Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przekąski i przystawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przekąski i przystawki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2016

Najlepszy Sos żurawinowy do mięs (korzenny)


Żegnam z uśmiechem na twarzy ten rok.
  Po raz kolejny zaczynamy na nowo, jakbyśmy dostali następne życie. Każdy Nowy Rok traktujemy jako nadzieja na lepsze, skrupulatnie składamy życzenia i z pieczołowitością wymyślamy postanowienia na następne miesiące, ale tym razem ja odpuszczam. Nic nie planuję, nic nie postanawiam, nie mam życzeń...jedynie takie, żeby zdrowie nam dopisywało i żebyśmy doceniali wszystko to co nas otacza i to co już dostaliśmy. Ah...i postanawiam kolejny raz zrobić ten obłędny sos !

Przepis na niego jest przepisem przechodnim. Dostałam go od mojej mamy, która dostała go od koleżanki, która  nauczyła się go przygotowywać go mieszkając w Stanach i Świętując Thanksgiving). Dziękuję za niego :)

UWAGA:  Jest on niebezpiecznie obłędny !



Sos żurawinowy do mięs i do drobiu

Składniki:
* ok.1/2 kg żurawiny leśnej, może być też ta duża, hodowlana, lub trochę tej i trochę tej
* 1/2 szklanki pokrojonych w kostkę suszonych moreli
* 3/4 do 1 szklanki rodzynek, ja daję dość jasne, drobne, najlepiej bez pestek
* 1 łyżeczkę mielonego cynamonu
* 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
* 1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
* szczypta mielonych goździków, ja biorę kilka do kilkunastu kulek z goździków i rozcieram je w palcach
* ok.3/4-1  szklanki cukru (w zależności od naszych upodobań i od tego jak kwaśna jest żurawina)
* 1/2 szklanki wody
* 250ml świeżo wyciskanego soku jabłkowego (możemy zrobić sami lub kupić taki w buetelczce)
* sok z połowki cytryny

sok jabłkowy można cały lub częściowo zastąpić cydrem

Wszystkie składniki wsypujemy od razu do gara. Zagotowujemy i zmniejszamy ogień i przykrywamy pokrywką. Dusimy ok 10 min (mieszając od czasu do czasu)- część żurawin z hukiem popęka, ale tak ma być. Można podawać na ciepło lub schłodzony, najlepiej na drugi dzień (wtedy sos jest gęściejszy, a morele i rodzynki dobrze nasączone sokiem). Podajemy z mięsem, pasztetem, w kanapkach lub wyjadamy łyżką ze słoika ;)






piątek, 21 października 2016

Jesienna sałatka z gorgonzolą




Jesień wyjątkowo lubi soczyste i słodkie gruszki. W towarzystwie spadających liści smakują zdecydowanie najlepiej. A jak dorzucimy jeszcze kremową gorgonzolę, chrupiące orzechy...i polejemy oliwą z miodem lub syropem klonowym,  pokochamy nawet smutną, żółtawą jesień.
Tak więc zbierajcie jesienne gruszki z targu, nakupujcie zapasy gorgonzoli, wyposażcie się w dziadka do orzechów i duży garnek miodu.  Zapraszajcie znajomych i nieznajomych w te smutne wieczory  .
i razem czekajmy na wiosnę...
Przepis na sałatkę z gorgonzolą jest już  czwartym przepisem , który powstał we współpracy z marką Galbani (wcześniejsze znajdziecie tutaj). Koniecznie wypróbujcie


Sałatka z gorgonzolą i orzechami ( dla 2 osób)
- 1/2 opakowania gorgonzoli Galbani (ok.80g)
- 1/2 opakowania ulubionych sałat  (ok.150g)
-  duża garść orzechów
-  2 łyżki miodu lub syropu klonowego
- 1/2 szklanki oliwy
- 1 duży ząbek czosnku
- szczypta soli i pieprzu cayenne
opcjonalnie*
- świeża pajda chleba

Sałatę myjemy i oszuszamy na kuchennym ręczniku. Oliwę łączymy z miodem/ syropem klonowym i osobno z posiekanym czosnkiem i ulubionymi przyprawami. Dodajemy sól i pieprz w razie potrzeby i powstały sos odstawiamy w lodówce na kilka godzin. Gruszkę obieramy i kroimy na plasterki. Ser Galbani kroimy na małe kawałki. Na sałatę nakładamy kawałki gruszki i  sera. Dodajemy orzechy i całość polewamy dobrym, lekko słodkim sosem.

środa, 14 września 2016

Tartaletki z karmelizowaną cebulą i mozzarellą


Wrzuciłam na luz. I tak na tym luzie przejechałam kilka dobrych miesięcy. Bez blogów, bez pięknych, obfotografowywanych zimnych dań, bez wertowania najlepszych książek kucharskich w celu znalezienia inspiracji na jutro, powoli tracąc nużącą, blogową obsesję. Zaczęłam chodzić do restauracji bez aparatu i w końcu cieszyć się smakiem ciepłego jedzenia, a nie martwić się o takie , a nie inne światło w restauracji. Książki kucharskie zastąpiłam dobrymi kryminałami i wierszami czytanymi mimochodem. Obiad był w końcu brzydki, na kolorowym talerzu, ale ciepły i jedzony we trójkę. A stosy najnowszych nieobejrzanych zdjęć zaczęły nawarstwiać się w katalogach "bez nazwy".
  I kiedy  tak napawałam się wolnością od blogosfery czegoś mi zabrakło. Nagle zatęskniłam za wszystkim tym, co mnie wtedy nużyło. I nagle dostałam propozycję współpracy z marką Galbani. Takich znaków się nie odrzuca. Tak więc wraz z początkiem września wracam. I przedstawiam Wam jeden z moich ulubionych przepisów na tartaletki z karmelizowaną cebulą i mozzarellą. Jeśli tylko lubicie słodki smak cebuli przełamany smakiem octu balsamicznego koniecznie wypróbujcie tego przepisu.

Tartaletki z karmelizowaną czerwoną cebulą i mozzarellą
- ciasto francuskie dobrej jakości
- 4 czerwone cebule
- 1 łyżka lub 2 octu balsamicznego
- 1/2 łyżeczki brązowego cukru
- szczypta pieprzu
- łyżeczka soli morskiej (może być więcej do smaku)
- opakowanie mozzarelli Galbani
- rozmaryn do smaku
- żółtko
- posiekana łyżka rozmarynu + gałązki do dekoracji


Cebule siekamy lub kroimy w piórka i smażymy na maśle połączonym z olejem lub samym oleju (ja lubię smak masła w smażonei cebuli). Doprawiamy pieprzem i smażymy na średnim ogniu ok. 25min. Dolewamy kilka łyżek wody, jeśli cebula za bardzo przywiera do dna. Dodajemy ocet balsamiczny, posiekany rozmaryn oraz cukier i zmniejszamy ogień. Dusimy jeszcze ok. 20min.

Z ciasta wykrawamy okręgi ( za pomocą szklanki lub foremki). Na ich środku delikatnie zaznaczamy mniejsze okręgi ( uważając, żeby nie przedziurawić ciasta). Powstałe brzegi równomiernie smarujemy rozbełtanym żółtkiem, a na środku układamy karmelizowaną cebulę. Na wierzch każdej tartaletki układamy po plastrze mozzarelli. Pieczemy ok.15-20min w 200C (piekarnik musi być dobrze nagrzany). Dekorujemy rozmarynem. Smakuje na ciepło, jak i na zimno.












niedziela, 28 lutego 2016

Wytrawne palmiery z suszonymi pomidorami i oliwkami



Pamiętam jak dziś. Byłam jeszcze małą, złotowłosą dziewczynką z misiem w ręku. Co weekend był targ i sterty starych zabawek i pożółkłych książek sprzedawane przez sąsiadów. Czasem stawałyśmy i my, kiedy nadmiar zabawek utrudniał przemieszczanie się po naszych czterech kątach. Robiło się pusto, żeby na nowo zapełnić wolne miejsca. A potem, kiedy już zachodziło słońce szłyśmy na drugą część targu po świeże palmiery lepiące nam palce. Twarde z zewnątrz i chrupiące w środku. Niezastąpione, niepowtarzalne...zniknęły wraz z upływem dzieciństwa. Z dnia na dzień. Nagle skończył się targ i skończyły się też palmiery.

Ole!

Nigdy nie napotkałam już smaku dziecięcych palmierów. Może to kwestia smaków, ale po wielu nieudanych próbach wolę zapamiętać te prawdziwe palmiery z targu. Mam inny sposób na swoje palmiery. Co prawda, nie są one na słodko ,ale mają w sobie dużo pysznego wytrawnego nadzienia i idealnie nadają się na imprezy, na szybkich gości czy na oscarowy wieczór. Mam szczęście, gdyż jakiś czas temu rozpoczęłam współpracę z marką Ole!, dzięki której przekonałam się że nadzienie z suszonych pomidorów i oliwek idealnie nadaje się do małych palmierów! Świetnie nada się tu także np.pastena z czosnkiem lub serem, kiedy nie macie już czasu nawet na krojenie suszonych pomidorów. Koniecznie wypróbujcie sami, a po więcej informacji na temat pysznych dodatków zajrzyjcie tu !

SMACZNEGO I MIŁEGO OSCAROWANIA !


Palmiery z suszonymi pomidorami i oliwkami

- płat ciasta francuskiego w rulonie- 1 słoik suszonych pomidorów Ole!
- połowa słoika zielonych oliwek Ole!
- ok.150g sera żółtego w plastrach
- garść liści bazylii
- gałązka rozmarynu

Piekarnik nastawiamy na 200 C (to ważne, aby był dobrze nagrzany)
Pomidory wraz z oliwkami kroimy na mniejsze kawałki. Siekamy liście bazylii i pojedyncze igiełki rozmarynu.
Rozwijamy rulon ciasta, na który układamy najpierw ser, a następnie pomidory z oliwkami. Posypujemy ziołami i zwijamy dłuższe boki do środka. Rulon kroimy na dwucentymetrowe kawałki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy, aż palmiery nabiorą złotego koloru ok 15min. Podajemy na ciepło lub zimno. Możemy do nich podać dipy lub twarożek z ziołami.

sobota, 29 listopada 2014

Placuszki cukiniowe


W ostatnim czasie moje życie kręci się jak w kołowrotku. Dni niepostrzeżenie się coraz bardziej kurczą, a czarne niebo po południu stwarza niemiłe złudzenie nocy. Czekam na koniec marca, kiedy słońce zaświeci na dłużej w moim życiu. Póki co przedstawiam Wam przepis na najszybsze i najlepsze cukiniowe placuszki z sosem tzatziki !


Placuszki:
- duża cukinia lub dwie małe
-ok.70g mąki
- 1 jajko
- mała cebula + 1 łyżka masła
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 1 lub 2 ząbki czosnku
- posiekane świeże zioła np.szczypiorek, koperek, bazylia 
- sól (najlepiej używajmy Himalajską) i czarny pieprz do smaku 
- olej do smażenia

Tzaziki:
- opakowanie greckiego jogurtu (ok.200-250g)
- 2 mniejsze ogórki gruntowe lub niecały ogórek wężowy
- 2-4 ząbki czosnku
- łyżka dobrej oliwy
- sól, pieprz cayenne do smaku
- posiekany świeży koperek  

Placuszki: Cebulę drobno siekamy i szklimy na łyżce masła. Dodajemy posiekany czosnek. Smażymy jeszcze chwilę i przyprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do ostygnięcia.
Cukinie myjemy, lecz nie obieramy (odcinamy jedynie końcówki). Ścieramy na grubej tarce i odstawiamy do odsączenia na ok.15min. Dokładnie odciskamy wodę (można na sitku) i łączymy z resztą składników- także z cebulą. Na końcu dodajemy przyprawy i zioła. 
Ciasto musi być zwarte i dość gęste. Smażymy na gorącym oleju.

Tzatziki: Ogórek myjemy i obieramy. Usuwamy pestki i ścieramy na średniej wielkości oczkach. Odsączamy z płynu. Dodajemy do jogurtu. Dodajemy czosnek, posiekany koperek i przyprawiamy do smaku. Na końcu polewamy odrobiną oliwy.


sobota, 22 listopada 2014

Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami



Wszystko zaczęło się od dużego słoika kiszonej kapusty, którą dostałam od mamy Signor Fly'a. Całkowicie ekologiczna, bez octu i innych zbędnych dodatków kupnej kapusty, nie mogła stać za długo w lodówce. Rozpoczęły się, więc poszukiwania niecodziennych przepisów z wykorzystaniem tego jakże magicznego składnika. Przewagą głosów odpadła kwaśnica, a wygrały placki ziemniaczane z bogatym wnętrzem. Pulchne i miękkie placki z delikatną kwaśną nutą od tego czasu stały się moją miłością i niezawodnym pomysłem na obiad.
Zdecydowanie polecam !


Placki ziemniaczane z kapustą i grzybami (inspiracja z tego bloga)

Placki:
- 1kg ziemniaków
- ok.1 i 3/4 szklanki mąki + trochę po podsypania
- 1 duże jajko
- sól, pieprz

Farsz z kapusty:
-ok.250g kiszonej kapusty 
- 250g pieczarek
-ok.150g boczku 
- 1cebula 
- łyżka masła 
- łyżka sosu sojowego
- sól, pieprz

-olej do smażenia (+ ręczniki do odsączenia tłuszczu)

Ziemniaki obieramy i gotujemy  w osolonej wodzie, aż staną się miękkie (ok.20min w zależności od ziemniaków).  Studzimy i przecieramy przez praskę na pure.
Boczek oraz cebulę kroimy w małą kosteczkę. Pieczarki czyścimy i kroimy w plasterki. Boczek smażymy na patelni z grubszym dnem (ponieważ mięso powoli wypuszcza tłuszcz, ja nie dodaję do tego ani oleju ani masła). Kiedy boczek stanie się ciemniejszy i chrupiący, dodajemy masło i szklimy cebulę, a kiedy będzie złocista dodajemy pieczarki. Gdy grzyby staną się miękkie, dodajemy kapustę, sos i przyprawiamy do smaku. Dokładnie mieszamy i chwilę smażymy na średnim ogniu. Kiedy smaki połączą ze się sobą, zestawiamy z ognia.
  Do ziemniaków dodajemy resztę składników i wyrabiamy elastyczne, nieklejące się ciasto. Wyrywamy po średniej wielkości kawałku. Formujemy kulkę i rozpłaszczamy dłonią. Na środku układamy dużą łyżkę farszu i zlepiamy ze sobą końce (jak knedle). Ponownie lepimy kulkę i rozpłaszczamy w dłoni na kotlet. Smażymy na rozgrzanym oleju, aż do uzyskania złocistego koloru. Podajemy na ciepło lub zimno np. z przyprawioną śmietaną połączoną z czosnkiem.






sobota, 11 października 2014

Domowy POPCORN o smaku krówkowym


Sobotni wieczór od dziecka kojarzył mi się z dobrym filmem. Mama wrzucała suche ziarna kukurydzy do garnka, a kiedy zapomniała go przykryć, po chwili wybuchały jak szalone aż po sufit. Co prawda, w niebezpiecznym wieku, jakim był wiek gimnazjalny tudzież licealny, sobotnia noc wiązała się z przyodzianiem czerwonych szpilek i tańcem do białego rana. Kilka lat upłynęło, a z Signor Fly'em pokochaliśmy nasze ciepłe koce, pod którymi okrywamy się w weekendowe filmowe wieczory i porzuciliśmy wyprawy do klubów na rzecz ciepłego popcornu w różnych wariantach. 
I choć przepisów na karmel jest wiele, to i tak najbardziej lubię ten.
Dziś wariant dla leniwych, czyli popcorn o smaku krówkowym! 


Popcorn:
- 200g ziaren kukurydzy 
- 2 łyżki oleju 
- 1 łyżka masła (opcjonalnie)

Sos krówkowy:
-140g krówek 
- 6 łyżek mleka

 Do garnka wrzucamy masło. Czekamy, aż się roztopi i wlewamy olej. Wrzucamy kukurydzę. Dokładnie mieszamy i pozostawiamy na średnim ogniu. Jeśli nie chcemy być zaatakowani przez latające ziarna, natychmiast musimy przykryć garnek pokrywką. Co jakiś czas lekko potrząsamy go, aby kukurydza nie przywarła do dna. Popcorn nagle zacznie strzelać, a gdy całkowicie przestanie od razu przekładamy do miski.

Sos: 
Krówki dzielimy na mniejsze części i dodajemy je do garnczka z mlekiem. Gotujemy na wolnym ogniu, aż powstanie gęsty, jedwabisty sos. Co jakiś czas mieszamy !
Do powstałej masy dorzucamy wystudzony popcorn, który mieszamy i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Czekamy do wystygnięcia i przekładamy do miski. 

Jeśli chcemy wytrawny popcorn- go garnka z gotowym, ciepłym popcornem dorzucamy sól i całość mieszamy.


niedziela, 27 kwietnia 2014

środa, 16 kwietnia 2014

Wielkanocna prostota jajka


Brytyjski pisarz Sir William Golding napisał kiedyś, że największe pomysły cechuje prostota. 
Prostym, a zarazem nadzwyczaj oryginalnym, luksusem jest smak zielonego awokado w połączeniu z delikatnie ściętym żółtkiem.
Idealny smak wielkanocnego śniadania !

AWOKADO Z jajem
Porcja na 2 osoby:
- 1 średnio dojrzałe awokado (musi być lekko miękkie, lecz nie brązowe)
- 2 jajka
- szczypta soli, pieprzu
- różne dodatki jak np. smażony bekon, sałata, rzeżucha/kiełki

Prostota tego przepisu polega na rozkrojeniu awokado (najlepiej, aby stało ono w miseczce) i delikatnym wlaniu jajka w lekko wydrążone miejsce pestki (należy uważać, aby nie rozdzielić żółtka). Dodać szczyptę soli, pieprzu, ulubionych ziół i zapiec w 190C przez ok.15min.


czwartek, 31 października 2013

Sałatka z pieczoną dynią





Dziś Halloween. Zabrakło czasu na ciasteczka z dyni, nie ma dyniowego sernika, ani nawet sztucznej krwi na palcach. Są wspomnienia pomarańczowej jesieni w Kanadzie (tu je przeczytasz), klawiatura laptopa zamiast poduszki, uciekające godziny  i najlepsza sałatka pod słońcem. Pieczone dynie z rozmarynem na rukoli z parmezanem i szynką parmeńską...taki włoski akcent  o aromacie polskiej jesieni. 


SAŁATKA z Dynią  (Przepis na 2-3 osób)
-brytfanna Termisil 2,3 L
- połowa małej lub ćwiartka dużej dyni piżmowej
- łyżka miodu oraz 1/4 szklanki oliwy (do posmarowania dyni)
- łyżka suszonego rozmarynu, szczypta soli oraz pieprzu cayenne
- 1/2 opakowania rukoli + opakowanie sałat z cykorią
- ok.6 plastrów dobrej jakości szynki parmeńskiej (dostępne w sklepach z włoskimi produktami)
- kawałek dobrej jakości parmezanu  (dostępne w sklepach z włoskimi produktami)
-kilka łyżek dobrej oliwy
- gęsty ocet balsamico do polania
- prażone pestki dyni (na wierzch do posypania)
Dynię obieramy i wyjmujemy pestki. Kroimy ją na grubsze plastry i układamy w brytfannie Termisil lub na papierze do pieczenia. Wszystkie kawałki smarujemy oliwą połączoną z miodem, solą i pieprzem cayenne. Pieczemy (do miękkości) ok. 30-40min w piekarniku nagrzanym do 180C.
W tym czasie w brytfannie lub na talerzach rozkładamy sałatę z rukolą, na to układamy upieczoną dynię, plastry szynki i świeżo starte plasterki parmezanu. Całość polewamy oliwą i balsamico. Solimy i pieprzymy (tym razem lepiej użyć pieprzu czarnego). Podajemy z ciepłymi grzankami.

środa, 9 października 2013

Wytrawna przekąska, czyli "owinięte" gruszki !



Jeśli wyraziłabym dziś moje odczucia, myśli i nastrój...nikt zapewne by tego nie przeczytał do końca. Zaoszczędzę Wam tych wypocin. Nic nie napiszę, a jedynie umieszczę mój przepis na elegancką przekąskę. Wygląda cudownie, ale jest tylko dla tych, którzy lubią mocno wytrawne i odważne połączenia.


Aha i jedno parafialne ogłoszenie:
Jestem w trakcie pisania pracy na temat social media marketingu na blogach kulinarnych. Jeśli ktoś z Was chciałby się podzielić ze mną swoimi uwagami, doświadczeniami (współpracy z firmami i nie tylko) będę ogromnie wdzięczna ! Nawet drobiazgi są dla mnie bezcenne !!! 

A teraz:

Gruszki z serem zapiekane pod bekonem
- 3 gruszki (koniecznie bardzo dojrzałe i słodkie) -nie mogą być twarde i bez smaku !
- 3 duże plastry bekonu/szynki parmeńskiej lub 6 dużych (aby móc je "oplątać")
- ser pleśniowy oraz ser brie do wypełnienia  owoców
- gęsty balsamico (do polania) oraz orzechy włoskie (podane obok) *

Gruszki przekrawamy na pół. Obieramy ze skórki, lecz pozostawiamy ogonki. W każdym owocu wydrążamy spory środek i wkładamy do niego ser.
Bekon/szynkę zawijamy wokół gruszek i w miejscu łączenia wbijamy wykałaczki. Ustawiamy do  żaroodpornego naczynia i pieczemy ok.15-20min, kiedy bekon będzie ładnie spieczony, a owoce miękkie.
Możemy polać gęstym octem balsamico przed podaniem i posypać orzechami. 











*opcjonalnie

czwartek, 18 kwietnia 2013

Jajka przepiórcze sadzone na łososiu w weekend


 Nie wyobrażam sobie weekendowego śniadania bez obecności dużego rozpływającego się żółtka w ściętym białku. Kocham smak świeżego chleba maczanego w takim jajku  przy dźwiękach Pink Freud G Spot albo magicznych nutach Leszka Możdżera. W pełni szczęścia jestem ,kiedy dodatkowo wpadają do nas niezapowiedziane promyki gorącego słońca.
   Ostatnio do tej mojej słodkiej rutyny postanowiłam wprowadzić małą zmianę i wykorzystać jajka przepiórcze. Trzykrotnie zdrowsze i intensywniejsze w smaku, niż zwykłe. Świetnie nadające się do kanapek jako jajka na twardo lub sadzone. Idealne do komponowania  swoich ulubionych smaków.
Dla mnie najlepsze z łososiem, chrzanem i ogórkiem kiszonym.
Czekam już z niecierpliwością na następny weekend :) 

Potrzebujemy: ( na 1 os.)
-1 bułkę wieloziarnistą
-2 jajka przepiórcze
- 4 plastry wędzonego łososia
- 2 łyżki łyżki chrzanu (pomijamy jeśli nie lubimy) 
-1 ogórek kiszony 
- 3 łyżki  masła (jeśli się odchudzamy zmniejszamy ilość lub pomijamy w ogóle)*
- garść kiełków np.brokuła 
- odrobina kawioru czerwonego lub czarnego (opcjonalnie) 

Robimy:
Bułkę opiekamy w piekarniku lub tosterze (musi być chrupiąca, ale nie spieczona). Ogórka kroimy na plasterki.Na rozgrzaną patelnię nakładamy łyżkę masła (*lub odrobinę oliwy) i wlewamy na środek jajka.Czekamy, aż białko się zetnie (ścina się bardzo szybki i trzeba uważać, aby nie przypalić). Zdejmujemy z ognia i nakładamy na talerzyk.Jeszcze ciepłą bułkę przekrawamy i każdą połówkę smarujemy pozostałą ilością masła. Czekamy chwilę, aby się rozpuściło (* na diecie zastępujemy je łyżeczką oliwy lub niczym nie smarujemy) Nakładamy chrzan, plasterki ogórka i łososia. Na wierzch kładziemy jajka sadzone i posypujemy kiełkami. Opcjonalnie dodajemy odrobinę kawioru. Jemy najlepiej jeszcze na ciepło...




poniedziałek, 25 lutego 2013

Chrupiące pierożki z dodatkami



Wyobrażacie sobie szybkie pierogi?
Szybkie pierogi? Brzmi śmiesznie. Irracjonalnie. Prawda?
Pierogi już w samej nazwie brzmią jako pracochłonne.

* Źródło:internet

   Tym razem podaję pomysł na pierogi bez zagniatania, wałkowania i innych zbędnych czynności. Nadzienie do pierożków jest to samo co do makaronu z postu poniżej (zostało mi go trochę  i zamroziłam na czarną godzinę). Czarna godzina nadeszła w trybie natychmiastowym. Dodałam kilka nowych składników, włożyłam do ulubionego ciasta francuskiego i wyszły piękne pierożki, które w smaku są połączeniem pasztecików oraz bolognese. Do tego szybki sos a'la tzatziki i grillowane warzywa ze słoiczka- które zawsze dobrze mieć w lodówce ( przepis na te warzywka dała mi przyjaciółka mojej mamy). Obiad idealny !

Pierożki z nadzieniem: na ok.6 osób
 -składniki na nadzienie tutaj  + 2 jajka+ 5 suszonych pomidorów z oliwy lub oleju + 1/3 słoiczka kaparów
- 2 rulony ciasta francuskiego(ja wykorzystałam 1 i 1/2 rulona)
- czarny sezam lub czarnuszka po posypania
- żółtko do posmarowania

Sos robimy zgodnie z przepisem tym. Na koniec dodajemy pomidory pokrojone w kostkę, kapary oraz odstawiamy do wystygnięcia. W międzyczasie wbijamy jajka.
Ciasto wyjmujemy z lodówki i zostawiamy na ok.10min, do czasu rozmrożenia.Ciasto lekko rozwałkujemy (żeby było nieco cieńsze). Za pomocą np. dużej szklanki wykrawamy koła. Na środek ciasta nakładamy po niecałej łyżce mięsa (uważając, żeby nie zabrudzić boków). Sklejamy dokładnie boki za pomocą widelca. Pierożki układamy na blaszce, wyłożonej papierem. Smarujemy żółtkiem i posypujemy sezamem.  Pieczemy ok.20min w 200C.

Sos a'la tzaziki :
- jogurt naturalny gęsty (np.Bakoma w niebieskim opakowaniu z napisem "gęsty") lub jogurt grecki
- duży ogórek naturalny (starty na tarce, na dużych oczkach)
- 2 ząbki czosnku
- łyżeczka koperku (ja użyłam suszonego) oraz ziół prowansalskich
- 1/3 pęczka świeżej bazylii (posiekanej na drobno)
- dużo soli i pieprzu, żeby sos nabrał charakter

Wszystko łączymy i dokładnie mieszamy. Na wierzch posypujemy świeżą bazylią.


Grillowane warzywa ze słoiczka : mogą stać w lodówce nawet 2 tygodnie !
- 2 papryki (czerwona i żółta)
- 1 bakłażan
- 1 cukinia
- czosnek (miejcie przygotowaną całą główkę z dużymi ząbkami najlepiej)
- sól, pieprz, zioła prowansalskie
- olej z pestek winogron

Cukinie oraz bakłażana kroimy na plastry o grubości 1cm (nie mniej, bo z warzyw wyjdą chipsy). Papryki dzielimy na pół. Wyjmujemy z nich środek (ogonek i pestki).
Plastry układamy na blaszce wyłożonej papierem i dokładnie przykrywamy folią aluminiową.
Wkładamy je na niższą półkę w piekarniku. Na wyższą wstawiamy blaszkę (wyłożoną papierem) z paprykami (również przykrytymi folią). Pieczemy do miękkości ok.30min w 200C (papryki pieką się nieco dłużej, kiedy to skórka jest wyraźnie pomarszczona, a w środku są miękkie).
Wyjmujemy z piekarnika (nie zdejmując folii). Gorące papryki wkładamy do foliowych woreczków. Czekamy aż warzywa ostygną. Wyjmujemy papryki i zdejmujemy skórkę (powinna się łatwo zdejmować). Kroimy w kosteczkę. Plastry kroimy na połówki lub ćwiartki.
Układamy w słoiczku warstwę warzyw. Solimy, pieprzymy i dodajemy po połowie ząbka na warstwę (jeśli ząbki są małe-wtedy dodajemy po całym ząbku),zioła i polewamy olejem. Tak robimy aż do wyczerpania wszystkich warzywek. Trzymamy w zamkniętym słoiczku w lodówce nawet do 2 tygodni! Jemy jako pyszny dodatek do kanapek, makaronów, pierożków oraz sałatek !








wtorek, 29 stycznia 2013

Szybcy goście

Dziś na szybko. Szybki post, bo szybkie przekąski (czy też przystawki jak kto woli).
  Wyobraźcie sobie, że mamy kilka składników w lodówce i kilka minut na przyjście kilku niezapowiedzianych przyjaciół.  Wtedy to właśnie budzą się w nas te niedocenione zmysły smakowe i kulinarna wyobraźnia. Trzeba coś stworzyć natychmiast. Tu i teraz. Raczej nie ma mowy o książkach kucharskich, skrupulatnie zbieranych magazynach kulinarnych, czy tysiącach stron w internecie. Dziś przedstawiam Wam dwie przystawki/ przekąski, świetnie nadające się na takie szybkie wizyty. Pierwszy przepis na sałatkę pewnie każdy zna, ale jest to mój absolutny faworyt, który zawsze pasuje jako dodatek do mięs, makaronów, czy jako zwykłe danie (np.podane z grzankami). Drugą przekąskę poznałam dzięki rodzicom Signor Fly'a. Jest to najprostsza i zarazem najfajniejsza szybka przekąska ! Polecam na karnawał:)

Sałatka z gorgonzolą, gruszką, orzechami oraz żurawiną:
-2 opakowania mix sałat (koniecznie z rukolą)
-100g sera gorgonzola
-2 gruszki (dojrzałe)
-2 garście suszonej żurawiny
-2 garście prażonych orzechów oraz migdałów (lub płatków migdałowych)
-* kawałek sera owczego (opcjonalnie)
 Sos:
-5 łyżek oliwy
-łyżeczka soku z cytryny
-1 łyżka płynnego miodu
-łyżeczka octu winnego białego
-1ząbek czosnku
-pieprz (soli nie potrzebujemy, bo ser jest słony)

-gęsty ocet balsamiczny do polania wierzchu sałatki

Sposób przyrządzenia:
  Składniki do sosu mieszamy w szklaneczce lub innym naczyniu. Odstawiamy na min.30min, żeby połączyły się smaki. W misce (najlepiej przezroczystej) układamy sałatę, połowę orzechów, gruszki, ser, żurawinę oraz na sam koniec drugą połowę orzechów i trochę żurawiny. Chwilę przed przyjściem gości polewamy całość sosem oraz balsamico i mieszamy dopiero przed samym podaniem.


Mini Kanapeczki:
-opakowanie talarków, krakersów lub małych sucharków
- miseczka pestek ze słonecznika i dyni
-twarożek (może być z opakowania lub własnej roboty) + ulubione zioła (prowansalskie, koperek, bazylia)
-pieprz, sól (niepotrzebna, bo talarki są słone)
-sól do oprószenia pestek




Sposób przyrządzenia i jedzenia:
Na suchej patelni prażymy pestki. Najpierw na bardzo mocnym ogniu (cały czas mieszając), po kilku minutach zmniejszamy ogień i wciąż je obracamy (nie można doprowadzić do spalenia). Patelnie zdejmujemy  z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Kiedy już ostygną dodajemy do nich sól i mieszamy. Serek łączymy z przyprawami. Wkładamy osobno do jednej miseczki twarożek, do drugiej pestki, a do trzeciej talarki lub inny podkład. Pozwólmy gościom robić kanapeczki własnoręcznie. Zrobione kanapeczki jedzcie od razu, gdyż szybko miękną pod wpływem serka.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Niedzielny obiad i sałatka z wędzonym łososiem


   Maria Dąbrowska napisała kiedyś: "W życiu są no­ce i dnie, ale są i nie­dziele, te jed­nak zdarzają się rzadziej niż w kalendarzu."
Ja uwielbiam niedziele. Niedziela jest zarezerwowana na najlepsze obiady. Niedzielny obiad musi być najlepszym obiadem z tych wszystkich pozostałych w ciągu tygodnia.
Dziś był kurczak w sezamie, ryż z pieczarkami i cebulką oraz sałatka. Sałatka powstała jako pozytywna kompozycja kolorów. Na ocieplenie pochmurnego dnia :)
*Niestety kurczak z ryżem nie zdążyły być sfotografowane :/ 

Kurczak w sezamie:
- 2piersi kurczaka (pokrojone na paski lub kawałki)
- ulubione zioła: bazylia, oregano, zioła prowansalskie, rozmaryn
- łyżka sosu sojowego
- 3łyżki oliwy
-sól, pieprz
-jajko
-sezam do obtoczenia

Ryż z pieczarkami
-ryż parboiled + dziki
-cebula
-pieczarki (małe opakowanie)
-1/3 słoiczka suszonych pomidorów
-łyżeczka sosu sojowego

Sałatka:
-sałata (pół główki lub opakowanie salad mix)
-kiełki słonecznika
-kapary (ok. 1/3 słoiczka)
-oliwki zielone i czarne (ok. 1/3 słoiczka)
-listki bazylii
-łosoś wędzony na ciepło lub na zimno
-mozzarella (1/2 opakowania)
Sos:
-jogurt naturalny (1/2 opakowania)
-łyżeczka majonezu * (opcjonalnie)
-1 lub 2 ząbki czosnku
-sól, pieprz, zioła: suszona bazylia
-1 duża łyżka koperku


Kurczak: Najlepiej go zamarynować na noc. Marynujemy w oliwie, sosie, ziołach, soli i pieprzu. Przed obiadem wyjmujemy z marynaty. Maczamy w jajku, a potem w sezamie. Smażymy kilka minut (trzeba dodać trochę więcej tłuszczu, żeby się nie spaliły). Okładamy na papier i odsączamy.

Ryż: Siekamy drobno cebulkę i szklimy ją na złoty kolor. Pieczarki kroimy na talarki i smażymy. Łączymy z cebulą. Solimy, pieprzymy i dodajemy sos sojowy. Suszone pomidory kroimy na kawałki, dodajemy do reszty. Całość łączymy z ryżem i w razie potrzeby podgrzewamy.


Sałatka: Łączymy składniki sosu. Na talerzu układamy liście sałaty,bazylii, plasterki mozzarelli, kapary, kiełki, oliwki i kawałki łososia. Na końcu  polewamy wszystko sosem.

środa, 15 sierpnia 2012

Ciasto owocowe i Julia Child

Już po stresie i  kolejnym(już trzecim, całkiem niezależnym) cateringu!
Jednakże nie to jest tematem tego posta, a to dlatego, że dziś 15.
15 sierpnia. Dzień Wojska Polskiego, Cudu nad Wisłą i Matki Boskiej Zielnej ale nie tylko.
Dziś obchodzimy także 100 rocznicę urodzin legendarnej Julii Child, o której kilka lat temu powstał wspaniały film "Julia & Julia" i który zainspirował mnie do stworzenia tego bloga. Jeśli nie wiecie o czym mówię natychmiast odróbcie zaległą lekcję i obejrzyjcie go. Zrozumiecie wtedy fenomen tej kobiety !

JULIA CHILD urodziła się 15 sierpnia 1912r, a zmarła (niestety w dzień moich urodzin) 13 sierpnia 2004r. To dzięki niej amerykanie dowiedzieli się o francuskiej kuchni, a to wszystko za sprawą jej słynnego programu kulinarnemu  "The French Chef" oraz swojej popularnej 743stronnicowej kulinarnej twierdzy  "Mastering the Art of French Cooking". Julia jako pierwsza kobieta w 1951r. skończyła "Le Cordon Blue"-prestiżową szkołę kucharską. W późniejszych czasach wraz z dwoma koleżankami stworzyła  szkołę gotowania francuskich potraw dla Amerykanek  oraz z ich udziałem napisała wspomnianą książkę- wielostronnicową twierdzę.
Dlaczego stała się  ulubienicą USA i nie tylko? Może dlatego,że to prawdopodobnie jedyna osoba publiczna 100% autentyczna, pomimo że do ideału było jej daleko. Mierzyła ona bowiem 188cm wzrostu(co w tamtych czasach nie było zaletą),nie raz zdarzało się jej coś rozlać na ekranie i nie zawsze jej potrawy wyglądały idealnie na talerzu. Jednak wszystko co robiła, robiła na luzie-kompletnie bezpretensjonalnie. Ukazywała Amerykanom (na 96 stacjach) ,że nawet najtrudniejsze francuskie dania jest w stanie zrobić każdy i nie musi to być wcale trudne. Pokochała ją za to niejedna gospodyni domowa, a Jej słynne zdanie :'Potrzeba tylko dwóch przypraw wyjątkowych: czasu i miłości - do ludzi i do gotowania' powinno być mottem dla wszystkich gotujących : ).

*Julię przez cały czas wspierał jej mąż-Paul. Co roku, na święta, wysyłali swoje zdjęcia,w formie pocztówek do najbliższych przyjaciół.
Muszę się przyznać,że chciałam dziś ugotować coś na cześć Julii, jednakże brak czasu mi na to nie pozwolił. Zamiast tego wrzucam przepis na ciasto, o które pytało wiele osób podczas mojego ostatniego cateringu.
 Przepis odnalazłam kiedyś w gazetce "Pyszne" wydawanej przez "Świat Kobiety". Jak zawsze nie obeszło się bez modyfikowania,ale wyszło cudowne. Ten przepis polecam szczególnie tym, którzy mają problem z decyzją jakie sezonowe owoce wybrać do ciasta.

CIASTO Z BLACHY cztero-owocowe
-200g miękkiego masła + 20g zimnego(do kruszonki)
-190g cukru + 5 łyżek cukru waniliowego
-3 jajka
-350g mąki + 2łyżki
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1duża łyżka jogurtu naturalnego
-1kg owoców (ja użyłam borówki, maliny,morele,śliwki)
-bułka tarta do posmarowania blachy (kilka łyżek)
-1-2 łyżek cynamonu i cukru cynamonowego (do śliwek)
 -kropelka aromatu/esencji waniliowej

Robimy kruszonkę:20g zimnego masła zagniatamy z 3łyżkami mąki i 2 łyżkami cukru. Lepimy kulkę, owijamy w folię i wkładamy do zamrażalnika.
Śliwki kroimy na pół i wyjmujemy pestki. Wsypujemy do miski i posypujemy cynamonem, wraz z cukrem cynamonowym. Odstawiamy
200g masła ucieramy z 190g cukru i 3łyżkami cukru wan. Kolejno dodajemy jajka, aromat,jogurt i cały czas miksujemy. Do oddzielnej miski przesiewamy 350g mąki, wraz z proszkiem do pieczenia. Następnie wsypujemy ją do masy i dokładnie mieszamy łyżką.
Ciasto wylewamy do (wcześniej nasmarowanej masłem i posypanej bułką) blachy. Na 1/4 część ciasta układamy maliny, na następną borówki, potem połówki moreli (bez pestek) oraz cynamonowe śliwki.
Borówki,maliny i morele posypujemy resztą cukru waniliowego. Z zamrażalnika wyjmujemy ciasto i ścieramy je na tarce na śliwkową część (lub inną).
Pieczemy w 170C (termoobieg 150) ok.30min. Ja piekę w moim piekarniku ok.40min, aż do czasu,kiedy ciasto na wierzchu będzie zarumienione

Zobacz inne przepisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...