział czerwoną łubiankę, w której chowają się  bomby przebrane za serca proszony jest o natychmiastowe kupienie ich i skonsumowanie na rzecz swojego bezpieczeństwa i zdrowia !

Na pewno wiele innych przepisów koktajlowych z wykorzystaniem tych "bomb" zobaczycie w najbliższy poniedziałek w DD TVN, gdzie znowu będę gościła:) 


Waniliowe mleko truskawkowe (z poziomki ananasowej)(na ok. 2-3 małe butelki)
- 500ml mleka krowiego lub migdałowego (przepis na domowe mleko migdałowe)
- 200g truskawek
- laska wanilii lub płaska łyżeczka sproszkowanej wanilii
- ok. 4-5 łyżki miodu/syropu z agawy/syropu klonowego

Truskawki dokładnie miksujemy i dodajemy resztę składników. Przelewamy do szklanek/ słoiczków i wstawiamy do lodówki.
Mleko w zamkniętych butelkach możemy trzymać max 2 dni.




Sfinansowano z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw


wtorek, 6 maja 2014

Owsiankowe placuszki z DDTVN


Zaskakująca jest nasza wyrywkowa pamięć z okresu dzieciństwa. Pamiętam wakacje pachnące słońcem, plaże pachnące grillem, sukienki pachnące truskawkami i wiatr pachnący radością. Pamięć zachowała także obrazy dużych kropli łez spływających na małe rączki i chwil, które bez proszenia zagościły w moich myślach. Pamiętam wiele, lecz są to fragmenty powieści, które trudno czasem posklejać w całość. Najwyraźniejsze są jednak wspomnienia smaków i zapachów. Cynamonowe jabłka w gorącej szarlotce babci i migdałowy sernik, którego smaku nie udało się powtórzyć, pierogi z cynamonowym serem czy knedle z pachnącymi śliwkami.
 Pustka w pamięci występuje kiedy myślę o owsiance. Nie kojarzy mi się ona ani z kolorowym, lecz niezbyt pachnącym przedszkolem ani z różowo-burą stołówką w podstawówce. W smutnych obozowych stołówkach występowały raczej bułki z dżemem lub gorące mleko z rozpuszczanymi kukurydzianymi płatkami nieprzyjemnie parzące język. Jednakże brak adnotacji w sprawie owsianki. 
Owsianka zagościła w moich wspomnieniach dopiero niedawno, kiedy to poziom cholesterolu znacząco przekroczył normy, których trzymać się powinien. Dzień rozpoczynałam więc od miseczki płatków z owocami. I choć pól roku później okazało się, że prawdopodobnie wyniki były pomylone, gdyż mój cholesterol okazał się zaskakująco niski, to rytuał jedzenia owsianki pozostał po dziś dzień :)
Czasem jednak rytuał się nudzi i robię najcudowniejsze owsiankowe placuszki, na które przepis podrzuciła mi moja ciocia, kiedy to gorączkowo wyszukiwałam sprawdzonych przepisów do kuchni DD TVN.

Moje placuszki pojawiły się w DD TVN podczas mojego drugiego występu 




Składniki:
1 szklanka płatków owsianych/orkiszowych
1/2 szklanki półtłustego mleka
1/2 szklanki wrzątku
1/2 jabłka jabłka (obrane i starte na mniejszych oczkach) *
2 łyżki mąki
2 jajka (białka i żółtka oddzielnie)
2 łyżki wiórków kokosowych*
garść suszonej żurawiny*
2 łyżki cukru waniliowego (może być także cukier brązowy)
1 łyżeczka cynamonu*

*nie musi być. możesz zastąpić czymś innym

Sposób przygotowania:
Do płatków owsianych wlej mleko oraz wrzątek.
Gotuj na małym ogniu i pod przykryciem, aż masa będzie gęsta i kleista. Ostudź.
W tym czasie białka wraz z cukrem ubij na sztywną pianę.
Do płatków dodaj żółtka, wiórki, cynamon, mąkę oraz starte jabłko.
Na końcu dodaj pianę oraz żurawinę. Delikatnie mieszaj. Smaż na oleju.
Posyp cukrem pudrem lub polej syropem klonowym.


środa, 19 lutego 2014

Pomarańczowo czekoladowe serca




Ostatnio trudno mi nie popaść w gorycz chronicznego zmęczenia.
Co gorsze, powodem tegoż złego stanu głównie jest natłok myśli, nieustannie niedający mi chwili spokoju. W kuchni przerzuciłam się na Boba Dylana, a czytając zbiór ksiąg kucharskich dotkliwie znajduję jedynie pustkę w głowie. Wszystko zrzucam na kark ciepłej zimy i lekturę nostalgicznej panny Dahl. 
W wieczory dużo myślę o znaczeniu miłości w naszym życiu. O dystansach i odległościach w miłości i o tych miłościach niedoścignionych. I o tych wciąż szukanych. I o kuchennych miłościach
I choć post ten miał być późnym walentynkowym..dobrze chyba, że nim nie jest . Za to muffnowe serca zawsze są w miłosnej cenie!


Przy okazji:
Zapraszam też wszystkich, którzy nie widzieli mojego gotowania na antenie dd tvn do obejrzenia na http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/karnawalowe-przekaski-na-jeden-kes,113571.html.




Pomarańczowo czekoladowe serca

- 2 i 1/2 szklanki mąki
- 2/3 szklanki cukru brązowego
- 3 jajka
-2/3 szklanki oleju
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- świeżo wyciśnięty sok z jednej pomarańczy
- 2 łyżki świeżo startej skórki z pomarańczy
- 2 łyżki kakao (dobrej jakości)
- drobno posiekana tabliczka gorzkiej czekolady 
- 1/2 szklanki maślanki
Dodatkowo:
- biała czekolada do polania 

Składniki mieszamy. Na końcu dolewamy sok z pomarańczy, posiekaną czekoladę i skórkę. Delikatnie mieszamy. Pieczemy (ja piekłam w silikonowej foremce z sercami) w 180C ok.20-25 min. (patyczkiem sprawdzamy czy ciasto jest już suche).
Studzimy na kratce.
Kiedy ostygną, dekorujemy lukrem lub rozpuszczoną ( w kąpieli wodnej) białą czekoladą.



Dziękuje sklepowi Decomania za użyczenie fototapet do zdjęć !!! :)


sobota, 14 grudnia 2013

Makowe Tiramisu, czyli makowiec na szybko



W okresie Świąt najbardziej lubię te kilka tygodni  przed Bożym Narodzeniem.Ulice zaczynają być już kolorowe i świecące, a my nie jesteśmy jeszcze na tyle zabiegani, żeby nie dostrzegać ich uroku.  Wszystko dzieje się jeszcze w spowolnionym tempie, choć powoli  podkręcamy tempo.
   Kapsel zdążył już zjeść wszystkie pierniki z choinki, a ja po pracy szukam pomysłów na najszybsze makowce dla zapracowanych.
Poniższy makowiec to popularna, szczególnie na południu Polski, wersja  "makówek" z akcentem Tiramisu. Ze względu na ograniczony czas poświęcony na przygotowanie, wykorzystałam gotową masę makową -dzięki temu w ok.20min mamy gotowy makowiec na stół wigilijny. Jeśli jednak posiadacie więcej czasu, zachęcam Was to przygotowania masy osobiście.




Makowe Tiramisu
- brytfanna (ja użyłam Termisil 3,6L)
- 1 bardzo duża chałka lub 2 mniejsze 
- puszka gotowego maku (najlepiej z bakaliami)
-  budyń śmietankowy + 400ml mleka + 2 łyżeczki cukru pudru
- 2 łyżki masła
- mała filiżanka mocnej kawy z ekspresu
- ok.400 ml. mleka do namoczenia chałki
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka cukru waniliowego


Budyń gotujemy w 400 ml. mleka, według przepisu na opakowaniu. Kiedy będzie gęsty, zdejmujemy z palnika i dodajemy masło. Odstawiamy, aby wystygł.
W głębszym półmisku łączymy mleko z kawą, cukrem i cynamonem.  Chałkę kroimy na grubsze kromki (ok.1,5cm) i moczymy je przez sekundę (nie mogą za bardzo rozmięknąć). Połowę z nich układamy na dnie głębszego naczynia ( u mnie była to brytfanna). Następnie nakładamy połowę maku, budyń, pozostałą część chałki oraz ponownie masę makową. Odstawiamy do lodówki na min.3h.
Dekorujemy czym chcemy :)




sobota, 7 września 2013

Zwykłe, niezwykłe TIRAMISU pod malinami


Mówią, że to zwyczajne, że powszednie, że nic nadzwyczajnego...a ja z każdym kęsem uzależniająco zagłębiam się w tej słodyczy i mowy tu nie ma o nudzie, czy pospolitości.
Prezentuje Wam zatem zwykłe - niezwykle Tiramisu pod malinami !

Składniki:
- 250-300g serka mascarpone
- 200g śmietanki kremówki
- filiżanka mocnej kawy (najlepiej z ekspresu) + trochę mielonej kawy do posypania
- b.duże opakowanie podłużnych biszkoptów ( 2 opakowania mniejsze)- lepiej, żeby zostały, niż zabrakło :)
- 3 żółtka
- 4 płaskie łyżki cukru pudru
- szklanka malin
- 2 łyżki baileysa/amaretto lub innego słodkiego likieru

Kawę wlewamy do głębokiego talerza.Dodajemy alkohol. Łączymy i studzimy.
W metalowej misce intensywnie ubijamy żółtka z dwoma łyżkami cukru pudru, aby uzyskać gęsty i kremowy kogel mogel.
Osobno miksujemy śmietankę kremówkę z łyżką cukru pudru i serek mascarpone z drugą łyżką cukru. Zawartość obu misek łączymy ze sobą. Następnie dodajemy powoli żółtka i wciąż miksujemy, aby wszystko się ze sobą połączyło . Możemy spróbować, czy masa jest wystarczająco słodka.
Biszkopty chwilę moczymy w kawie (ok. 2 sekundy) i układamy jedną warstwę w głębszym naczyniu (najlepiej wygląda w szklanej*). Nakładamy na nie cienką warstwę kremu (1/3 całości), sypiemy mieloną kawą. Na nie nakładamy drugą warstwę  biszkoptów i resztę kremu. Obficie ponownie posypujemy kawą i nakładamy maliny. Wkładamy do lodówki na min. 3h i podajemy z listkami mięty.





 * polecam szklaną brytfannę Termisil Classic 2,3 lub 3,6 L

czwartek, 15 sierpnia 2013

huMUS z malinami i czekoladą i początek czegoś nowego




Dawno mnie nie było i jedyne co mogę zrobić to zrzucić wszystko na okres wakacyjny.
Odwiedziłam kilka miast, zjadłam dużo owoców i przeżyłam kilka perturbacji w życiu.
Przede wszystkim od kilku dni mogę cieszyć się tytułem AMBASADORKI marki TERMISIL, a od wczoraj moje potrawy, zdjęcia oraz wpisy możecie także zobaczyć na stronie:

http://zdroweparcienaszklo.pl/


Już teraz obiecuję dużo ciekawych przepisów,a pomysły na kilka z nich nie dają mi już spokoju i nie pozwalają spać po nocach. Natychmiast wyrzuciłam kilka moich garnków i postawiłam na ich miejsce szklane naczynia marki, w których mogę zapiekać, gotować i co więcej, zamrażać. Na dodatek to zdecydowanie zdrowszy sposób przygotowywania posiłków. Z tego powodu obecnie w kilku mniejszych salaterkach trzymam deser w zamrażalniku, a w większej zapiekam ziemniaki.


Jakiś czas temu zrobiłam Hummus, ale trochę inny. Powiedziałabym, że całkowicie. Zobaczcie sami..
A jeśli nie wiecie, dlaczego to właśnie o tę potrawę toczy się wojna kulinarna pomiędzy Libanem, a Izraelem, przeczytajcie po tym kilka słów na :na tej stronie.

huMUS z malinami i czekoladą 

Składniki: 
-salaterka Termisil do przygotowania (średnicy 21 cm)
-salaterki Termisil do podania (średnicy 11cm) -ilość w zależności od zastosowania
- 3/4 szklanki suchej ciecierzycy
- 6 daktyli bez pestek (jeśli nie lubicie, możecie pominąć) -zmiksowanych
- 1  łyżka oliwy z oliwek
-1 szklanka świeżych malin
- 1/2 tabliczki czekolady
-1/3 szklanki lodowatej wody
-listki mięty do dekoracji
-serek biały typu Bieluch lub śmietana do dekoracji (jeśli nie jesteście weganami)*
-wiórki czekolady lub kokosa do dekoracji
Ciecierzycę namaczamy w zimnej wodzie na całą noc (najlepiej na 12h). Płynu powinno być dwa razy tyle ile cieciorki. Nad ranem (lub po 12h) odcedzamy ziarenka i dokładnie płuczemy. Wlewamy świeżą wodę i gotujemy wszystko ok.godziny, do momentu kiedy fasola będzie miękka i łatwa do rozgniecienia w ręku. W tym czasie rozpuszczamy  czekoladę w kąpieli wodnej (w naszej szklanej salaterce), tak aby uzyskać płynny krem. Kiedy ciecierzyca będzie gotowa, przekładamy ją do miski po czekoladzie. Dolewamy płynną masę, daktyle, oliwę i wodę. Całość miksujemy i na końcu dodajemy maliny (zostawiając kilka do dekoracji).
Dekorujemy listkami mięty, owocami, wiórkami i serkiem*. Możemy także włożyć nasz huMUS do zamrażalnika ( w tej samej salaterce) i podać jako lody.


wtorek, 23 lipca 2013

Morelowe grzanki i konkurs



Cóż za dziwne uczucie ogrzewać się futrem psa, popijać gorącą herbatę z malinami i spać do południa..kiedy na dworze skwar i pełne słońce.
  Padło tym razem na mnie. Zachorowałam w sam środek lipca, pomimo że  w planach miałam opalanie moim bladych nóg i popijanie lemoniady na trawie. Zamiast brązowej cery, osiągnęłam kolor papieru i dwa sińce pod oczami barwy purpurowej.
  Pomimo wszystko. Podaję Wam dziś krótki przepis na pyszne śniadanie, które zdołałam zrobić ostatkiem sił. Może dlatego, że jest banalne i szybkie. Idealne na chorobową zagładę !




KONKURS:
Zmieniając temat, mój przepis na sajgonki znalazł się w książce "Z miłości do jedzenia-Najlepsze przepisy polskich blogerów". W związku z tym organizuję konkurs, w którym rozdam 3 egzemplarze tych właśnie lektur. Reguły są takie :

1. Podaj przepis na swoje ulubione wakacyjne danie (może to być danie główne, deser, przystawka lub przekąska)
2. Polub Kulinarną Fuzję na facebooku  (kliknij tutaj)

Swoje przepisy zamieszczajcie w komentarzach lub wysyłajcie na moją pocztę (kulinarna.fuzja@gmail.com). Macie czas do 23 sierpnia :)



 Morelowe Śniadanie : (na 1 os)

-2 grzanki
-2-3 morele
-1 łyżka cukru pudru+1 łyżka cynamonu+1 łyżka oliwy
-masło naturalne (ilość według uznania)
-kilka plasterków białego sera
-miód lub cukier puder na wierzch

Oliwę, cukier puder i cynamon dokładnie ze sobą łączymy w głębszym naczyniu.. Morele dzielimy na połówki, wyjmujemy pestki i wkładamy do pozostałych składników. Delikatnie mieszamy całość i pozostawiamy na ok.10min. Po tym czasie rozgrzewamy grill (u mnie patelnia grillowa) i układamy owoce- miąższem do dołu. Przygotowujemy grzanki, po czym układamy na nie kawałki masła oraz białego sera.
Kiedy morele będą podpieczone układamy je na wierzch kanapek i polewamy miodem lub posypujemy cukrem pudrem. Jemy jeszcze gorące !



Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...