Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tiramisu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tiramisu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 listopada 2016

Egzotyczne tiramisu z MANGO



Jesienna aura otoczyła nas chłodnym i smutnym płaszczem. Codzienny deszcz budzi nas rano, a wieczorem układa do snu. Zmusza do zakładania kaloszy i noszenia ciężkich parasoli na wszelki wypadek. Przestał cieszyć już nawet bordowy dywan z liści. I tak melancholijnie spoglądając na stosy książek kucharskich znalazłam katalog z egzotycznymi wakacjami wśród dzikich palm. Jakże kolorowy to był katalog. Pełen zieleni i żółci zupelnie nie podobnej do tej naszej jesiennej. Soczystej, zupełnie jak mango kupione kilka dni temu pod moim domem. Biszkopty i kawa były obok, więc w kilka minut zrobiłam najlepszy, najbardziej letni deser tej jesieni. Tiramisu z mango wjeżdża na stół.
Jest to ostatni przepis w ramach współpracy z marką Galbani. Poprzednie trzy przepisy znajdziecie tutaj.
PS
Wybór mascarpone do tego przepisu jest niezmiernie ważny. Wybierajcie tylko najlepsze (jak mascarpone Galbani) i nie miksujcie go na dużych obrotach. Najlepiej dodawajcie go stopniowo i mieszajcie za pomocą łopatki. A... i jeszcze coś. W oryginalnym przepisie na włoskie Tiramisu nie ma śmietany, ja jednak lubię ten delikatny dodatek, ale możecie go pominąć i dodać sam ser.*

Tiramisu z Mango  (ok.10-12słoiczków) 

- opakowanie sera mascarpone Galbani (500g)
-       - 300ml śmietany 30 %
-       - 3 żółtka i 2 białka (oddzielnie)
-       - 2 łyżki cukru pudru
-       - 1 duże opakowanie podłóżnych biszkoptów
-       - kubek zaparzonej czarnej, mocnej kawy
-       - kakao do posypania
-       - 2 dojrzałe mango
Dodatkowo dla tych, którzy chcą alkoholowy deser:*
-       2 łyżki kokosowego likieru

Z mango należy okroić miąższ wokół pestki. Na wyciętych kawałkach, za pomocą noża, robimy kratkę. Owoc wywijamy na zewnątrz i wycinamy powstałe kawałki mango.
Żółtka miksujemy z cukrem. Stopniowo dodajemy mascarpone i (w oddzielnej misce ubitą) śmietanę *. Delikatnie mieszamy za pomocą łopatki. Oddzielnie ubijamy na sztywno białka i dodajemy do masy jajecznej. Dodajemy alkohol, jeśli chcemy*. Mieszamy. Próbujemy do smaku, czy czegoś nie dodać (cukru lub akoholu).
Biszkopty maczamy w kawie obustronnie i wkładamy na dno naczyń, w których będziemy podawać deser. Na górę nakładamy po dużej łyżce musu, pokrojone mango i ponownie mus. Posypujemy kakao. Wkładamy o lodówki na min. trzy godziny, a najlepiej na noc. 

sobota, 12 lipca 2014

Kilka słów o Tiramisu



Zdjęcia z Londynu wciąż leżą w nieodkrytym stosie zdjęć do obejrzenia. Obiecuję, że jak najszybciej opiszę Wam znajdujące się tam skarby, ale ten tydzień przypominał kręcącą się karuzelę, w której każdy dzień wirował coraz szybciej. Ostatnie dni spędziłam na pieczeniu, prowadzeniu śniadań kontynentalnych w dwóch wydawnictwach i organizowaniu rodzinnego spotkania. I choć wiele trudnych spraw i decyzji przede mną, dopiero dziś głęboko oddycham i zakładam na nos różowe okulary.
  Deszczowe dni słodzę pucharkami pełnych słodkiej masy i aromatycznie namoczonych kawałków biszkoptów. Powiadają, że deser ten powstał przez kompletny przypadek dopiero w latach 60tych, kiedy to pewna Włoszka karmiąca piersią codziennie od swojej teściowej dostawała podwieczorek składający się z żółtek ubitych z cukrem, filiżanki kawy oraz kilku biszkoptów. Według starszej kobiety deser ten miał spowodować, że młoda mama będzie miała więcej mleka i sił do zajmowania się dzieckiem .  Po pewnym czasie, kiedy młoda kobieta wróciła pełna energii do pracy, czyli rodzinnej restauracji, podzieliła się pomysłem na deser z kucharzem tamże pracującym. Do podstawowych składników dodali jeszcze ser mascarpone. Namoczone w mocnym espresso biszkopty przekładali z masą serowo-żółtkową, a wierzch posypali obficie gorzkim kakao.
Deser został nazwany Tiramesu od czasownika Tirarsi su, oznaczającego podnieść się psychicznie i fizycznie. Natomiast tirami sù oznacza "poderwij mnie".
Co ciekawe oryginalny przepis nie zawiera ani alkoholu, ani śmietany, ani wszelkich innych dodatków.

BORÓWKI amerykańskie najlepsze do tiramisu
Jestem zdania, że dodatek likieru amaretto i owoców jest idealny. Dodałam już kiedyś maliny (przepis na Tiramisu pod malinami), a teraz czas na borówki, które niekiedy są nazywane także błękitnym skarbem. Zawierają one bowiem ogromną ilość antyoksydantów i antocyjanów, ważnych między innymi w zapobieganiu i leczeniu raka. Ponadto dzięki zawartości błonnika i innych dietetycznych właściwości, są one traktowane jako owoce wspomagające odchudzanie, a duża zawartość witamin typu A,B,C i E odpowiada za cofanie! procesu starzenia i zapobiegania infekcjom. Łączmy, więc siły Tiramisu i borówek !


(nie do końca oryginalne) TIRAMISU z borówkami
(dla ok. 6 osób)

Składniki:
- ok.400-500g borówek
- 250g mascarpone
- 250ml kremówki
- 2 paczki biszkoptów (typu sarvoiaa
- filiżanka mocnego espresso (najlepiej zrobionej we włoskim ekspresie)
- 4 łyżki cukru
- 4 żółtka
- 4-5 łyżek likieru amaretto
- ciemne kakao do posypania* (opcjonalnie)

Żółtka ucieramy z cukrem na jednolity gęsty kogel mogel. Kiedy masa będzie gotowa, ostrożnie dodajemy mascarpone. Delikatnie miksujemy.
W oddzielnej misce ubijamy kremówkę i dodajemy ją do reszty.
Zaparzamy kawę i przelewamy ją do głębszego półmiska. Wlewamy alkohol i mieszamy.
Po kolei każdy biszkopt delikatnie namaczamy w kawie z likierem(uważamy aby nie nasiąkły) i układamy w półmisku lub w pucharkach. Na to nakładamy część kremu, posypujemy borówki i kładziemy połowę biszkoptów (moczymy je w kawie tuż przed wyłożeniem). Nakładamy drugą część masy i całość posypujemy borówkami. Możemy sam wierzch posypać ciemnym kakao.
Wkładamy do lodówki na co najmniej 3 godziny (można też na noc).



Wpis Sfinansowany z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw







sobota, 7 września 2013

Zwykłe, niezwykłe TIRAMISU pod malinami


Mówią, że to zwyczajne, że powszednie, że nic nadzwyczajnego...a ja z każdym kęsem uzależniająco zagłębiam się w tej słodyczy i mowy tu nie ma o nudzie, czy pospolitości.
Prezentuje Wam zatem zwykłe - niezwykle Tiramisu pod malinami !

Składniki:
- 250-300g serka mascarpone
- 200g śmietanki kremówki
- filiżanka mocnej kawy (najlepiej z ekspresu) + trochę mielonej kawy do posypania
- b.duże opakowanie podłużnych biszkoptów ( 2 opakowania mniejsze)- lepiej, żeby zostały, niż zabrakło :)
- 3 żółtka
- 4 płaskie łyżki cukru pudru
- szklanka malin
- 2 łyżki baileysa/amaretto lub innego słodkiego likieru

Kawę wlewamy do głębokiego talerza.Dodajemy alkohol. Łączymy i studzimy.
W metalowej misce intensywnie ubijamy żółtka z dwoma łyżkami cukru pudru, aby uzyskać gęsty i kremowy kogel mogel.
Osobno miksujemy śmietankę kremówkę z łyżką cukru pudru i serek mascarpone z drugą łyżką cukru. Zawartość obu misek łączymy ze sobą. Następnie dodajemy powoli żółtka i wciąż miksujemy, aby wszystko się ze sobą połączyło . Możemy spróbować, czy masa jest wystarczająco słodka.
Biszkopty chwilę moczymy w kawie (ok. 2 sekundy) i układamy jedną warstwę w głębszym naczyniu (najlepiej wygląda w szklanej*). Nakładamy na nie cienką warstwę kremu (1/3 całości), sypiemy mieloną kawą. Na nie nakładamy drugą warstwę  biszkoptów i resztę kremu. Obficie ponownie posypujemy kawą i nakładamy maliny. Wkładamy do lodówki na min. 3h i podajemy z listkami mięty.





 * polecam szklaną brytfannę Termisil Classic 2,3 lub 3,6 L

Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...